Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Wilfredo Leon: Nie mogę się już doczekać tej chwili. To będzie dla mnie wielki moment

Wilfredo Leon: Nie mogę się już doczekać tej chwili. To będzie dla mnie wielki moment

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Nie mogę się już doczekać tej chwili. To będzie dla mnie wielki moment i bardzo duży krok nie tylko w sportowej karierze, ale w ogóle w życiu. Bardzo zależy mi na tym, żeby być wtedy w możliwie najwyższej formie – mówi Wilfredo Leon, który niebawem zadebiutuje w reprezentacji Polski. Obecnie jednak koncentruje się na występach w swoim klubie, Sir Safety Perugia. – Serie A jest bardziej wymagająca niż liga rosyjska i zasługuje na duże słowa uznania. W mojej ocenie to jest teraz najsilniejsza liga na świecie, w której gra wiele świetnych zespołów – ocenił.

 



Czy powoli wyobraża pan sobie swój debiut w reprezentacji Polski? Bardzo długo czekał pan na załatwienie wszystkich formalności i pod koniec lipca będzie mógł zagrać w biało-czerwonych barwach. 

Wilfredo Leon: –  Nie mogę się już doczekać tej chwili. To będzie dla mnie wielki moment i bardzo duży krok nie tylko w sportowej karierze, ale w ogóle w życiu. Bardzo zależy mi na tym, żeby być wtedy w możliwie najwyższej formie. Nie ma co dywagować i opowiadać, jak to będzie wyglądało. Chciałbym w końcu doczekać tego momentu i cieszyć się z pierwszego punktu zdobytego dla reprezentacji Polski.

Jak przygotuje się pan do debiutu? Czy po ciężkim sezonie we Włoszech będzie pan potrzebował dłuższej przerwy na regenerację? 

–  Na razie koncentruję się na tym, żeby dobrze wykonać swoją pracę w klubie i wywiązać się ze wszystkich zobowiązań do końca sezonu. Potem pewnie będę miał kilka dni przerwy na krótki odpoczynek, ale zależy mi na tym, żeby możliwie jak najszybciej dołączyć do kolegów z reprezentacji i poznać się z nimi jak najlepiej. Gra w drużynie narodowej różni się od występów w klubie i trzeba poznać jej specyfikę. Jeśli tylko ominą mnie problemy ze zdrowiem i będę w stanie trenować, to chciałbym jak najszybciej pracować z kolegami z reprezentacji. Regeneracja po sezonie ligowym jest ważna, ale priorytet to zapoznanie się i zgranie.

Czyli będzie pan do dyspozycji trenera Vitala Heynena od początku sezonu reprezentacyjnego, mimo że ze względu na karencję FIVB w Lidze Narodów nie będzie pan mógł jeszcze zagrać?

– Rozmawiałem już wstępnie z trenerem reprezentacji i plan jest taki, że mam uczestniczyć w pierwszej części zgrupowania. Gdy drużyna będzie jeździła na turnieje Ligi Narodów, ja zostanę w domu. Nie ma sensu, żebym podróżował z zespołem, skoro i tak nie będę mógł grać w meczach. Wtedy wypocznę i przygotuję się do dalszej części sezonu.

Najważniejsza impreza 2019 roku to turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Tokio, którego Polska będzie gospodarzem. Trener Heynen będzie mógł już mógł wtedy skorzystać z pana usług.

– Zdaję sobie sprawę, jak ważny jest to turniej  i liczę na to, że będę do niego bardzo dobrze przygotowany, podobnie jak cała nasza drużyna. 

Podobno niewiele brakowało, żeby z powodu kontuzji nie zagrał pan w turnieju finałowym Pucharu Włoch. Występuje pan ostatnio z urazami palców w prawej ręce i w lewej stopie. 

Modliłem się do Boga, żebym mógł wystąpić w tym turnieju i udało się. Zmagam się z urazami małych palców ręki i stopy, ale jak już wychodzę na boisko, zawsze daję z siebie wszystko. Jesteśmy na takim etapie sezonu, że nie tylko ja w drużynie borykam się z problemami zdrowotnymi. Wspieramy się jednak nawzajem i na boisku nie okazujemy słabości. Mam nadzieję, że urazy palców nie pogłębią się i nie wykluczą mnie z gry w dalszej części sezonu. 

Zdobył pan w barwach Perugii Puchar Włoch po niesamowitym finale z Cucine Lube Civitanova, w którym rywale prowadzili już 2:0 i mieli kilkupunktową przewagę w końcówce czwartej partii. Jakim cudem odwróciliście losy meczu?

–  To było dla nas bardzo trudne spotkanie, w którym przez dwa pierwsze sety nie byliśmy w stanie zareagować na bardzo dobrą grę rywali. Na szczęście nie zwiesiliśmy głów, tylko wzięliśmy się w garść i krok po kroku zaczęliśmy odrabiać straty. Powiedzieliśmy sobie, że mamy naprawdę mocny zespół, tylko musimy wykonać swoją robotę na boisku. Pokazaliśmy, że jesteśmy silni mentalnie i potrafiliśmy się podnieść z bardzo trudnej sytuacji. Doprowadziliśmy do tie-breaka, potem poszliśmy za ciosem.

Przez kilka lat grał pan w najlepszym klubie świata Zenicie Kazań. Jak może pan porównać ligę rosyjską i włoską po kilku miesiącach występów w Serie A?

– Serie A jest bardziej wymagająca niż liga rosyjska i zasługuje na duże słowa uznania. W mojej ocenie to jest teraz najsilniejsza liga na świecie, w której gra wiele świetnych zespołów. Dlatego wywalczenie Pucharu Włoch to naprawdę wielka sprawa. Teraz chcemy znaleźć się w finale Ligi Mistrzów oraz ligi włoskiej i powalczyć o kolejne tytuły. Pod tym względem w Kazaniu było podobnie, ponieważ też interesowała nas gra o najwyższe cele i oczekiwano zdobywania kolejnych laurów. We Włoszech zdobywanie trofeów jest podwójnie trudne, bo poziom rozgrywek stoi na bardzo wysokim poziomie, a w najsilniejszych zespołach nie brakuje świetnych graczy. Aby zdobywać medale, potrzebujemy jednak jeszcze bardziej pracować nad stroną mentalną, bo to właśnie głowa i odporność psychiczna są decydujące w meczach o najwyższą stawkę.

*cały wywiad Karoliny Korbeckiej w przegladsportowy.pl

 

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved