Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. G1: Włoszki gromią w końcówce fazy grupowej

WGP, gr. G1: Włoszki gromią w końcówce fazy grupowej

fot. FIVB

Ostatnie mecze fazy grupowej World Grand Prix rozgrywane są w Ankarze. Włoszki w trzech setach rozgromiły reprezentację Belgii, która jednak utrzymała się w I dywizji (spadają Niemki). Nie dało to jednak Italii awansu do turnieju finałowego. W gronie najlepszych zagrają za to Brazylijki, które w ostatnim meczu pokonały Turczynki bez straty seta.

Gwarantem mocnego startu Włoszek była Antonella Del Core, niezły serwis Azzurre odrzucił Belgijki od siatki, przy braku kończącego ataku po stronie rywalek Włoszki mogły liczyć na duet Malinov/Egonu. Po drugiej stronie siatki uaktywniła się co prawda Aelbrecht, jednak czteropunktowy dystans utrzymywał się i na pierwszej przerwie technicznej podopieczne Marco Bonitty prowadziły 8:4. Po wznowieniu gry Azzurre wrzuciły kolejny bieg, do efektownych zagrań na siatce Malinov dodała punktową zagrywkę, swoje noty w ataku regularnie poprawiała też Centoni. Belgijki niewiele mogły zrobić, by wrócić do gry, tym bardziej że kolejne oczka zdobywały głównie po błędach rywalek. I tak podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze ekipa z Półwyspu Apenińskiego prowadziła już 16:10. Kolejne błędy własne podopiecznych trenera Van de Broeka zmusiły szkoleniowca do wykorzystania przerwy na żądanie przy stanie 18:11. Krótko po powrocie na boisko rywalkom o swoich umiejętnościach przypomniała Aelbrecht, jednak pojedyncze zagrania liderki reprezentacji Belgii były tłem dla punktów seriami zdobywanych przez Włoszki (21:12). W końcówce partii serią asów serwisowych popisała się jeszcze Centoni i Italia wygrała 25:14.



Druga partia to niemal identyczny start jak początek spotkania, zagrywki Del Core i konsekwencja w ataku dały ekipie Marco Bonitty chwilę oddechu i prowadzenie 6:3. Do niezłych zagrywek i wysokiego poziomu efektywności zagrań na siatce Włoszki dodały punktowe bloki, zwiększając dystans 8:3. Po kolejnych zagraniach Malinov Belgijki nie mogły już zbyt wiele zrobić (10:3). Szukając poprawy skuteczności swojego zespołu, trener Belgijek w miejsce Leys desygnował do gry Van Gestel. Chwilowy zryw siatkarek z Belgii na niewiele się zdał, pojedyncze ataki wciąż nie dawały nadziei na wyrównanie (16:7). Po wznowieniu gry na boisku pojawiły się Diouf i Cambi. Atakująca reprezentacji Włoch w ekspresowym tempie zameldowała się w polu rywalek i przy stanie 20:9 trener Van de Broek musiał reagować. Przerwa w grze nie wybiła podopiecznych Marco Bonitty z rytmu, w tej części meczu Włoszki pozwoliły rywalkom zdobyć już tylko dwa oczka, wygrywając 25:12.

Początki trzeciego seta (3:0) jeszcze nie zapowiadały, że to właśnie ten fragment meczu może być najbardziej wyrównanym w tej rywalizacji. Dobrze na zagrania rywalek po raz kolejny odpowiedziała Aelbrecht i Belgijki rozpoczęły grę punkt za punkt (6:5). O ile podczas pierwszej przerwy technicznej podopieczne Marco Bonitty zdołały jeszcze odskoczyć rywalkom, prowadząc 8:5, to kilka minut później cierpliwość zespołu Van de Broeka została wynagrodzona (9:9). Azzurre po raz kolejny zdołały odzyskać przewagę, prowadząc 16:13, jednak powtórzyła się sytuacja z początków seta i gra rozpoczęła się praktycznie od nowa (16:16). W kluczowej części seta Belgijki podjęły ryzyko w polu serwisowym, a to się opłaciło (19:20). Przy zmienności sytuacji jak w kalejdoskopie ataki Egonu uspokoiły sytuację i przy stanie 23:20 trener reprezentacji Belgii przywołał swoje podopieczne do siebie. Po chwili atak Guiggi zakończył spotkanie (25:21).

Włochy – Belgia 3:0
(25:14, 25:12, 25:21)

Składy zespołów:
Włochy: Egonu (18), Del Core (11), Centoni (9), Guiggi (8), Malinov (5), Danesi (4), De Gennaro (libero) oraz Diouf (3) i Cambi (1)
Belgia: Aelbrecht (10), Van Hecke (9), Heyrman (4), Van Gestel (4), Leys (3), Van de Vijver (1), Courtois (libero) oraz Herbots (5), Divoux, Strumiło i Ruysschaert

Rywalizację turecko-brazylijską nieco lepiej rozpoczęły gospodynie. Blok Aydinlar na Fabianie zagwarantował miejscowym lepszy start. W ekspresowym tempie podopieczne Ze Roberto zniwelowały minimalny dystans, a czujność w bloku Perreiry dała Brazylijkom prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej – 8:7. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, Turczynki nieco lepiej prezentowały się w polu serwisowym. Gra na styku utrzymywała się do stanu 11:12, następnie kolejny bieg wrzuciły Canarinhos. W ataku nie myliła się Sheilla, wyprowadzając swój zespół na czteropunktowe prowadzenie podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze – 16:12. Tym razem problemy z przyjęciem pojawiły się po tureckiej stronie siatki, gospodynie miały problemy również z wyprowadzeniem skutecznych ataków. W końcówce seta podopieczne Ze Roberto bezlitośnie punktowały rywalki, przy imponującej serii prowadząc w końcówce 23:13. Trener miejscowych próbował jeszcze ratować się zmianami, jednak przepaść dzieląca obie ekipy nie zostawiała złudzeń, partię zakończyła Tandara (14:25).

Kolejną partię asem serwisowym otworzyła Baladin. Początki seta to podobnie jak w odsłonie premierowej gra na styku. Turczynki wróciły do swojego dobrego przyjęcia, kończąc zagrania w pierwszej akcji (6:3). Miejscowych nie omijały jednak błędy własne, przy kolejnych potknięciach rywalek Brazylijki zdołały wyrównać stan na 7:7. Co prawda podczas pierwszej przerwy technicznej wciąż o krok dalej były Turczynki, jednak taki stan rzeczy nie trwał długo. Po wznowieniu gry swój rytm odnalazła Sheilla i jej koleżanki i przy stanie 9:11 trener gospodyń musiał sięgać po przerwę na żądanie. Sygnał do ataku dała swoim koleżankom jeszcze Akman (11:12), jednak radość miejscowych nie trwała długo. Canarinhos imponowały grą obronną, podbijając niemal każde zagranie rywalek, kolejne kontrataki przyjezdnych dały ekipie Ze Roberto prowadzenie 15:11. Turczynki zdołały po raz kolejny wrócić do gry i od stanu po 15 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Z grą pod presją zdecydowanie lepiej radziły sobie Brazylijki, po zagraniu Fabiany prowadząc 20:17. Mimo zrywu rywalek Canarinhos tej przewagi nie pozwoliły sobie odebrać, triumfując 25:21.

Widząc swoje szanse w meczu, Turczynki trzecią partię rozpoczęły z wysokiego C. Wciąż jednak przewaga w ataku należała do przyjezdnych (5:6). Kiedy w szeregi Turczynek wróciły problemy z przyjęciem, dystans nieco wzrósł. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i przy stanie 10:8 Ze Roberto musiał reagować. Krótka przerwa zdecydowanie podziałała motywująco na Canarinhos. Zagrania Dani Lins i Tandary pozwoliły przyjezdnym przejąć kontrolę nad przebiegiem zmagań (13:15). Na etapie drugiej przerwy technicznej wydawało się, że Sheilla i jej koleżanki nie pozwolą już na nerwowe momenty. Zagranie Baladin doprowadziło jednak do gry na styku (17:19). Po raz kolejny to ekipa Ze Roberto potwierdziła, że radzi sobie dobrze w końcówkach, mocnym punktem swojego zespołu była Adenizia i wygrywając 25:19, Canarinhos zgarnęły komplet oczek.

Turcja – Brazylia 0:3
(14:25, 21:25, 19:25)

Składy zespołów:
Turcja: Baladin (12), Uslupehlivan (9), Akman (4), Aydinlar (2), Yurtdagülen (1), Yildirim, Orge (libero) oraz Yilmaz (7), Durul (2), Kalac (1), Dalbeler (libero), Onal, Arisan i Dilik
Brazylia: Natalia (14), Gabriela (10), Adenizia (8), Sheilla (7), Fabiana (6), Danielle, Leia (libero) oraz Tandara (3), Roberta (2), Jaqueline i Brait (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela I dywizji World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved