Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. G1: Kolejny triumf Serbek, Chinki wygrały z Japonkami

WGP, gr. G1: Kolejny triumf Serbek, Chinki wygrały z Japonkami

fot. FIVB

W pierwszym meczu turnieju w Hong Kongu Serbki walczyły z Rosjankami. Po pierwszym, niezwykle zaciętym i ciekawym secie pozostałe partie były znacznie bardziej jednostronne. Ostatecznie w trzech odsłonach wygrała reprezentacja Serbii. W drugim pojedynku tej grupy Chinki zmierzyły się z Japonkami. Wydawało się, że mecz ten zakończy się w trzech odsłonach, jednak po efektownej i długiej walce na przewagi reprezentacja Japonii zdołała przedłużyć grę. Nie udało jej się jednak odwrócić losów meczu i to gospodynie turnieju triumfowały 3:1.

Początek spotkania należał do Serbek, które po zbiciu Tijany Malesević odskoczyły od Rosjanek na trzy oczka. Jednak zaczęły popełniać błędy w polu serwisowym, a Rosjanki zaczęły lepiej prezentować się w ataku, dzięki czemu szybko wróciły do gry. Ich rywalkom zaczęły przytrafiać się błędy w przyjęciu, ale wynik oscylował wokół remisu. Dopiero po zbiciu Mileny Rasić Serbki ponowne zyskały dwupunktowe prowadzenie. Jednak Sborna nie zamierzała odpuszczać, co rusz próbowała doprowadzić do remisu. Ta sztuka jej się w końcu udała, bowiem wybroniła piłkę setową. W końcówce jednak zbicie Brankicy Mihajlović oraz pomyłka w ofensywie przeciwniczek spowodowały, że szala zwycięstwa przechyliła się na stronę podopiecznych trenera Terzicia (26:24).



W drugiej partii walka cios za cios trwała tylko przez chwilę. Szybko udanym zbiciem na środku popisała się Stefana Veljković, jej koleżanki dołożyły blok, a Rasić – asa serwisowego, czego efektem była pięciopunktowa strata Rosjanek na pierwszym czasie technicznym. Po nim pojedyncze skuteczne zagrania Marii Frołowej nie były w stanie poderwać ich do walki, a liczne błędy powodowały, że dystans dzielący oba zespoły wzrósł do sześciu oczek. Sbornej nie pomagały czasy na życzenie szkoleniowca, nie radziła ona sobie z serbskim blokiem, a rywalki grały na tyle swobodnie, żeby kontrolować boiskowe wydarzenia. Pomyłka w ataku Iriny Woronkowej zakończyła nierówną walkę w tej części spotkania (25:14).

W trzeciej partii podopieczne trenera Terzicia poszły za ciosem. Już na początku odskoczyły od rywalek na trzy oczka, dołożyły szczelny blok, ale zaczęły mylić się w polu serwisowym, przez co oddawały darmowe punkty przeciwniczkom. Zdecydowanie lepiej spisywały się jednak od nich w ataku, dzięki czemu wciąż były w korzystniejszej sytuacji. Chwilę później punktowe zagrywki dołożyły Bojana Żivković i Mihajlović, a sytuacja Sbornej robiła się coraz trudniejsza. Na dodatek swoje trzy grosze do wyniku dołożyła Rasić, a Serbki pewnie kroczyły do końcowego sukcesu. Wprawdzie przytrafiły im się jeszcze błędy w przyjęciu, ale Rosjanki nie potrafiły tego wykorzystać. Co najwyżej zbliżyły się do rywalek na cztery oczka, a zbicie Rasić praktycznie przypieczętowało zwycięstwo Serbek, które ostatecznie triumfowały 25:19.

Serbia – Rosja 3:0
(26:4, 25:14, 25:19)

Składy zespołów:
Serbia: Rasić (18), Mihajlović (15), Bosković (12), Veljković (7), Malesević (3), Antonijević (2), Blagojević (libero) oraz Stevanović (4), Bjelica (3), Milenković (1) i Żivković
Rosja: Jefimowa (10), Woronkowa (8), Parubec (8), Frołowa (7), Zariażko (5), Filisztinskaja (2), Gałkina (libero) oraz Kutiukowa (4), Lazarewa i Romanowa


W drugim meczu doszło do azjatyckiego starcia, bowiem Japonki mierzyły się z Chinkami. Początek pojedynku był bardzo zacięty, ale stosunkowo szybko inicjatywę na boisku zaczęły przejmować mistrzynie olimpijskie, które po asie serwisowym Gong Xianyue wysforowały się na dwupunktowe prowadzenie. Chwilę później udane kontry dołożyły Zhu Ting i Yuan Xinyue, a dzięki temu Chinki zaczęły coraz bardziej przejmować kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Na dodatek w ataku myliła się Sarina Koga, a siatkarki z Kraju Kwitnącej Wiśni jakby nie miały pomysłu na przeciwstawienie się przeciwniczkom. Do walki próbowała poderwać je Rika Nomoto, ale to było zbyt mało. Chinki dominowały na boisku, zdobywając punkty blokiem, a ostatecznie triumfując w premierowej partii 25:19.

W drugiej odsłonie nie zamierzały zwalniać tempa. Szybko ponownie dała o sobie znać Zhu, jej koleżanki dołożyły oczka blokiem, a błędy rywalek w ataku sprawiły, że jeszcze przed pierwszym czasem technicznym dystans dzielący oba zespoły wzrósł do pięciu punktów. W kolejnych minutach obraz gry nie ulegał zmianie. Chinki grały dobrze blokiem, a Japonki myliły się w ataku. Ich pojedyncze udane zagrania nie były w stanie zmusić przeciwniczek do większej koncentracji. Dopiero dwa asy serwisowe Miyi Sato i udana kontra Mami Uchiseto sprawiły, że zrobiło się nieco ciekawiej. Jednak w końcówce przypomniała o sobie Ting, a jej koleżanki skutecznie zaprezentowały się w bloku, dzięki czemu Chinki wygrały 25:20.

W trzeciej odsłonie do walki poderwały się zawodniczki z Kraju Kwitnącej Wiśni. Kontrę skończyła Nomoto, jej koleżanki popisały się szczelnym blokiem, a przeciwniczkom zaczęły przytrafiać się błędy, których efektem była czteropunktowa strata na pierwszym czasie technicznym. Po nim do walki mistrzynie olimpijskie próbowała poderwać Ting, ale Japonki poprawiły znacząco swoją grę w ofensywie, dzięki czemu trzymały rywalki na dystans. Choć Ting dwoiła się i troiła, to przeciwniczki zaczęły dokładać oczka blokiem i zagrywką, dzięki czemu prowadziły jeszcze 21:18. Im bliżej końca seta, tym robiło się coraz ciekawiej, a udana akcja Liu Xiaotong sprawiła, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Triumfatora musiała wyłonić walka na przewagi. Ostatecznie po zbiciu Risy Shinabe lepsze okazały się Japonki (35:33).

W pierwszych minutach czwartego seta oba zespoły szły łeb w łeb, jednak jeszcze przed pierwszym czasem technicznym zaczęła zarysowywać się przewaga Chinek. Dobrze w ataku prezentowała się Li Jing, a rywalki zaczęły popełniać błędy w przyjęciu. Później jednak zawodniczki z Kraju Kwitnącej Wiśni zerwały się do walki. Udane zagrania Shinabe i Nomoto spowodowały, że wynik ponownie zaczął oscylować wokół remisu. Wówczas przypomniała o sobie Ting, a Ding Xia popisała się asem serwisowym, przez co inicjatywę znowu przejęły Chinki. Lepiej grały blokiem, dokładały też oczka zagrywką, a pojedyncze skuteczne ataki Japonek nie były w stanie odmienić obrazu gry po ich stronie. Jeszcze zbicie Matsumoto zbliżyło je do przeciwniczek na dwa oczka, ale i tak ostatecznie przegrały 21:25, a w całym meczu 1:3.

Chiny – Japonia 3:1
(25:19, 25:20, 33:35, 25:21)

Składy zespołów:
Chiny: Ting Zhu (31), Xiangyu Gong (15), Xinyue Yuan (12), Jing Li (9), Yi Gao (7), Xia Ding (3), Li Lin (libero) oraz Xiaotong Liu (3), Yixin Zheng (1), Jingwen Qian, Di Yao, Yunlu Wang i Mengjie Wang (libero)
Japonia: Shimamura (21), Nomoto (19), Shinnabe (14), Matsumoto (14), Koga (2), Sato (1), Inoue (libero) oraz Uchiseto (6), Nabeya (1), Ishii (1) i Tominaga

Zobacz również:
Wyniki i tabela 1. dywizji World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-07-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved