Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. G1: Japonia wciąż z szansami na awans, Chiny przegrały z Rosją

WGP, gr. G1: Japonia wciąż z szansami na awans, Chiny przegrały z Rosją

fot. FIVB

Znakomicie spisująca się w tegorocznej edycji World Grand Prix Serbia w swoim drugim meczu podczas turnieju w Hong Kongu musiała uznać wyższość reprezentacji Japonii, ale oddała rywalkom po prowadzeniu 2:0 trzy kolejne partie. Japonki walczyły też i w tie-breaku i w nagrodę pokonały wicemistrzynie olimpijskie, dzięki czemu wciąż mają szansę na grę w Final Six. W drugim meczu dnia Chinki zagrały z Rosją i przegrały 1:3.

Na początek drugiego dnia Japonki zmierzyły się z Serbkami. Od początku starcia do ataku ruszyły Europejki, które po asie serwisowym Brankicy Mihajlović wypracowały sobie trzypunktowe prowadzenie. Mimo że w kolejnych akcjach przytrafiały im się błędy, to wciąż kontrolowały boiskowe wydarzenia. Z czasem jednak dała o sobie znać solidna defensywa azjatyckiego zespołu. Punktowy serwis dołożyła Yurie Nabeya, a blok jej koleżanek sprawił, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Walka cios za cios nie trwała długo, bo po kontrze Sanji Malagurski Serbki ponownie przejęły inicjatywę na boisku. Mogły liczyć na błędy rywalek, a do gry po ich stronie włączyła się Milena Rasić. W końcówce Azjatki nie znalazły już recepty na powrót do gry, ostatecznie przegrywając premierową odsłonę 21:25.

W pierwszej fazie drugiej partii obie drużyny szły łeb w łeb, ale jeszcze przed pierwszym czasem technicznym ponownie zaczęła zarysowywać się przewaga podopiecznych trenera Terzicia, które po zbiciu Malagurski odskoczyły od rywalek na dwa oczka. Z biegiem czasu ich dominacja stawała się coraz większa. Swoje w ataku robiła Mihajlović, jej koleżanki dokładały oczka blokiem, zaś przeciwniczki kompletnie nie potrafiły odnaleźć się na boisku, w efekcie czego na drugim czasie technicznym dystans dzielący obie ekipy wzrósł do siedmiu punktów. Pojedyncze udane zagrania Haruyo Shinamury nie były w stanie poderwać do walki zawodniczek z Kraju Kwitnącej Wiśni. Wprawdzie stać było je jeszcze na jeden zryw, w trakcie którego asem popisała się Koyomi Tominaga, a jej koleżanki dołożyły szczelny blok, ale to było zbyt mało, by odrobić wcześniej poniesione straty. Ostatecznie przegrały 20:25.

W trzecim secie do ataku ruszyły Japonki, które wyraźnie postawiły na zagrywkę. Po udanych serwisach Tominagi oraz Nany Iwasaki wypracowały sobie trzypunktowe prowadzenie nad rywalkami. Nie cieszyły się jednak z niego zbyt długo, bowiem Mihajlović poderwała Serbki do walki. Później przez pewien czas rywalizacja toczyła się cios za cios, ale Japonki zaczęły popełniać błędy, Europejki przypomniały sobie o dobrej grze w bloku, a zbicie Stefany Veljković pozwoliło im odskoczyć od przeciwniczek na trzy oczka. Japonki jednak się nie poddały, a nadzieję na powrót do gry dała im Nabeya. To właśnie ta zawodniczka grała pierwsze skrzypce w końcówce. Po jej asie serwisowym i błędzie serbskiej gwiazdy szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Azjatek (25:23).

W czwartej odsłonie Japonki próbowały pójść za ciosem, a po błędzie rywalek odskoczyły od nich na dwa oczka. Wprawdzie dzięki blokowi Serbki na moment wróciły do gry, ale na pierwszym czasie technicznym ponownie miały dwupunktową stratę do przeciwniczek. Po nim Azjatki poczynały sobie coraz pewniej. Swoje w ataku robiła Risa Ishii, asa serwisowego dołożyła Sarina Koga, a Europejki miały coraz większe problemy ze zdobywaniem punktów, przez co dystans dzielący oba zespoły wzrósł do pięciu oczek. Im bliżej końca seta, tym dominacja Japonek stawała się coraz większa. Wprawdzie Serbki stać było na jeden zryw, w trakcie którego z dobrej strony pokazała się Bianka Busa, ale to było zbyt mało, żeby zatrzymać rozpędzone rywalki. Na dodatek Europejkom przytrafiło się kilka błędów w końcówce, przez które przegrały 20:25.

Od początku tie-breaka oba zespoły szły łeb w łeb, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć nawet na dwa oczka, a przy zmianie stron w nieco lepszej sytuacji były Azjatki. Świetnie spisywały się one w defensywie, ale także coraz pewniej poczynały sobie w ofensywie. Serbki nie potrafiły ich zatrzymać blokiem ani odrzucić od siatki zagrywką. walka cios za cios trwała w najlepsze i wydawało się, że walka na przewagi wyłoni zwycięzców. Jednak w końcówce szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Japonek, które wykorzystując dobrą postawę Ishii i Kogi oraz błędy przeciwniczek, triumfowały 15:12.

Japonia – Serbia 3:2
(21:25, 20:25, 25:23, 25:20, 15:12)

Składy zespołów:
Japonia: Koga (19), Shimamura (8), Tominaga (6), Nabeya (26), Matsumoto (8), Ishii (12), Kobata (libero, 1) oraz Shinnabe, Sato i Uchiseto
Serbia: Busa (8), Malagurski (14), Żivković (8), Mihajlović (16), Veljković (12), Stevanović (12), Pusić (libero) oraz Malesević (1), Antonijević (2), Bjelica (1), Rasić (2), Bosković, Milenković (5) i Blagojević (libero)




W drugim spotkaniu Chinki mierzyły się z Rosjankami. Te pierwsze były zdecydowanymi faworytkami pojedynku, ale jego początek na to nie wskazywał. Sborna próbowała wykorzystać siłę swojego ataku, w którym wyróżniała się Ksenia Parubiec, co powodowało, że wynik był sprawą otwartą, ale z biegiem czasu Europejki zaczęły popełniać więcej błędów, zaczęła dawać o sobie znać solidna defensywa azjatyckiego zespołu, dzięki której mógł on wyprowadzać skuteczne kontry między innymi w wykonaniu Jingwen Quian. Po drugim czasie technicznym mistrzynie olimpijskie prowadziły już czterema oczkami i wydawało się, że pewnie zmierzają do sukcesu w premierowej odsłonie, ale wówczas do gry poderwały się ich rywalki. Szczelny blok oraz kontry w wykonaniu Julii Kutiukowej sprawiły, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. W końcówce Sborna poszła za ciosem, a w dużej mierze dzięki blokowi triumfowała 25:23.

Porażka najwyraźniej rozdrażniła Chinki, które od mocnego uderzenia zaczęły drugą odsłonę. Na ich koncie pojawił się pierwszy blok, wykorzystały błędy rywalek oraz skuteczność Liu Xiaotong, dzięki czemu na pierwszej przerwie technicznej zyskały pięciopunktowe prowadzenie nad rywalkami. Po niej do walki Sborną próbowała poderwać Irina Woronkowa, ale walka cios za cios była wodą na młyn dla Azjatek, bowiem kontrolowały one boiskowe wydarzenia. Korzystały z błędów Rosjanek, a same coraz lepiej poczynały sobie w bloku, prowadząc 16:11. Chwilę później Parubiec próbowała poderwać koleżanki do walki, a Sborna w pewnym momencie traciła tylko jedno oczko, ale później konsekwentna gra Chinek ponownie pozwoliła im dominować na boisku. Europejki próbowały jeszcze wrócić do gry, jednak ta sztuka im się nie udała, a udane ataki Yunlu Wang prowadziły Azjatki do sukcesu. Ostatecznie triumfowały one 25:22, doprowadzając do remisu w całym meczu.

Od początku trzeciej odsłony obie drużyny szły łeb w łeb, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Żadna nie potrafiła odskoczyć od przeciwniczek chociażby na dwa oczka, ale ewidentnie było widać liderki w obu zespołach, czyli Xiaotong i Parubiec. Dopiero po pierwszej przerwie technicznej Woronkowa na spółkę z Iriną Zariażko zaczęły budować nadwyżkę punktową po stronie Europejek. W pewnym momencie wynosiła ona trzy oczka, ale Azjatki nie zamierzały odpuszczać, a dzięki defensywie wyprowadziły kontry, które pozwoliły im wrócić do gry. Nie przełamały jednak rywalek, a zaczęły nadziewać się na ich blok, co ponownie dało przewagę Sbornej. Im bliżej końca seta, tym poczynała ona sobie coraz pewniej, a jej duża siła w ataku przyczyniała się do zdobywania kolejnych punktów. Mistrzynie olimpijskie nie znalazły już skutecznej odpowiedzi na taką grę rywalek, w efekcie czego przegrały tę część spotkania 18:25.

Podniosły się za to w czwartej odsłonie, w której już na początku dzięki blokowi i błędom rywalek zyskały czteropunktowe prowadzenie. Na tym jednak nie zamierzały poprzestawać, bo asa serwisowego dołożyła Xinyue, a udaną kontrą popisała się Li Jing. Na dodatek ich koleżanki przypomniały sobie o dobrej grze w bloku, przez co dystans dzielący oba zespoły wzrósł do sześciu oczek. Wydawało się, że Chinki kontrolują boiskowe wydarzenia, ale Woronkowa próbowała poderwać do walki mistrzynie Europy, w pewnym momencie po części jej się to udało, ponieważ ich strata zmalała do trzech punktów. Później błąd w przyjęciu Azjatek sprawił, że na świetlnej tablicy pojawił się remis, a w końcówce walka zaczęła się niejako od początku. Chinki miały możliwość doprowadzenia do tie-breaka, ale Parubiec na spółkę z Woronkową przechyliły szalę zwycięstwa na stronę Sbornej.

Chiny – Rosja 1:3
(23:25, 25:22, 18:25, 26:28)

Składy zespołów:
Chiny: Xiaotong Liu (15), Jingwen Qian (14), Xinyue Yuan (11), Jing Li (6), Yi Gao (5), Di Yao (1), Mengjie Wang (libero) oraz Yunlu Wang (14), Xiangyu Gong (4), Ting Zhu (1), Yuanyuan Wang (1) i Xia Ding
Rosja: Parubiec (22), Woronkowa (20), Zariażko (15), Kutikowa (13), Jewdokimowa (7), Romanowa (1), Gałkina (libero) oraz Lazarewa (2), Filisztinskaja (1) i Frołowa

Zobacz również:
Wyniki i tabela gr. 1 World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-07-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved