Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. F1: Rosjanki znów zwycięskie, triumf Holenderek

WGP, gr. F1: Rosjanki znów zwycięskie, triumf Holenderek

fot. CEV

Rosjanki kontynuują serię meczów bez porażki. Tym razem ich „ofiarami” były reprezentantki Tajlandii. Przez dwa sety Tajkom wystarczyło sił na prowadzenie wyrównanej walki, w ostatnim oglądaliśmy już pełną dominację podopiecznych trenera Mariczewa. Pełną pulę zgarnęły też Holenderki, które w czterech setach pokonały reprezentację Włoch.

Po wczorajszej wygranej z Holenderkami siatkarki Sbornej do kolejnego meczu przystąpiły wyjątkowo zmotywowane. Tajki miały na koncie rozegrane niespełna dwa sety przerwanego meczu z Włoszkami. Spotkanie z Rosjankami miało więc być dla nich pierwszym prawdziwym testem tego weekendu. Rywalizację pewniej rozpoczęły jednak podopieczne trenera Mariczewa, spora w tym zasługa duetu Fetisowa/Zariażko. Siła ataku Rosjanek i czujność w bloku Ilczenko zrobiły swoje, podczas pierwszej przerwy technicznej Rosjanki mogły pochwalić się pięciopunktową zaliczką. Po wznowieniu gry sygnał do ataku dała swoim koleżankom Thatdao, jednak przy pojedynczych skutecznych zagraniach Tajki nie mogły zbyt wiele zdziałać. W ekspresowym tempie prowadzenie Rosjanek wzrosło do 12:4. Podopiecznym trenera Mariczewa w tej części meczu wychodziło praktycznie wszystko, szkoleniowiec nie rezygnował jednak ze zmian, desygnując do gry Lubuszkinę. Również w ekipie reprezentacji Tajlandii nie brakowało rotacji w składzie. Zmiany i zryw Tajek w końcówce znalazły jeszcze odzwierciedlenie na tablicy wyników (17:15). Grę swojego zespołu uspokoiła jednak Ilczenko, w końcówce partii rywalkom o swojej obecności przypomniała Gonczarowa i to Sborna przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę (25:22).



Podenerwowane takim rozwojem wypadków Tajki odsłonę drugą rozpoczęły mocnym akcentem. Niezły poziom skuteczności utrzymywała Pimpichaya i siatkarki z Tajlandii prowadziły kolejno 3:1, 5:2. Poza skutecznością w pierwszych akcjach Tajki imponowały też grą obronną, po drugiej stronie siatki uaktywniła się co prawda Gonczarowa i podczas pierwszej przerwy technicznej Rosjanki były o krok dalej – 8:6. Nie był to koniec zaciętej walki, przy wymianie sił w ataku utrzymywała się gra na styku. Po stronie Tajlandii kolejnych szans nie marnowała Ajcharaporn, w ekipie trenera Mariczewa swoje noty poprawiała Gonczarowa. Na dłuższej przestrzeni seta siatkarki żadnej z ekip nie były w stanie wypracować przewagi wyższej niż jednopunktowa. Dopiero w kluczowym fragmencie partii, kiedy celnymi zagraniami popisała się Hattaya, Tajki prowadziły 19:17. Ambitnie walcząca Hattaya i jej koleżanki zdołały stawić opór rywalkom tylko do stanu 21:21. Następnie kolejne ataki i bloki Gonczarowej unormowały sytuację. To właśnie Gonczarowa była bohaterką swojego zespołu w tej części meczu, prowadząc Rosję do wygranej – 25:22.

Błędów z początku drugiego seta siatkarki trenera Mariczewa nie powtórzyły w partii kolejnej. Mocnymi serwisami popisywała się Zariażko, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W ataku wciąż znakomicie prezentowała się Gonczarowa. Przewaga Rosjanek w tej części meczu była bezdyskusyjna, przy stanie 11:5 trener reprezentacji Tajlandii musiał reagować. Przerwa na żądanie szkoleniowca na niewiele się zdała, w sytuacyjnych piłkach lepiej reagowały Rosjanki, stawiając rywalki w trudnej sytuacji. Przy dość jednostronnym widowisku po celnym ataku Ilczenko Sborna prowadziła już 16:7. W tej części meczu nie wydarzyło się już nic zaskakującego, Tajki próbowała ratować Ajcharaporn, jednak Gonczarowa potwierdziła, że jest prawdziwą liderką swojego zespołu. Przewagę Rosjanek najlepiej potwierdza wynik tego seta – 25:13.

Tajlandia – Rosja 0:3
(22:25, 22:25, 13:25)

Składy zespołów:
Tajlandia: Ajcharaporn (14), Pimpichaya (10), Hattaya (5), Wilavan (5), Thatdao (1), Nootsara, Piyanut (libero) oraz Jarasporn (7), Chatchu-On (2), Soraya (1) i Yupa
Rosja: Gonczarowa (23), Zariażko (13), Ilczenko (9), Małygina (1), Fetisowa (1), Kosjanenko, Małowa (libero) oraz Małych (6), Szliachowaja (4), Starcewa (3), Lubuszkina (1) i Babeszina

Azzurre do spotkania przystąpiły bez Egonu w wyjściowym składzie, trudno jednak mówić o osłabieniu reprezentacji Włoch, co potwierdziły pierwsze akcje meczu. Celne zagrania Sylli i Del Core wyprowadziły ekipę Marco Bonitty na pierwsze prowadzenie. Po drugiej stronie siatki szans nie marnowała Belien, a po autowym serwisie Guiggi przewaga Włoszek stopniała do jednego oczka (7:6). Rywalizacja na styku nie trwała długo, w polu rywalek zameldowała się jeszcze Diouf, a czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację wykazał się Marco Bonitta. To była dopiero próbka możliwości siatkarek z Półwyspu Apenińskiego (12:9). Do skutecznych zagrań swoich koleżanek Chirichella dodała ataki ze środka, niezmiennie Diouf obijała ręce próbujących ją zablokować rywalek i podczas drugiej przerwy technicznej było już 16:12. Przy grze punkt za punkt bezpieczna przewaga utrzymywała się, nawet potknięcia doświadczonej Del Core nie mogły zaszkodzić Włoszkom w tej partii. Tym bardziej że w kluczowej części partii Del Core zrehabilitowała się, a przy kolejnej serii zagrań Azzurre było już 20:13. Ataki Slöetjes i bloki Holenderek mogły już tylko zmniejszyć rozmiar porażki. Kolejne zagrania Diouf odebrały bowiem złudzenia sympatykom reprezentacji Holandii, dając Włoszkom wygraną 25:19.

Idąc za ciosem, Włoszki równie dobrze rozpoczęły drugiego seta, prowadząc 2:1 po ataku Sylli. Oranje nie zamierzały jednak nic ułatwiać rywalkom i Balkestein wspierana przez De Kruijf dała Holenderkom minimalną przewagę – 4:2. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, jednak napór ze strony przyjezdnych i skuteczne zagrania w kontrach miały odzwierciedlenie na tablicy wyników. Podczas pierwszej przerwy technicznej to podopieczne Giovanniego Guidettiego prowadziły 8:4. Przerwa pomogła Azzurre, po wznowieniu gry zagrywki De Genarro i Oro oraz ataki Del Core wyprowadziły miejscowe na prowadzenie 10:9. Kiedy dystans wzrósł do dwóch oczek, trener Holenderek przywołał swoje podopieczne do siebie. Grając pod presją, przyjezdne radziły sobie coraz gorzej, w sytuacyjnej piłce pomyliła się Buijs, szanse w kontrach wykorzystywała natomiast De Gennaro (11:14). Finalnie jednak cierpliwa gra Holenderek opłaciła się, w końcówce seta podopieczne trenera Guidettiego traciły do rywalek tylko jedno oczko (20:21). Próbując uspokoić grę, Marco Bonitta wykorzystał jeszcze przerwę na żądanie. Zagrania Belien i autowy atak Guiggi dały Oranje pierwszą piłkę setową (24:22). Tej straty Azzurre już nie odrobiły, przegrywając po autowym serwisie Diouf 23:25.

Również pierwsze akcje trzeciej partii to wymiana sił w ataku i gra na styku (4:4). Sygnał do ataku dała swoim koleżankom Balkestein, kapitan Oranje wygrała akcję na siatce w rywalizacji z Syllą. Podczas pierwszej przerwy technicznej zespół trenera Guidettiego miał jedno oczko przewagi. Kolejne błędy własne Włoszek sprzyjały budowaniu przewagi przez przyjezdne. Nie był to koniec zwrotów akcji, za wcześniejsze potknięcia zrehabilitowała się Sylla i od stanu 13:13 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Dopiero blok Del Core i atak doświadczonej Włoszki postawiły zespół Marco Bonitty w nieco lepszej sytuacji przy prowadzeniu 15:13. Radość sympatyków gospodyń nie trwała długo, Balkestein zdołała bowiem wyprowadzić swój zespół na prowadzenie – 16:15. Nie była to ostatnia seria punktowa Oranje, to przyjezdne lepiej reagowały, wykorzystując kolejne kontrataki. Trener Bonitta szukając skuteczności, rotował jeszcze składem, kolejne manewry szkoleniowca na niewiele się zdały, serie błędów Azzurre w ataku i czujność Holenderek w bloku wystarczyły, aby zespół trenera Guidettiego wygrał 25:18.

Siła ataku, prowadząca Holenderki do triumfu w trzeciej partii, nie słabła. Dobre zawody rozgrywała Plak, liderka Oranje znakomicie radziła sobie z blokiem gospodyń. Do swojej koleżanki dołączyła De Kruijf i to przyjezdne prowadziły 8:5 podczas pierwszej przerwy technicznej. Włoszki grały zrywami, prawdziwe problemy ekipy Bonitty miały dopiero nadejść. Przy zagrywce Plak Azzurre nie były w stanie wypracować kończącej akcji, a kolejna seria punktowa Holenderek dała podopiecznym trenera Guidettiego pięciopunktową zaliczkę – 12:7. Przyjezdne nie były bezbłędne, jednak wszelkie niedociągnięcia w pojedynczych akcjach niwelowała swoimi atakami Plak (14:9). Kolejną serię przeciwniczek przerwała dopiero Del Core, Azzurre szybko udowodniły rywalkom, że nie ma bezpiecznej przewagi i po asie Chirichelli było już 15:14. Grę uspokoiła Slöetjes, w końcówce seta nie brakowało emocji, finalnie jednak więcej „zimnej krwi” zachowały Oranje, triumfując 25:22, a w całym meczu 3:1 i zgarniając pełną pulę punktów.

Holandia – Włochy 3:1
(19:25, 25:23, 25:18, 25:22)

Składy zespołów:
Holandia: Slöetjes (17), De Kruijf (10), Balkestein-Grothues (9), Belien (7), Dijkema (2), Buijs (1), Schoot (libero) oraz Plak (18), Knip, Stoltenborg i Pietersen
Włochy: Diouf (23), Del Core (17), Sylla (9), Chirichella (5), Orro (2), Guiggi (1), De Gennaro (libero) oraz Ortolani (2), Malinov (1), Spirito (1) i Danesi (1)

Zobacz również:
Wyniki grupy 1 World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved