Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > We Wrocławiu były kontrowersje, ale nikt nie ma pretensji

We Wrocławiu były kontrowersje, ale nikt nie ma pretensji

fot. Łukasz Krzywański

W dalszym ciągu spore kontrowersje budzi ostatnia akcja meczu Orlen Ligi siatkarek pomiędzy Impelem Wrocław i PGE Atomem Treflem Sopot. – Dwie ostatnie akcje meczu można było osądzić pół na pół. Mimo wszystko nie ma co się czepiać, bo sędziowie wykonali dobrą robotę – przyznaje środkowa Atomu Trefla Zuzanna Efimienko. 

Sopocianki w drugim meczu półfinałowym poległy 2:3, a mecz kończył się w dramatycznych okolicznościach. W tie-breaku wrocławianki wygrywały z ekipą z Sopotu 14:10 i wydawało się, że za moment dopełnią dzieła. Jakież było zdziwienie kibiców, kiedy chwilę potem na tablicy wyników widniał rezultat… 14:14. No i zaczął się prawdziwy dramat. Kolejny punkt zdobyły wrocławianki po błędzie sopockich siatkarek (Anna Miros wpadła w siatkę). PGE Atom Trefl protestował. Katarzyna Skowrońska-Dolata uderzyła bowiem piłkę w aut, a sopocianki wskazywały, że kiedy Miros wpadała w siatkę, piłka była już poza boiskiem. Trudna do oceny sytuacja, ale tutaj błąd przedstawicielki ekipy z Trójmiasta był raczej ewidentny.



Co innego w kolejnej akcji. Po pięknej obronie Agaty Durajczyk piłka poleciała wysoko w górą, po czym znalazła się tuż nad siatką. Dopadła do niej Agnieszka Kąkolewska i oburącz posłała na stronę sopocianek. Sędzia spotkania Janusz Cyran najpierw zakończył pojedynek, a później, po kolejnych protestach przyjezdnych, wziął na siebie kolejny challenge. Powtórki wykazały, że Kąkolewska przełożyła ręce. – Błędu rzeczywiście nie było, a sędziowie bardzo dobrze się spisali, biorąc challenge na siebie. Rozwiali w ten sposób wszelkie wątpliwości. Atom Trefl nie zgłosił protestu, bo nie było do tego podstaw, a sprawa jest oczywista – powiedział dla „Przeglądu Sportowego” Andrzej Lemek, szef wydziału sędziowskiego PZPS-u.

– O jakich kontrowersjach mówimy? Pewnie, że Agnieszka przełożyła ręce i bardzo dobrze, że to zrobiła! Przecież przy bloku należy przekładać ręce, sam ich tego uczę – denerwuje się trener Jacek Grabowski. – Jedyne, co sędziowie mogli sprawdzać, to ewentualne dotknięcie siatki przez Kąkolewską. Ale Aga nie popełniła tego błędu. Nie rozumiem za to, czemu sędzia najpierw zakończył mecz, a dopiero potem poprosił o challenge, wprowadzając nerwową atmosferę – dodaje szkoleniowiec Impelu. Trudno zakwalifikować jednak to zagranie jako blok, bo chyba w ten sposób podeszli do sprawy sędziowie. Z drugiej strony – w tej akcji nie popisała się też Danica Radenković, rozgrywająca PGE Atomu Trefla. Gdyby do tej piłki wyskoczyła, to zagranie Kąkolewskiej można by zakwalifikować jako „utrudnianie rozegrania”. – Dwie ostatnie akcje meczu można było osądzić pół na pół. Mimo wszystko nie ma co się czepiać, bo sędziowie wykonali dobrą robotę – przyznaje środkowa Atomu Trefla Zuzanna Efimienko. 

źródło: Dziennik Polski, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved