Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Wciąż sporo niewiadomych – po 25. kolejce I ligi M

Wciąż sporo niewiadomych – po 25. kolejce I ligi M

Niewiele wyjaśniło się po przedostatniej kolejce rundy zasadniczej w I lidze mężczyzn. Wiadomo jedynie, że do grona zespołów, które zapewniły sobie start w play-off, dołączyła AGH AZS Kraków. Najbardziej zacięta walka trwa o miejsca 3-5 oraz 7-8, ale nawet GKS Katowice nie może być pewnym fotela lidera na koniec fazy zasadniczej. W miniony weekend wygrywali faworyci, a jedynie Espadon zgubił cenny punkt.

Po środowej porażce szybko pozbierał się GKS Katowice, który w weekend odprawił z kwitkiem Victorię PWSZ Wałbrzych. Choć trzeba przyznać, że podopieczni Krzysztofa Janczaka dość wysoko zawiesili poprzeczkę liderowi. Wprawdzie momentami mieli problem z przyjęciem jego serwisów, ale długimi fragmentami toczyli z nim wyrównaną walkę. Niewiele nawet brakowało, żeby po raz kolejny w tym sezonie rozegrali tie-breaka, ale w czwartej partii po walce na przewagi musieli uznać wyższość beniaminka, który dzięki zdobyciu kompletu punktów utrzymał fotel lidera. Jednak musi zachować czujność do końca, bo szansę na jego wyprzedzenie ma jeszcze drużyna z Suwałk. Natomiast wałbrzyszanie już zakończyli rozgrywki. Wszystko dlatego, że w ostatniej kolejce otrzymają walkowera za mecz z Hutnikiem Kraków. Ostatecznie zakończą rozgrywki na dziesiątym miejscu, dającym bezpieczne utrzymanie. Marne to pewnie pocieszenie dla mistrza I ligi, który wprawdzie w mocno przebudowanym składzie, ale zapewne liczył przynajmniej na awans do play-off.



Pozycję wicelidera utrzymał Ślepsk Suwałki, który na wyjeździe uporał się z KPS-em Kęty. O ile w pierwszej i trzeciej odsłonie goście kontrolowali boiskowe wydarzenia, o tyle w drugim secie wrócili z dalekiej podróży. Wystarczy wspomnieć, że gracze znad Soły prowadzili już 17:8, a jednak nie potrafili postawić kropki nad i. Ostatecznie więc podopieczni trenera Skorego wrócili do domu z kompletem punktów, który wciąż pozwala im marzyć nawet o wygraniu rundy zasadniczej. Mało prawdopodobne jest za to, żeby spadli poniżej drugiego miejsca, które obecnie zajmują, Do jego utrzymania potrzebny im jest jedynie punkt zdobyty w ostatniej kolejce. Natomiast kęczanie od dawna przygotowują się już do batalii o utrzymanie, w której zmierzą się z Energą Omis Ostrołęka. Bez względu na wyniki w ostatniej serii gier podopieczni Marka Błasiaka sezon zasadniczy zakończą na dwunastej lokacie.

Dość niespodziewanie bardzo przed własną publicznością męczyli się siatkarze Espadonu Szczecin, którzy dopiero po tie-breaku ograli Energę Omis Ostrołęka. Co więcej to goście prowadzili 2:1 i byli bliżej końcowego zwycięstwa. Ostatecznie ze Szczecina wywieźli jeden punkt – pierwszy zdobyty od dwóch miesięcy, co na pewno poprawi ich morale przed walką o utrzymanie, zaś gospodarze po meczu odczuwali spory niedosyt. – Nie wygraliśmy dwóch punktów, a straciliśmy jeden bardzo ważny. Nie możemy tak podchodzić do spotkań z takimi przeciwnikami, ale czasami można odnieść wrażenie, że gramy tak, jakby zwycięstwo nam się z góry należało – podsumował libero Espadonu, Jakub Guz. Potknięcie szczecinian wykorzystała SMS PZPS Spała, która po walkowerze za mecz z Hutnikiem wyprzedziła ich dzięki lepszemu bilansowi setów. Bezpośrednia konfrontacja między tymi zespołami zadecyduje o tym, który z nich zajmie ostatecznie trzecią pozycję.

Z walki o miejsce w pierwszej czwórce nie rezygnuje APP Krispol Września, który ostatnio idzie jak burza. W miniony weekend wywiózł trzy punkty z Siedlec. Szczególnie dwie pierwsze partie toczyły się pod jego dyktando. W końcówce trzeciej do walki zerwali się gospodarze, którzy jednak w czwartym secie nie poszli za ciosem, a porażka 1:3 może ich bardzo drogo kosztować. Wciąż bowiem są na dziewiątej pozycji i mają dwa punkty straty do ósmej Stali. Tylko jej porażka i ich zwycięstwo w ostatniej serii gier może sprawić, że rzutem na taśmę wskoczą do ósemki. Za to ekipa z Wielkopolski ma tylko oczko mniej niż SMS i Espadon, więc może fazę zasadniczą zakończyć w czołówce. – W ostatnim czasie gramy bardzo fajną siatkówkę. Zdobywamy punkty i wygrywamy mecze. Nie patrzymy jednak w tabele i nie skupiamy się na tym, z kim zagramy w play-off. Po prostu chcemy każdy mecz wygrać, a każda drużyna, która na nas trafi, już może zacząć się bać – skomentował Moustapha M’Baye, środkowy Krispolu Września.

Szansy na przypieczętowanie miejsca w ósemce nie wykorzystała Stal AZS PWSZ Nysa, która poniosła kolejną wyjazdową porażkę, tym razem w Krakowie. Jedynie w pierwszej odsłonie podopieczni Janusza Bułkowskiego próbowali dobrać się do skóry gospodarzom, ale porażka w niej po walce na przewagi mocno podcięła im skrzydła, a w dwóch kolejnych odsłonach byli tylko tłem dla przeciwników. Taki obrót spraw spowodował, że ekipa z Opolszczyzny do końca rundy zasadniczej będzie musiała drżeć o to, czy znajdzie się w play-off. Takiego zmartwienia nie będą mieli gracze z Małopolski, którzy dzięki zdobyciu trzech oczek przypieczętowali siódmą lokatę na koniec rundy zasadniczej, co jest najlepszym wynikiem w historii AGH. Ostatni mecz w rundzie zasadniczej nie będzie miał już dla nich większego znaczenia, bo i tak nie zmienią swojej pozycji w tabeli, choć w play-off ponownie czekać może ich wyjazd do Suwałk.

Mimo że Aluron Virtu Warta Zawiercie ma już zagwarantowane szóste miejsce na koniec rundy zasadniczej, to na jej finiszu nie zamierza odpuszczać żadnych pojedynków. W miniony weekend zdobyła trzy punkty w konfrontacji z Camperem Wyszków, choć nie można powiedzieć, że przyszło jej to z łatwością. Wprawdzie w dwóch pierwszych setach kontrolowała boiskowe wydarzenia, ale później wyszkowianie zerwali się do walki. Niewiele nawet brakowało, aby doprowadzili do tie-breaka, ale w końcówce czwartej odsłony zabrakło im nieco zimnej krwi i szczęścia. Ostatecznie więc wrócili do Wyszkowa bez punktów. Mimo że do rozegrania mają jeszcze jedno spotkanie, to już wiadomo, że sezon zasadniczy zakończą na jedenastej pozycji, która na pewno nie spełnia ich oczekiwań. Mogą mówić też o dużym szczęściu, bo gdyby nie wycofanie z rozgrywek Hutnika, to musieliby walczyć o utrzymanie. Natomiast Warta nie poprawi już swojej pozycji, ale może stać się języczkiem u wagi, bo zagra jeszcze z Krispolem, na którego może trafić w play-off.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved