Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Henryk Walentas: Pokażemy, że stać nas na dobrą grę

Henryk Walentas: Pokażemy, że stać nas na dobrą grę

fot. Anna Wojnowska

– Uciekały nam końcówki. Prowadziliśmy trzema, czterema punktami, a w kluczowych momentach brakowało zawodnika, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Wynika to tylko i wyłącznie z braku doświadczenia. Są to wspaniali, młodzi chłopcy, z których będą w przyszłości fantastyczni zawodnicy – mówi po pierwszej części fazy zasadniczej Henryk Walentas, prezes Victorii PWSZ Wałbrzych, która zamyka stawkę w I lidze.

Na koniec pierwszej rundy Victoria przegrała z KPS-em Siedlce, ale zdobyła punkt. Ten punkt w kontekście sytuacji, w której znajduje się drużyna, można uznać za sukces?



Henryk Walentas: – Ten punkt traktuję jako sukces, poprawę gry i pierwszego skowronka wiosny. Wierzymy, że w najbliższych tygodniach zespół pójdzie do przodu i będzie osiągał lepsze wyniki. Jesteśmy po kilku konsultacjach z trenerami, co kilka dni spotykamy się na debatach, które mają przyczynić się do poprawienia gry zespołu.

Ale przyzna pan, że pierwsza część sezonu zasadniczego była trudna dla Victorii…

Nie tylko trudna, ale też bardzo nieudana. Jednak powiem uczciwie, że bardzo długo zastanawialiśmy się, czy w ogóle zgłaszać zespół do rozgrywek. Wynikało to z naszych problemów finansowych. Zdecydowaliśmy się więc na budowę tańszego zespołu, kosztem uregulowania wszelkich zaległości. Obecnie nie mamy żadnych długów, chociaż minioną część sezonu rozegraliśmy tylko i wyłącznie dzięki finansowemu wsparciu ze strony zarządu WZK Victoria. Na razie nie otrzymaliśmy żadnych pieniędzy od pozostałych partnerów. Wrócimy do tego tematu na początku stycznia, kiedy będzie nowy rok budżetowy. Będziemy rozmawiali z urzędem miasta oraz z uczelnią. Obecnie potrzebne są nam bardzo zwycięstwa. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku, kiedy u siebie zagramy ze Stalą i SMS-em, odbudujemy się i w lepszych nastrojach wejdziemy w kolejny rok.

Ale chłopcy zagrali kilka dobrych meczów, ot chociażby ze Ślepskiem czy ze Stalą, a jednak brakowało im zimnej krwi w końcówkach, żeby postawić kropkę nad i..

I liga jest w tym sezonie taka, że każdy z każdym może wygrać i przegrać. Nam faktycznie uciekały końcówki. Prowadziliśmy trzema, czterema punktami, a w kluczowych momentach brakowało zawodnika, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Wynika to tylko i wyłącznie z braku doświadczenia. Są to wspaniali, młodzi chłopcy, z których będą w przyszłości fantastyczni zawodnicy. Trzeba przynajmniej dwóch lat, żeby odpowiednio się ze sobą zgrali. Trudno oczekiwać finezyjnych rozegrań od 19-letniego rozgrywającego, ale nabywa on doświadczenia. Wierzę w to, że będzie z nich jeszcze pożytek. Chociaż jestem niezadowolony z zachowania niektórych z nich, przykładowo przyjechał do nas zespół z Siedlec, którego zawodnicy z kwadratu dla rezerwowych klaskali, krzyczeli, zachęcali kolegów do walki, a nasi siatkarze stali w rogu hali jakby za karę. Jest to smutna prawda, ale muszę chłopakom zwrócić uwagę, że powinni się inaczej zachowywać. Może na dany moment są trochę słabsi od kolegów, ale muszą być w gotowości, żeby wejść z ławki i wspomóc drużynę, która jest na parkiecie.

Receptą na poprawę gry oraz wyników mają być wzmocnienia, do których doszło w ostatnim czasie?

Musieliśmy wykonać jakieś ruchy. Kubę [Hukela – przyp. red.] wzięliśmy z ligi słowackiej na przyjęcie, a na środek Mateusza [Siwickiego – przyp. red.] z Bydgoszczy. Bardzo zawiodłem się na Pietkiewiczu. To miał być zawodnik, który miał być filarem zarówno w przyjęciu, jak i w ataku, ale rozegrał tylko jedno dobre spotkanie. Od meczu ze Stalą niewiele wnosił do naszej gry. Myślę, że dwaj nowi zawodnicy wniosą trochę ożywienia i świeżości do zespołu. W grudniu i styczniu pokażemy jeszcze, że stać nas na dobrą siatkówkę.

To już koniec zmian?

Koniec. Nie stać nas na więcej zmian. Musimy na tych poprzestać i zastanowić się jeszcze nawet nad jakimiś oszczędnościami. Bardzo zależałoby mi jeszcze na pomocy trenerowi. Obecnie prowadzi on drużynę, w której jest dość duży zlepek młodych zawodników, którzy potrzebują jeszcze dużo pracy. Dlatego postaram się porozmawiać zarówno z nim, jak i z Januszem Ignaczakiem, który prowadzi grupy młodzieżowe. Chciałbym, żeby nie tyle pomagał trenerowi Michalczykowi, ale żeby przyjrzał się treningom i meczom, a następnie podpowiedział szkoleniowcowi, co jeszcze można poprawić – z jego doświadczonego punktu widzenia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved