Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Waldemar Sagan: Ten zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Waldemar Sagan: Ten zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

fot. Cezary Makarewicz

– Sam fakt, że przedłużyliśmy kontrakty z tyloma zawodniczkami, świadczy o tym, że oceniliśmy je dobrze. Przegrywaliśmy, bo taki jest sport, niektóre porażki trzeba wkalkulować, ale na pewno siatkarki dobrze reprezentowały nasz klub. To, że aż jedenaście z nich zostaje, to jest dowód naszego zaufania do nich, bo ten zespół jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i może zrobić krok do przodu w następnym sezonie – powiedział prezes Pałacu Waldemar Sagan

Panie prezesie, podsumowanie sezonu 2015/2016 rozpoczęłabym od analizy rozgrywek Orlen Ligi. Czy jest pan zadowolony z zajęcia dziewiątego miejsca w końcowej klasyfikacji? Trener Adam Grabowski w jednym z wywiadów powiedział z przekąsem, że mimo wszystko jest rozczarowany, bo nie udało się zrealizować przedsezonowych założeń. A pan uznałby końcowy wynik za dobry?



Waldemar Sagan: – Naszym zadaniem postawionym przed sezonem przed zespołem było to, żeby potwierdzić swoją grą, że jesteśmy pełnoprawnym uczestnikiem Orlen Ligi i prezentujemy odpowiedni poziom sportowy, by w niej nadal być. Co do innych warunków i wymogów zawodowej ligi nigdy nie było w stosunku do nas żadnych zastrzeżeń i nadal nie ma. Jesteśmy klubem organizacyjnie bardzo dobrze przygotowanym, zawsze budujemy składy na miarę możliwości finansowych. W tym sezonie również wobec nikogo nie mamy żadnych zobowiązań. Cele sportowe były z kolei dwa – wygranie pięciu spotkań ligowych w fazie zasadniczej i zajęcie miejsca takiego, które nie będzie kwestionowało naszej zasadności gry w Orlen Lidze. Nie udało się wygrać tych pięciu meczów i stąd pewnie taka wypowiedź trenera, ale play-off pokazało, że zespół potrafi zagrać na dobrym poziomie i zajął najwyższe miejsce w grupie drużyn 9-12.

Tym bardziej, że sporo zmieniło się, kiedy kontuzje dopadły ważne zawodniczki…

Trzeba pamiętać, że to był bardzo duży wewnętrzny problem naszego zespołu. W pierwszej części fazy zasadniczej wygraliśmy trzy spotkania i nic nie wskazywało na kłopoty, które potem nas spotkały. Nieprzewidywanej kontuzji doznała Natalia Krawulska, która prezentowała wtedy bardzo dobrą formę, była trzecią najlepszą punktującą całej ligi. Przy tych gwiazdach, jakie przyszły do Orlen Ligi, to naprawdę spore osiągnięcie! Zespół czekał też na dołączenie Zuzanny Czyżnielewskiej. Raz, że myśleliśmy, że wróci wcześniej, a dwa, że szybko odniosła kolejną kontuzję. I głównie z tego powodu nastąpiło wahnięcie naszej formy. Na szczęście udało się to opanować przez to, że dołączyliśmy do składu Jagodę Maternię i Dominikę Minicz. Muszę nadmienić, że jeśli chodzi o Dominikę, to nawet nie zakładaliśmy, że będzie wiodącą zawodniczką, ale trzeba pamiętać, że żeby efektywnie prowadzić trening, musi być na nim odpowiednia ilość siatkarek. I to takich, co potrafią ćwiczyć na odpowiednim poziomie. Podsumowując wypowiedź – myślę, że trener może mieć satysfakcję, że dzięki play-off uzupełnił wymóg ilości wygranych spotkań.

Tak jak już pan prezes wspomniał, miniony sezon można podzielić na dwa, a nawet trzy etapy. Poproszę pana o ocenę postawy drużyny w poszczególnych fazach rozgrywek.

– Pierwsza część rundy zasadniczej była w naszym wykonaniu dobra. Nawet w tych przegranych meczach graliśmy solidnie, na przykład w pojedynkach z Atomem czy innymi zespołami. To nie było tak, że przegrywaliśmy wszystko po 0:3 bez historii. Te dobre spotkania optymistycznie rokowały na rundę rewanżową. Niestety to wahnięcie nastąpiło i druga część fazy zasadniczej była słabsza. Trzeci etap sezonu, czyli play-off, był już z kolei bardzo dobry, pomijając może domowy mecz z Developresem, w którym traciliśmy wysokie prowadzenia w setach, ale pewnie i taki był nam potrzebny.

– W sporcie nigdy nie wiadomo, w którym momencie rodzi się drużyna. Może po tej porażce dziewczyny były wściekłe na siebie, że wypuściły taką szansę z rąk, po czym zmobilizowały się, skupiły wszystkie wokół celu i każda z nich zaczęła grać na miarę swoich możliwości. Taki Pałac wszyscy chcemy oglądać. Pałac walczący do końca, nawet przegrywający, ale po walce. Dlatego play-off postawiłbym jeszcze wyżej niż pierwszą rundę. Bo jeżeli pokonuje się w dwumeczach dwóch przeciwników, to trzeba to ocenić wysoko. Więcej zrobić nie można było! Ocena jest więc następująca: najpierw dobrze, potem słabiej, potem bardzo dobrze. Mówi się, że koniec wieńczy dzieło i najważniejsze, że to dzieło zostało zakończone zajęciem dziewiątego miejsca, co jest naszym najlepszym wynikiem w ostatnich trzech sezonach. Uczymy się cieszyć z małych rzeczy. Mamy za sobą przecież medale mistrzostw kraju, a teraz krok po kroku chcemy się wspinać po szczeblach drabinki ekstraklasowej, żeby walczyć o powrót na wyższe pozycje. Nie jest to proste.

I chyba pan razem z zarządem i trenerem widzicie jeszcze rezerwę w tych zawodniczkach, skoro aż jedenaście z nich zagra w Pałacu także w kolejnym sezonie.

– Sam fakt, że przedłużyliśmy kontrakty z tyloma zawodniczkami, świadczy o tym, że oceniliśmy je dobrze. Przegrywaliśmy, bo taki jest sport, niektóre porażki trzeba wkalkulować, ale na pewno siatkarki dobrze reprezentowały nasz klub. To, że aż jedenaście z nich zostaje, to jest dowód naszego zaufania do nich, bo ten zespół jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i może zrobić krok do przodu w następnym sezonie. Trener Grabowski pracuje z drużyną półtora roku i będzie pracował kolejny. Te mankamenty, które widzi, będzie mógł wyeliminować, aby zespół dalej się rozwijał i mógł osiągnąć jeszcze wyższe miejsce. Zresztą widzimy, jaki postęp zrobiły dane zawodniczki w przeciągu ostatniego roku i jest to postęp wynikający z nabrania boiskowego doświadczenia. Powiem to na namacalnym przykładzie. Rok temu w fazie play-off graliśmy mecz z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, który decydował o tym, czy będziemy walczyć o dziewiąte miejsce czy o jedenaste. W złotym secie w ważnym momencie Weronika Fojucik dostała do ataku dwie piłki, z którymi sobie nie poradziła. A co zrobiła Weronika w ostatnim meczu tego sezonu w Legionowie? Dostała dwie piłki w końcówce tie-breaka i skończyła, mimo że dopiero co weszła z ławki rezerwowych. Minął rok, a jak diametralnie inną postawę zaprezentowała dzięki nabraniu doświadczenia meczowego. To pokazuje, że z porażek trzeba wyciągać odpowiednie wnioski i walczyć dalej. Tak to jest w sporcie.

Pałac może po raz kolejny pochwalić się tym, że zakończony sezon zaowocował powołaniem do reprezentacji Polski dla waszych siatkarek. To także docenienie pracy, jaką wykonują zawodniczki w bydgoskim klubie.

– Oczywiście, że tak. To kolejny dowód na to, że ten sezon wyglądał dobrze. Oznacza to, że pod okiem trenera Grabowskiego Marlena i Paulina podwyższyły swoje umiejętności na tyle, że zostały zauważone przez sztab reprezentacji Polski. Życzę im jak najwięcej występów w turniejach międzynarodowych, co też z pewnością zaowocuje ich jeszcze lepszą grą w klubie w kolejnym sezonie.

– Na plus tego sezonu trzeba też dodać, że z naszych meczów przeprowadzono siedem bezpośrednich transmisji telewizyjnych. Nie ustala się ich na zasadzie przypadku, tylko analizuje się, czy mecz może być atrakcyjny. Daje to średnio czternaście godzin na antenie na żywo, a jak dodamy do tego jeszcze odtworzenia, to ta liczba wzrasta. To jest dla nas bardzo istotne z punktu widzenia promocji miasta, sponsorów i ogólnie pojętej reklamy.

Podobnie jak w sezonie 2014/2015 zespół Pałacu był bardzo młody, ale wzmocniony został kilkoma doświadczonymi siatkarkami, jak Joanna Kuligowska czy Natalia Krawulska. Uznałby to pan za czynnik, który zadecydował o dobrym końcowym rezultacie?

– Strukturę drużyny zakładamy wspólnie z trenerem. Zespół, który stworzyliśmy w sezonie 2014/2015, nie poradził sobie, więc podjęliśmy racjonalną decyzję, że wśród młodych dziewcząt musi się pojawić kilka doświadczonych zawodniczek. Takich, które w lidze zagrały wiele spotkań, wiele osiągnęły, a różne sytuacje ich nie paraliżują. Została więc u nas doświadczona Natalia Misiuna, dołączyły do niej Joanna Kuligowska i Natalia Krawulska. No i trzeba pamiętać, że wróciły nasze ograne dziewczyny z wypożyczeń. To też jest pewien sposób i pewna filozofia. Nie dlatego klub wypożyczył Martę Ziółkowską do Jokera Świecie, że jej nie chciał, ale po to, żeby grała, zamiast być tu rezerwową. Jak się okazuje, to się opłaciło, bo przydała nam się bardzo w tym sezonie. Ewelina Krzywicka dwa lata wypożyczana była do zespołu Budowlanych Toruń. Te dwa lata spędzone w drużynie I-ligowej pozwoliły jej nabrać pewności siebie, co zobaczyliśmy w Orlen Lidze i czego zbieramy owoce. Był to bardzo ważny element – zespół utrzymał charakter młodego zespołu, ale jednak miał te doświadczone ogniwa i ten pomysł na zbudowanie zespołu sprawdził się.

– Muszę też podkreślić, że chcemy, żeby w Pałacu grało jak najwięcej zawodniczek mających związek z Bydgoszczą i regionem. Ten zespół jest w połowie bydgoski! To jest nasza filozofia, która przynosi taki efekt, że traktujemy się po partnersku, wymagamy od siebie, ale też dobrze się znamy i wiemy, na co kogo stać. Owszem, ileś dziewczyn od nas odchodzi i gra teraz w lidze polskiej w innych drużynach, wiadomo, w stu procentach nie da się grać swoimi zawodniczkami w ekstraklasie. Ale udowadniamy, że choćby w połowie jest to możliwe. To pokazuje dziewczynom grającym w kadetkach czy w juniorkach, że jest sens codziennej pracy. To, jak potoczyło się sportowe życie Jagody Materni, dobitnie to pokazuje. Dajemy młodym siatkarkom szansę i to od nich zależy, czy ją wykorzystają. Jagoda pokazała, że można. To wskazówka dla innych młodych zawodniczek, że wbrew pozorom jest to bardzo proste – w przeciągu trzech miesięcy mogę być siatkarką Orlen Ligi! Nie musimy szukać po całej Polsce i sprowadzać nie wiadomo jakiej liczby zawodniczek, tylko mamy swoje zaplecze. Jesteśmy jednym z niewielu klubów z taką polityką, a szkoda, bo gdyby było ich więcej, nie narzekalibyśmy na brak siatkarek w reprezentacji Polski.

Sezon 2015/2016 był wyjątkowy pod względem przygotowań. Po raz pierwszy od wielu lat Pałacu nie zorganizował obozu dla seniorek, tylko okres przygotowawczy przepracowaliście na własnych obiektach. Czy to rozwiązanie sprawdziło się na tyle, że zostanie zastosowane także przed kolejnym sezonem?

– W tej chwili większość klubów od tego odchodzi z trzech powodów. Po pierwsze są to kwestie finansowe, co do tego nie ma wątpliwości. Po drugie zawodowi sportowcy mają za zadanie wypoczywać aktywnie i pierwszego dnia treningów w nowym sezonie powinni być gotowi do pracy, prezentując odpowiedni poziom cech motorycznych. Trzeci element to kwestie praktyczne. Tu w Bydgoszczy mamy wszystko – halę, siłownię, sporo terenu na obiektach Zawiszy, boiska do siatkówki plażowej. Po co więc wyjeżdżać? W ubiegłym roku nie byliśmy na obozie, a wszystkie założenia i zadania przedsezonowe udało się zrealizować.

Ile zawodniczek planuje pan mieć w składzie na przyszły sezon? W rozgrywkach 2014/2015 skład był szeroki, z kolei w minionym sezonie, kiedy przytrafiły się kontuzje dwóm zawodniczkom, trochę brakowało rąk do pracy na treningach. Czy planuje pan pozyskać więcej siatkarek trenujących z pierwszym zespołem?

– Nie, raczej nie będzie rozszerzonego składu. Dwa lata temu wynikał on z tego, że po raz pierwszy startowała Młoda Liga Kobiet i trzeba było umiejętnie pogodzić start w dwóch cyklach rozgrywkowych. Teraz zespół seniorek nie będzie liczył aż tyle dziewczyn. Nie ukrywam, że to wynika też z możliwości budżetowych, bo każda zawodniczka w zespole Orlen Ligi wiąże się z kosztami. W związku z tym wolimy dać szansę młodym siatkarkom.

Wobec tego ile na ten moment jest wolnych miejsc w składzie? Na jakie pozycje Pałac szuka jeszcze zawodniczek?

– Na razie zabezpieczyliśmy skład tak, że można już wyjść na mecz i grać. Najbardziej zależało nam na pozyskaniu typowej prawoskrzydłowej, bo tego nam bardzo brakowało w tej drugiej części minionego sezonu. I mamy Magdę Jagodzińską. Co do kolejnych ruchów transferowych – musimy czekać. Teraz koncentrujemy się na budowaniu budżetu i to jest bardzo ważna sprawa. Zabierze nam to pewnie sporo czasu, trzeba odbyć wiele rozmów, podpisać umowy. Potem okaże się, czy możemy sobie pozwolić na zakontraktowanie kolejnej siatkarki. Jeżeli będziemy jej szukali, powinna być to zawodniczka uniwersalna, która potrafi grać zarówno jako przyjmująca, jak i atakująca.

Czy zastanawiał się już pan, jak wysoko postawi poprzeczkę przed kolejnym sezonem?

– Trzeba mierzyć siły na zamiary. Zobaczymy przede wszystkim, co się będzie działo w innych klubach. My zamierzamy zrobić krok naprzód – zająć wyższe miejsce, niż zajęliśmy w tym roku, powoli piąć się do góry, jak najwyżej. Trzeba stawiać sobie wysokie cele, ale zadania muszą być realne do wykonania. Wiem, że w tym zespole drzemie dużo ambicji i chęć poprawienia wyniku z tego roku jest naturalna, więc takie zadanie stawiam i trener o tym wie. Zobaczymy też, jaki będzie system rozgrywek, bo ten temat rozstrzygnie się za jakieś dwa tygodnie.

Czy sytuacja z ograniczaniem wsparcia finansowego dla klubów przez spółki skarbu państwa może znacząco wpłynąć na to, jak będzie wyglądać Orlen Liga w przyszłym sezonie?

– Wolałbym, żeby spółki skarbu państwa finansowały ligi, a nie wybrane kluby, co zaowocowałoby wyrównaniem szans uczestniczących w rozgrywkach zespołów, wtedy każdy mecz będzie atrakcyjny dla kibiców i sponsorów oraz podniesie się poziom sportowy ligi.

Powiedzmy teraz kilka słów odnośnie występów bydgoskiej młodzieży. Zacznę od świeżego sukcesu, jakim jest złoty medal reprezentacji województwa kujawsko-pomorskiego na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, z kilkoma zawodniczkami Pałacu w składzie i trenerem Maciejem Kromrychem. Co to osiągnięcie znaczy dla Pałacu?

– Jest to świetny przykład tego, jak powinna wyglądać reprezentacja województwa – kilka dziewcząt było od nas i kilka z WTS-u Włocławek, Culmena Chełmno i z Jokera Świecie. Większość z tych dziewczyn niewiele osiągnęło w rozgrywkach klubowych, bo ich zespoły odpadły z mistrzostw Polski dość wcześnie i tylko Pałac zdobył brązowy medal w kadetkach. Ale jak te najzdolniejsze siatkarki z każdej drużyny dołączyły do reprezentacji województwa, to wywalczyły złoty medal. To może im dać impuls do dalszej pracy. To spory sukces naszego trenera i naszych czterech zawodniczek. Ale trzeba powiedzieć, że to świadczy o tym, że jako wojewódzki związek siatkówki zrobiliśmy krok do przodu, jeśli chodzi o szkolenie dziewcząt. W lidze wojewódzkiej młodziczek i kadetek w sezonie 2015/2016 uczestniczyło 29 zespołów, co dało trenerowi możliwość  wybrania optymalnego składu na OOM. Przygotowań nie było za wiele, bo nie było na to czasu. Wojewódzki związek powołał Macieja Kromrycha na trenera, on wybrał zawodniczki i po kilku wspólnych treningach zespół wywalczył pierwsze miejsce. Ten złoty medal to ogromny sukces naszej wojewódzkiej siatkówki.

Spoglądając na rozgrywki młodzieżowych mistrzostw Polski, ośmielę się stwierdzić, że ten sezon był dla Pałacu wyjątkowo trudny. Wśród juniorek nie było zawodniczek trenujących cały sezon na co dzień z drużyną Orlen Ligi, a do tego zespół z każdej kategorii był tak naprawdę w stu procentach nowy. Zgodziłby się pan z tym?

– Tak, był trudny. W poprzednich latach obecność siatkarek z Orlen Ligi była sporym wsparciem dla naszej drużyny juniorek. Siatkarki trenujące na co dzień z pierwszym zespołem wchodziły na boisko i wiadomo było, że od razu będą znaczącym wzmocnieniem. W tym sezonie takich zawodniczek nie mieliśmy, bo Jagody nie liczę, ale wiedząc o tym, stworzyliśmy specjalne warunki przygotowań. Wiadomo, na tych siatkarkach, które były w składzie w tym roku, spoczywała więc większą odpowiedzialność, mogły pokazać, co potrafią i na szczęście w odpowiednim momencie to pokazały. Nasze dziewczyny były bardzo bliskie awansu do finału, zadecydowały o tym tak naprawdę pojedyncze piłki. Podobnie było ze spotkaniem o brązowy medal, zabrakło bardzo niewiele. Także zajęcie czwartego miejsca przez juniorki oceniam wysoko. No i oczywiście musimy do tego dodać brąz w kategorii kadetek. To nasz 23 medal w kategorii młodzieżowej. Jak do tego dodamy pięć w seniorkach, to łącznie mamy 28 medali. Ładna ilość, prawda?

Sezon 2016/2017 będzie trzecim kolejnym funkcjonowania Młodej Ligi Kobiet. Czy pana zdaniem formuła tych rozgrywek powinna ulec zmianie?

– Myślę, że powinno to iść w takim kierunku, żeby nie dublować składów. Siatkarka, która gra w podstawowym składzie w Orlen Lidze, nie powinna grać dodatkowo w Młodej Lidze Kobiet. Byłoby dobrze, żeby Młoda Liga dawała szanse juniorkom i tym dziewczynom, które skończyły już wiek juniorki. W praktyce jest nieco inaczej. Myślę, że u dziewczyn można by obniżyć wiek uczestniczących w tych rozgrywkach na przykład do 21 roku życia, bo siatkarka w wieku 23 lat to już ukształtowana zawodniczka, która, jak dowodzą przykłady z wielu klubów, jest ich podstawową zawodniczką. Decyzje dotyczące rozgrywek Młodej Ligi Kobiet w sezonie 2016/2017 zapadną podczas spotkania akcjonariuszy PLPS-u.

Autorka wywiadu:  Małgorzata Armknecht

źródło: kspalac.bydgoszcz.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved