Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Waldemar Sagan: Nie ma drugiego dna

Waldemar Sagan: Nie ma drugiego dna

fot. Cezary Makarewicz

– Trzeba ten zespół jeszcze pozbierać, zmobilizować, natchnąć wiarą, że jeszcze można coś ugrać w tym sezonie. W naszym wypadku każdy punkt jest ważny. Chodzi o to, żeby nie zaprzepaścić tego dorobku z pierwszej rundy. Im silniejszy jest finansowo klub, to ma dwanaście czy czternaście równych zawodniczek. Natomiast nie każdego na to stać – mówi po ostatnich porażkach Pałacu Bydgoszcz prezes Waldemar Sagan.

Dlaczego bydgoska drużyna, która była rewelacją pierwszej części sezonu, teraz gra tak słabo? Gładkie 0:3 z ŁKS-em Łódź wzbudziło podejrzenia kibiców…



Waldemar Sagan: Teorii nie ma żadnych, spisku w klubie też nie ma, bo nie ma podstaw ku temu. Jest tylko kwestia taka, że mamy słabszą tę drugą rundę. Natomiast przyjeżdżają do nas silne zespoły, choćby w poniedziałek ŁKS Łódź. Wszyscy widzieliśmy, jak grał ŁKS…

No dobrze, ale ŁKS to nie jest Chemik Police…

– …i jeśli jest w takim zespole taka zawodniczka jak Izabela Kowalińska (została wybrana MVP), która wiele, wiele lat grała w reprezentacji…

Podobno kiedyś miała grać w Pałacu, tylko pieniążków zabrakło?

 Nie, nie potwierdzam tego. To już są bardzo poważne kwoty. W zespole ŁKS-u jest jeszcze rozgrywająca Lucie Muhlsteinova czy Krysia Strasz na libero. To są wszystko dziewczyny, które naprawdę prezentują wysoką siatkówkę, zawodowy poziom. A dodajmy jeszcze kapitan Kasię Sielicką. I nie ma co się dziwić, że one są wysoko w tabeli, wyżej od nas. Było do przewidzenia, że będzie to bardzo trudny dla nas mecz. My się spodziewaliśmy tylko tyle, że będziemy partnerem do grania. Natomiast okazało się, że one były tak silne, że nasz zespół nie stanął na wysokości zadania.

Nie stanął na wysokości zadania to mało powiedziane…

– No to dam od razu przykład. Na początku drugiej rundy w podobny sposób my pokonaliśmy Piłę. Grając bardzo dobrze, tak jak w poniedziałek grał ŁKS. Wtedy Piła ani razu nie wyszła z 20 punktów. Czyli takie rzeczy się zdarzają i dlatego nie ma co, że tak powiem, bardzo dramatyzować.

Ale nie da się ukryć, że bydgoski zespół z meczu na mecz gra coraz gorzej. Czy kibice, a także dziennikarze czegoś nie wiedzą?

– W tej chwili w naszym zespole jest ograniczona możliwość rotacji. W meczu z ŁKS-em Magda Jagodzińska zdobyła jeden punkt, ale wszyscy musieliby wiedzieć, że ta dziewczyna ma ogromny problem z barkiem. Ona de facto nie może atakować. Jest bardzo ważnym ogniwem w zespole, takim jak Kowalińska w ŁKS-ie. Jeśli się weźmie pod uwagę, że Magda walczy z bólem, to jest to dla niej duży problem. I dla zespołu też, bo grać praktycznie bez atakującej po prostu się nie da.

Czy Jagodzińska to jedyna nie w pełni sprawna zawodniczka Pałacu?

– Mieliśmy nie tak dawno w dobrej dyspozycji Jagodę Maternię, robiła dużo punktów. A teraz nie gra, bo jest po operacji barku. Czyli nie może być nawet w składzie, tak jak Jagodzińska, bo jest na zwolnieniu lekarskim. Mamy libero Karolinę Portalską, która wspomagała i broniła świetnie, ale też nie może grać. Przed meczem w Legionowie dostała piłką w twarz i ma zakaz trenowania i gry, bo ma problem z okiem. A zajęcia z piłką mogłyby pogorszyć jej wzrok. No to już jest trzecia zawodniczka, która nie może pomóc drużynie. A kibic może o tym nie wiedzieć.

Czy to są wszystkie przyczyny, które „psują” grę Pałacu?

– Jest jeszcze jeden element, którego można się było spodziewać. Jak graliśmy pierwszą rundę, to nie wszyscy zajmowali się nami z taką wielką uwagą. W tej chwili wszyscy wszystko wiedzą o nas. Każdą naszą słabość przeciwnik jest w stanie wykorzystać, szczególnie te doświadczone zawodniczki i silniejsze zespoły. Z KSZO walczymy i przegrywamy 2:3, ale robimy punkt, z Piłą wygrywamy 3:0, przegrywamy z Legionovią 2:3, ale robimy punkt. Czyli z tymi zespołami gramy na porównywalnym poziomie, bo tie-break to jest loteria. Natomiast ŁKS to był za silny przeciwnik.

Czy należy się niepokoić o postawę zespołu w kolejnych meczach?

– Żałuję, że się nie postawiliśmy zespołowi z Łodzi, ale po prostu nie zagraliśmy dobrego meczu. Jednak uproszczeniem byłoby powiedzenie, że zespół celowo nie gra, że zawodniczki coś manifestują, bo to jest nieprawda. Jestem dziś (wtorek – przyp. red.) po rozmowie z kapitanem (Joanna Jagodzińska – przyp. red.). Zawodniczki same się zebrały, żeby porozmawiać w swoim gronie. One chcą grać, tylko niekiedy przeciwnik jest silniejszy. Chciałbym uspokoić kibiców: to jest normalna liga. Raz zdarzy się mecz taki, że zagrasz bardzo dobrze, a innym razem taki, gdy przeciwnik jest bardzo dobry, a my po prostu nie dajemy rady. Liczyłem, że mecz z ŁKS-em będzie inny, że nasze zawodniczki zagrają inaczej, ale mecz był taki, jaki był. I to tyle. Nie ma tu jakiegoś drugiego dna, innych problemów poza zdrowotnymi.

Rozmawiał Marek Fabiszewski – cała rozmowa w Expressie Bydgoskim

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved