Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > W. Wspaniały: Rozstrzygnięcie sezonu było zaskakujące

W. Wspaniały: Rozstrzygnięcie sezonu było zaskakujące

fot. archiwum

Waldemar Wspaniały kończy swoją pięcioletnią przygodę z Młodą Ligą. – Tak wielu chłopaków dotarło już tak daleko. Młoda Liga ma wychować jak najwięcej zawodników do PlusLigi, a przede wszystkim do reprezentacji kraju. Zwyczajnie już jestem fizycznie zmęczony, a lat mi nie ubywa, tylko przybywa. Niech przyjdzie ktoś młodszy, niech popracuje z entuzjazmem i może nowymi pomysłami, jak rozwijać Młodą Ligę – przyznał Wspaniały.

Jaki to był sezon, udany dla Młodej Ligi?



Waldemar Wspaniały:To był szybki sezon, z niewielką liczbą meczów. Ze względów finansowych liga została skrócona, mieliśmy podział na grupy i w jakimś sensie to się chyba nie sprawdziło, przede wszystkim jeśli chodzi o poziom. Jednak już faza play-off była interesująca i emocjonująca, a szczególnie turniej finałowy, w którym trzy spośród czterech meczów zakończyły się wynikiem 3:2. Grali zawodnicy na co dzień występujący w PlusLidze, tacy jak Bartłomiej Bołądź, Artur Szalpuk, Adam Kowalski, Bartłomiej Grzechnik, Krzysztof Rejno, Kamil Semeniuk, także kilku ciekawych chłopaków z Jastrzębia, na przykład rozgrywający Radosław Gil, który ostatnio zadebiutował w PlusLidze. Każdy sezon, obojętnie jak jest grany, wnosi coś do tego, że zawodnicy i trenerzy czegoś więcej się uczą i tak do tego trzeba podchodzić.

Można zatem stwierdzić, że Młoda Liga cały czas się rozwija?

Tak, jej stworzenie było dobrym pomysłem. Sześć lat temu, na początku, miałem troszeczkę obaw i takie krytyczne spojrzenie na to przedsięwzięcie, ale jak się wgłębiłem, zacząłem pracować i po tym, jak przez pięć lat byłem odpowiedzialny za to, co się dzieje w Młodej Lidze, to jestem pewny na sto procent, że się sprawdziła.

Jakie to były obawy?

Wynikały z tego, że na przykład w pierwszym sezonie zespół z Kielc był reprezentowany przez Świnoujście, co nie jest normalne, albo Częstochowa była reprezentowana przez strażaków. Uważam, że tak się nie powinno zdarzyć. Ale to były początki i później wyglądało to już inaczej. Organizacyjnie też wiele się zmieniło na plus, myślę tu choćby o terminarzu meczów, o tym, że wiele spotkań odbywało się poza miejscem siedziby klubów dla popularyzacji siatkówki w mniejszych miejscowościach i tam było duże zainteresowanie. Poza tym wielu zawodników trafiło do pierwszej reprezentacji, tych którzy mieli przygodę w Młodej Lidze przez rok, dwa czy rzadziej przez trzy lata. Tacy siatkarze jak Dawid Konarski, Grzegorz Bociek, Marcin Waliński, Olek Śliwka, teraz Artur Szalpuk i Bartłomiej Bołądź to zawodnicy, którzy byli lub są w reprezentacji Polski seniorów lub reprezentacji B, którzy grali w igrzyskach europejskich i to jest wartość Młodej Ligi. Chodzi właśnie o to, aby wychować jak najwięcej zawodników do PlusLigi i do reprezentacji. I mamy takich siatkarzy. Ja tak naprawdę Grześka Boćka, pomimo że wiele lat jestem w siatkówce, pierwszy raz zobaczyłem na meczu Młodej Ligi, jak grał jeszcze w Bełchatowie. Ktoś może mieć inne zdanie o Młodej Lidze, jak nieraz, szczególnie ostatnio, czytam takie czy inne wypowiedzi krytyczne – niewiele ich jest na szczęście. Ale jak dobrze wiem, to ci ludzie w ogóle nie widzieli nawet meczu Młodej Ligi, nie wiedzą, na czym to wszystko polega. Ja mówię jako człowiek odpowiedzialny, który obserwował ponad sto spotkań, ma wiedzę na ten temat i widział, jak to się zmieniało. Ktoś, kto był na jednym czy dwóch meczach, albo wcale, tak naprawdę w ogóle nie powinien się na ten temat wypowiadać.

Rozgrywki zakończyły się turniejem finałowym po raz drugi i ta formuła chyba się sprawdza.

Formułę dwudniowego turnieju mieliśmy w zeszłym roku pierwszy raz, teraz ją powtórzyliśmy i według mnie tak powinna się kończyć rywalizacja o medale. Zresztą charakterystyczna jest wypowiedź Jarka Kubiaka, taty Michała i trenera młodego Jastrzębskiego Węgla. Zdobył złoty medal i oczywiście był bardzo zadowolony. Mówił, że to najlepszy turniej młodzieżowy, a pamiętam jak jeszcze rok temu czy dwa lata temu miał całkiem inne zdanie: „po co to jest komu potrzebne, na co te rozgrywki?”. Tak więc można sobie porównać. Tacy chłopcy, jak wspomniany Gil, jak drugi rozgrywający Szymon Bereza lub Konrad Formela, którzy oczywiście trenują na co dzień z pierwszym zespołem, ale do tej pory nie grali, wystąpili w takim turnieju naprzeciwko Bołądzia, naprzeciwko Szalpuka i to był dla nich jakiś sprawdzian. Jestem przekonany, że to tylko przyczyni się do rozwoju tych siatkarzy.

Rozstrzygnięcia sezonu były dla pana spodziewane czy zaskakujące?

Zaskakujące. Od początku faworytem byli Czarni, z tego względu, że w tej ekipie grało czterech zawodników z szóstki plusligowego zespołu – Bołądź, Szalpuk, Grzechnik i Kowalski, a doszedł jeszcze Jakub Zwiech. Chyba jednak trochę przesadzono z liczbą rozgrywanych meczów, bo kiedy chłopaki w finale prowadzili 2:0, to niestety dla nich już to spotkanie się skończyło. Zwyczajnie fizycznie nie wytrzymali, bo to był ich trzeci mecz dzień po dniu, w którym musieli rozegrać pięć setów, a tak niestety się nie da. Zdrowie jest ważne i w pewnym momencie musi, jak my to mówimy, „odjąć”. I tak się stało. Nie można jednak absolutnie nie doceniać jastrzębian. Widać było, że to jest prawdziwy zespół. Może nie mieli takich indywidualności jak radomianie, ale mieli bardzo fajnych, ciekawych chłopaków i tym wygrali.

Co według pana można jeszcze poprawić w Młodej Lidze?

– Myślę, że trzeba wrócić do formuły zasadniczych rozgrywek, jaką mieliśmy przed rokiem, czyli 26 meczów dla drużyny grającej mecz i rewanż z każdym rywalem, a na zakończenie turniej finałowy. Przy podziale na grupy były zespoły, które rozegrały tylko 12 spotkań i dla nich sezon się skończył. Maksymalnie było to 17 meczów, jak w przypadku ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, ale to i tak jest zwyczajnie za mało. Zresztą prezesi ligi zapowiadają chęć powrotu do poprzedniego systemu. Wydaje mi się też, że jeszcze więcej spotkań powinno odbywać się poza siedzibą klubów. W okolicznych miastach, miasteczkach są odpowiednie warunki, są piękne hale. Wiem z doświadczenia, że gdy na przykład Politechnika Warszawska grała w Nowym Dworze Mazowieckim lub Białobrzegach czy Czarni na przykład w Przysusze, to tam przychodziło po kilkaset osób obejrzeć mecz. Było spore zainteresowanie i fajna promocja naszej dyscypliny w tych małych miejscowościach.

Dlaczego rozstaje się pan z Młodą Ligą?

Niestety, mam już swoje lata i jestem zmęczony. Poza tym w dalszym ciągu prowadzę Siatkarskie Ośrodki Szkolne, projekt, który pochłania dużo czasu, obejmuje 144 szkoły i wiąże się z nim wiele wyjazdów. Zwyczajnie już jestem fizycznie zmęczony, a lat mi nie ubywa, tylko przybywa. Niech przyjdzie ktoś młodszy, niech popracuje z entuzjazmem i może nowymi pomysłami, jak rozwijać Młodą Ligę.

Co z tych pięciu lat zapamięta pan najbardziej?

Tę szczególną zdobycz Młodej Ligi, że tak wielu chłopaków dotarło już tak daleko. Na przykład Dawid Konarski został mistrzem świata, niektórzy grają, grali w szóstce reprezentacji Polski seniorów. Ja nie mówię, że to tylko dzięki Młodej Lidze, ale oni mieli w niej swoją przygodę i na pewno coś do ich kariery wniosła. Taki właśnie przyświeca cel Młodej Lidze – wychować jak najwięcej zawodników do PlusLigi, a przede wszystkim do reprezentacji kraju.

źródło: mlodaliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Młoda Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved