Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W Radomiu nikt nie robi tragedii z pięciu porażek

W Radomiu nikt nie robi tragedii z pięciu porażek

fot. Katarzyna Antczak

Zaledwie 83 minut potrzebowali siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, by w meczu obwołanym hitem 14. kolejki PlusLigi rozprawić się z Cerradem Czarnymi Radom. Niestety, emocji było jak na lekarstwo, bo radomianie nie mieli w Kędzierzynie-Koźlu nic do powiedzenia. Fatalnie przyjmowali zagrywki gospodarzy, a pierwszy punkt blokiem zdobyli dopiero w trzecim secie. – Nie my jedyni odbiliśmy się od kędzierzyńskiej ściany. Nie robimy tragedii z tej porażki, bardziej szkoda nam straconych punktów w Jastrzębiu i z Cuprum Lubin – mówi prezes Cerradu Czarnych Mariusz Szyszko.

Na pewno zdawaliśmy sobie sprawę, że trudno będzie wygrać w Kędzierzynie. Ale to nie znaczy, że nie mogliśmy pokusić się o niespodziankę. Niestety, zagraliśmy ze zbyt dużym respektem dla rywala. Niby zaczynaliśmy nieźle, jednak w dalszej fazie każdego z setów oddawaliśmy inicjatywę przeciwnikowi. ZAKSA wykorzystała naszą niemoc i pewnie zdobyła trzy punkty. Nie ma co oszukiwać: pokazaliśmy słabą siatkówkę i w efekcie zanotowaliśmy piątą porażkę z rzędu. Z tych pięciu meczów w co najmniej dwóch graliśmy w złym stylu. A przecież potrafimy walczyć, mamy swoje atuty – mówił trener Czarnych, Robert Prygiel.Szkoda, że w Kędzierzynie zespół nie zaprezentował się tak, jak potrafi. Najbliższy tydzień musimy ciężko przepracować, by w meczu z Bydgoszczą zagrać już to, na co nas stać. Jeśli chodzi o doniesienia, że do naszej drużyny dołączy dodatkowy siatkarz, to nie wydaje mi się, żeby tak się stało. Owszem, były przymiarki, ale na graczy wolnych, o odpowiednich umiejętnościach, nie było nas stać.



Radomianie przegrali już piąty mecz z rzędu i w tabeli spadli na siódme miejsce, a przecież jeszcze po ósmej kolejce byli liderem rozgrywek i zachwycali swoją grą. Czemu nagle drużyna Raula Lozano zachowuje się tak, jakby zupełnie odcięło jej prąd? – Nie robimy tragedii i nie wpadamy w popłoch. Nie ulega wątpliwości, że wpadliśmy w dołek, ale w tak trudnym sezonie wszystkie zespoły mają wahania formy. Jestem przekonany, że Raul szybko zareaguje. Już w poniedziałek zarządził trening, którego miało nie być – mówi Szyszko.

Trzech z pięciu ostatnich porażek radomianie doznali z potentatami PlusLigi – PGE Skrą Bełchatów, Lotosem Treflem Gdańsk i z ZAKSĄ, co trudno uznać za niespodziankę. Gorzej, że radomianie zatracili swoje największe atuty i w 2016 roku w niczym nie przypominają zespołu, który obwołano rewelacją ligi.  – Częściowo płacimy za operację Berlin. Przecież aż trzech naszych zawodników – Lukas Kampa, Neven Majstorović i Wojciech Żaliński wystąpiło w turnieju kwalifikacyjnym. Wojtek z Berlina wrócił chory – nie grał w Jastrzębiu, a przeciwko Cuprum wystąpił na własne życzenie. Po chorobie nie odzyskał wysokiej formy, a bez jego dobrej gry tracimy wiele. Nie jesteśmy Resovią i nie mamy tak szerokiego składu. Poza tym rywale już wiedzą, jak wykorzystywać nasze słabsze strony – tłumaczy Szyszko. Na dywanik trenera Lozano nie zamierza wzywać. – Oczywiście porozmawiamy o wynikach, ale nie jestem prezesem, który wtrąca się w pracę sztabu szkoleniowego.

Teraz radomianie mają przed sobą siedem spotkań z niżej notowanymi drużynami, z którymi w pierwszej rundzie odnieśli komplet punktów. – Kiedy mamy się odbudować, jeśli nie teraz? – pyta kapitan Czarnych Daniel Pliński.

źródło: Przegląd Sportowy, radom.sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved