Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > W Memoriale Wagnera zobaczymy trzy różne szóstki?

W Memoriale Wagnera zobaczymy trzy różne szóstki?

fot. Katarzyna Antczak

20 dni przed inauguracją mistrzostw świata nie wiadomo, kto będzie grał w wyjściowym składzie polskiego zespołu. Choć trudno to sobie wyobrazić, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pojęcie żelaznej szóstki w przypadku reprezentacji Polski nie będzie obowiązywało nawet podczas MŚ. 

Normalnie powinno być tak: w sparingach przed mistrzostwami świata selekcjoner reprezentacji Polski powinien zacząć ogrywać najlepszych zawodników, którzy podczas mundialu w Bułgarii i we Włoszech (9–30.09) będą tworzyli wyjściową szóstkę. Przecież do najważniejszej imprezy sezonu pozostały trzy tygodnie i to najwyższy czas, by szlifować formę w optymalnym zestawieniu.



Ale u Vitala Heynena nic nie jest normalnie. – Już dawno wyrzuciłem to słowo ze swojego słownika – tłumaczył ekscentryczny Belg, zanim zaczął pracę z reprezentacją Polski. Od kilku miesięcy przekonujemy się, że nie rzucał słów na wiatr i naprawdę prowadzi biało-czerwonych w sposób, delikatnie mówiąc, niestandardowy. Najpierw była Liga Narodów, w której Heynen eksperymentował na niespotykaną wcześniej skalę, nie zmieniając koncepcji nawet podczas turnieju finałowego. Poźniej Belg zszokował, ogłaszając skład na mistrzostwa świata już dwa miesiące przed inauguracją imprezy, powołując do tego zaledwie trzech środkowych. 9 na 10 szkoleniowców zrobiłoby inaczej. Ale nie Heynen!

Po wielkim eksperymencie w Lidze Narodów w sparingach przed mistrzostwami świata kibice i eksperci spodziewali się wreszcie stabilizacji. – Myślałem, że w meczu z Kamerunem zobaczymy w akcji pierwszą szóstkę – mówił Łukasz Kadziewicz, komentując sobotni, wygrany 4:0 mecz w Ostrowcu Świętokrzyskim. Po dwóch setach Heynen kompletnie zmienił jednak skład drużyny, wpuszczając na boisko czterech nowych graczy. Wpuściłby więcej zmienników, gdyby nie drobne urazy Piotra Nowakowskiego i Pawła Zatorskiego. W Memoriale Wagnera eksperymenty chyba się już skończą. Heynen musi zacząć ogrywać wyjściową szóstkę – domyślał się Kadziewicz. Nic z tych rzeczy! Jak udało się dowiedzieć dziennikarzom „Przeglądu Sportowego”, w każdym z trzech meczów memoriału selekcjoner znowu planuje wystawić różne szóstki. – To będą trzy mecze w ciągu trzech dni. Nie ma sensu katować zawodników. Po to mamy wyrównaną czternastkę, by korzystać z wielu siatkarzy – mówi Michał Gogol, jeden z asystentów Heynena. Do tego dochodzi jeszcze chęć ukrycia atutów przed rywalami, z którymi biało-czerwoni mogą się zmierzyć w decydujących spotkaniach turnieju.

Sęk w tym, że nikt – może poza Heynenem – nie wie, jak ta wyjściowa szóstka będzie wyglądała. I czy w ogóle będzie. Choć trudno to sobie wyobrazić, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pojęcie żelaznej szóstki w przypadku reprezentacji Polski nie będzie obowiązywało nawet podczas MŚ. Nie tylko dlatego, że Belg ma kompletnie zwariowane pomysły, ale także z tego względu, że w zespole mistrzów świata rywalizacja na poszczególnych pozycjach jest bardzo wyrównana. – Mamy wielu dobrych siatkarzy, ale większość jest na podobnym poziomie. Wcale się nie zdziwię, jeśli nawet podczas mistrzostw świata Belg będzie mieszał w składzie – mówi Maciej Jarosz. 

Trzykrotny wicemistrz Europy może mieć rację. Prowadząc reprezentacje Niemiec i Belgii, Heynen nigdy nie trzymał się kurczowo tych samych zawodników, a skład uzależniał od rywala, taktyki i dyspozycji dnia. Podobnie będzie podczas sparingów przed mundialem i w trakcie docelowej imprezy. – Nie chcę wychodzić przed szereg i mówić o planach Vitala, ale mogę powiedzieć, że niektóre ogniwa w zespole będą bardziej ruchome, a inne mniej. Generalnie powoli zmierzamy w stronę stabilizacji składu – zapewnia Gogol.

Tyle że w przypadku Heynena stabilizacja może oznaczać zupełnie co innego niż w przypadku dotychczasowych selekcjonerów. Czy to źle? – Wcale nie. Taka taktyka może się sprawdzić. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby selekcjoner nie wystawił zawodnika, który był liderem zespołu w poprzednim spotkaniu. Tak było w finałach Ligi Narodów, gdy Bartek Kurek zagrał dobry mecz, a kolejny obejrzał z kwadratu dla rezerwowych. Taka sytuacja podczas mistrzostw świata byłaby niedopuszczalna – mówi Jarosz.

Autorem tekstu jest Kamil Drąg – więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-08-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved