Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > VolleyBox 26: Trudne Polaków przeprawy

VolleyBox 26: Trudne Polaków przeprawy

fot. Michał Ślusarski

W minionym tygodniu kibice siatkówki poznali drabinki rozgrywek przyszłorocznej Ligi Mistrzów i Ligi Mistrzyń, a kończące się turnieje kwalifikacyjne do igrzysk olimpijskich pozwoliły udzielić ostatecznych odpowiedzi na pytania o podział grup i przyporządkowanych do nich reprezentacji. Czy polskie zespoły trafiły na trudnych czy łatwych przeciwników? I czy droga do medalu w Rio będzie bardziej kręta niż ta, przez którą kadrowicze Antigi przeszli do tej pory w kwalifikacjach?

Przemysławie,



zaczęło się Euro 2016, więc pewnie zainteresowanie siatkówką nieco osłabło, przynajmniej na kilka najbliższych tygodni. Od naszej ulubionej dyscypliny nie ma jednak przerwy i mimo że siatkarze mogli sobie wreszcie pozwolić na krótkie, ale i z pewnością intensywne wakacje, to informacji ze świata volleyballa nie brakuje. Jeszcze dobrze nie zakończył się interkontynentalny turniej kwalifikacyjny w Tokio, a już podawano możliwe scenariusze podziału grup i rywalizacji w Rio. Ostatecznie potwierdziła się wersja, że w grupie A spotkają się ze sobą: Brazylia, Włochy, Francja, USA, Kanada i Meksyk, a w grupie B: Polska, Rosja, Argentyna, Iran, Kuba i Egipt. Co to oznacza dla Kubiaka i spółki? Mniej zorientowany kibic cieszyłby się pewnie, bo „nasza” grupa wydaje się być łatwiejsza do przejścia, więcej w niej przeciwników, z którymi Polacy „umieją grać”. Jednak w perspektywie walki o medal w Rio taki podział mocno utrudnia nam sprawę. Wyjście z grupy na IO nie jest bowiem wielkim osiągnięciem, bowiem po tej wstępnej fazie z dwunastu zespołów na placu gry zostaje aż osiem. Problemem jest to, że potem nadchodzi ćwierćfinał – najtrudniejszy, najważniejszy i obciążony największą presją mecz. I w tym ćwierćfinale spotkać się możemy z bardzo wymagającymi przeciwnikami. A na tym etapie, w odróżnieniu od fazy grupowej, nie ma już miejsca na błędy.

Nie ma co się zastanawiać, będzie ciężko. I właściwie maleje znaczenie tego, które miejsce w swojej grupie zajmą Polacy. Bo cóż, czy łatwiej nam będzie grać z gospodarzem – Brazylią, z wybitnie turniejową drużyną USA, z odbudowującymi się Włochami czy może z Francuzami, z którymi rywalizacja w ostatnich latach szła nam niezwykle trudno? Nie przypisywałabym już do tego większej wagi, o tyle, o ile oczywiście któraś z wymienionych drużyn nie będzie jakoś znacząco odstawać od innych prezentowaną formą, zarówno w tę dobrą, jak i złą stronę. Mówienie, że po przejściu systemu kwalifikacji zdobycie medalu w Rio będzie już „bułką z masłem”, może się więc nie sprawdzić. Znowu trzeba być nastawionym na to, że decydujący będzie jeden mecz i to właśnie na to dane spotkanie trzeba być wyjątkowo zmotywowanym i przygotowanym. Ale z drugiej strony, powiecie, o co tyle hałasu? To przecież turniej, a turnieje są rozgrywane takim właśnie systemem, ktoś wygrywa i przechodzi dalej, a ktoś przegrywa i odpada. No i racja, ostatecznie żeby coś osiągnąć, trzeba pokonać wszystkich. Ale nie da się ukryć, że podział grup i obraz możliwej rywalizacji nie jest dla Polaków najkorzystniejszy…

Druga sprawa to losowanie grup Ligi Mistrzów i Ligi Mistrzyń. Tutaj polskie drużyny nie trafiły jeszcze tak źle, chociaż rozpatrywać ten podział należy trochę pod innym kątem niż w przypadku reprezentacji. Skupiając się więc na przeciwnikach w grupach, wydaje się, że najtrudniejsza droga w Champions League przypadła w udziale Asseco Resovii Rzeszów, która w czwórce ma m.in. mocny włoski zespół Cucine Lube Civitanova i solidny Berlin Recycling Volley. Najtrudniejszym przeciwnikiem ZAKSY będzie najpewniej rosyjskie Dynamo Moskwa, zaś ścieżka Skry Bełchatów, choć nieco dłuższa niż mistrzów i wicemistrzów Polski (kwalifikacje do rundy grupowej), nie jest również nie do przejścia. W perspektywie podopieczni trenera Blaina mają przed sobą walkę m.in. z włoską Modeną. Jeśli zaś chodzi o Ligę Mistrzyń, to tutaj będziemy mieli najwyżej dwa reprezentujące nas zespoły. Po rezygnacji z rywalizacji drużyny z Sopotu na placu gry pozostały Chemik Police i MKS Dąbrowa Górnicza. Team z Pomorza mierzyć się będzie m.in. z Imoco Volley Conegliano i Telecomem Baku. Zaś MKS, po przejściu dwóch rund kwalifikacji, trafi na trudną grupę z Azerrail Baku i Fenerbahce Stambuł. Polskie zespoły, zarówno męskie, jak i kobiece, miały więc zmienne szczęście w ubiegłotygodniowym losowaniu. Czy poradzą sobie z przeciwnikami? Jeśli chodzi o kluby panów, to myślę, że dadzą radę, w końcu stawiane są przed nimi cele większe niż tylko wyjście z grupy. W przypadku pań zaś większe szanse na sukces dawałabym zdecydowanie Chemikowi, przed drużyną z Dąbrowy Górniczej bowiem stoi zadanie naprawdę niełatwe.

A ty, Przemku, jak sądzisz, czy Polacy i Polki sprostają pokładanym w nich nadziejom i będą się liczyć w pojedynkach o najwyższe cele? Czy w losowaniu mieliśmy szczęście, a stosowana na igrzyskach metoda serpentyny, za pomocą której dokonano podziału na grupy, da początek sprawiedliwej rywalizacji? A może nie ma to większego znaczenia, bo aby grać o najcenniejsze trofea, trzeba mierzyć się z najlepszymi?


Magdo,

może i cała Europa żyje Euro, ale mnie jakoś ta euforia nie dotknęła. Oprócz zabawy w typowanie wyników meczów w pracy i patriotycznego „obowiązku” obejrzenia i dopingowania polskiej reprezentacji w tym turnieju – Euro dla mnie zbytnio nie istnieje. Może to przejaw ignorancji, ale piłkarskim Euro nie interesuję się zbyt mocno. Co innego w kwestii siatkarskich grup w turnieju olimpijskim. Tutaj moja ciekawość jest dużo większa.

Zgadzam się z tobą, że na papierze grupa, w której mają grać Polacy, jest teoretycznie łatwiejsza. Podkreślam jednak słowo teoretycznie. Już nie raz, nie dwa łatwe grupy okazały się na tyle wymagające, że z biedą udawało się z nich wyjść faworytom. Mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie, jednak siła Rosji, Iranu czy młodziutkiej kadry Kuby nie jest wcale taka mała. Do drugiej z grup trafiła chyba większość światowej czołówki. Gospodarze, Brazylijczycy, być może wykazali się większym sprytem, niż się wszystkim wydawało, bo trafili do bardzo mocnej grupy, z której na pewno wyjdą (nie wyobrażam sobie ich porażki z Meksykiem lub Kanadą) i wtedy trafią na tych teoretycznie słabszych w, jak sama powiedziałaś, najważniejszym meczu turnieju – ćwierćfinale. Co prawda taki ruch nie pozwolił im pobić wyczynu Włochów z ich mistrzostw świata w 2010 roku, kiedy to drabinka układała się dla gospodarzy wybornie, jednak na pewno taki układ grup jest dla Brazylii korzystny w perspektywie całego turnieju.

Z naszej strony – możemy być zmartwieni faktem, iż grupę mamy łatwiejszą, bo w kluczowym meczu igrzysk możemy trafić na niewygodnych Włochów, gospodarzy wspieranych przez żółto-zieloną armię kibiców czy francuską maszynkę do wygrywania, którą wyjątkowo udało nam się zatrzymać w Japonii. Przypomnę jednak najradośniejszy dla nas siatkarski turniej ostatnich lat – mistrzostwa świata z 2014 roku. W trzeciej fazie grupowej trafiliśmy na Brazylię i Rosję i… nikt nie wierzył w awans do strefy medalowej. Jak cała historia się zakończyła – wszyscy wiemy, wszyscy pamiętamy. Może w Rio de Janeiro będzie podobnie i co nas nie zabije, to nas wzmocni?

Bardziej ubolewam nad faktem, iż polska siatkówka będzie w Rio reprezentowana w większości przez panów. Nasze pary plażowe wystąpią w Rio, męska kadra halowa też, a zabraknie naszych pań. Po raz kolejny podkreślę, że to przykra sprawa i bardzo szkoda, że Jacek Nawrocki ze swoim zespołem nie będzie mógł uczestniczyć w tak ważnej, prestiżowej i wielkiej imprezie jak igrzyska olimpijskie.

Co do siatkówki klubowej – przyznam szczerze, że nie jestem najlepiej zorientowany. Wiem jedynie, że bełchatowian i dąbrowianki czeka ciekawa, a przede wszystkim nowa droga w europejskich pucharach, a mianowicie przebijanie się do fazy grupowej poprzez kwalifikacje. Ja z dużym optymizmem przyjąłem wiadomość o tym, iż CEV przyjęło taki wariant prowadzenia rozgrywek. Będzie to forma atrakcyjniejsza, pozwalająca wielu słabszym zespołom, które do tej pory nie mogły liczyć na udział w Lidze Mistrzów/Mistrzyń, na nowe doznania i emocje, sprawdzenie, jak daleko (albo blisko) za europejską czołówką się aktualnie znajdują. Poza tym to kolejna forma popularyzacji tego sportu w krajach, w których rządzi piłka nożna, hokej, koszykówka czy piłka ręczna. Szanse naszych ekip? Uważam, że są wysokie. Dlaczego mamy się bać ekip z Italii czy Rosji? Może to one powinny bać się nas? ZAKSA pokazała w tym sezonie, że ma zespół, który doskonale się rozumie i gra jak z nut. Resovię dotknęły spore zmiany kadrowe, jednak patrząc po zakupach, siła zespołu nie powinna zmaleć. Skra? Gra tej ekipy może być pewną niewiadomą, jednakże klasa Wlazłego, Winiarskiego czy Uriarte wsparta młodymi Szalpukiem czy Bednorzem może być wiele warta. Chemik, choć mierzy się z pewnymi problemami i wymienia część wojsk, wciąż jest uważany za najmocniejszy polski zespół i jedyną nadzieję na medal Ligi Mistrzyń. Dąbrowianki to swego rodzaju kopciuszek, jednak również nie jest on bez szans na walkę z najlepszymi. Sezon klubowy to na razie melodia przyszłości, jednak ja wyczuwam w tej melodii sporo optymizmu.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, Publicystyka

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved