Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Vitoria Open: Polski pojedynek dla Fijałka i Prudla

Vitoria Open: Polski pojedynek dla Fijałka i Prudla

fot. FIVB

Faza grupowa turnieju męskiego Vitoria Open rozpoczęła się dla polskich fanów siatkówki plażowej od starcia dwóch biało-czerwonych duetów. Niespodzianki nie było, a Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel ograli Macieja Kosiaka i Macieja Rudola. Niepowodzeniem zakończyła się inauguracja zmagań w wykonaniu Michała Bryla i Jakuba Szałankiewicza, którzy musieli uznać wyższość Rosjan, zaś Bartosz Łosiak i Piotr Kantor dość niespodziewanie męczyli się z rywalami z Kanady, ogrywając ich po tie-breaku.

Początek fazy grupowej przyniósł polską konfrontację, bowiem po dwóch stronach siatki stanęły dwa biało-czerwone duety – Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel oraz Maciej Kosiak i Maciej Rudol. Ci pierwsi mieli zapewniony start w turnieju głównym, zaś ci drudzy skutecznie przebijali się do niego przez kwalifikacje. Jednak tylko na samym początku spotkanie było wyrównane. Szybko do głosu doszła najbardziej doświadczona polska para, która błyskawicznie wypracowała sobie kilkupunktowe prowadzenie. Młodsi rodacy mieli problem z dokładnym przyjęciem oraz skutecznym skończeniem akcji, w efekcie czego w połowie premierowej odsłony przegrywali już ośmioma oczkami. Zupełnie nie mogli poradzić sobie z dobrze dysponowanymi przeciwnikami, a z każdą kolejną akcją powiększał się dystans pomiędzy oboma duetami. Ostatecznie mniej utytułowana polska para z ledwością dobrnęła do granicy dziesięciu oczek, przegrywając 10:21.



W drugiej odsłonie wcale nie wiodło jej się lepiej, gdyż już na początku Fijałek z Prudlem odskoczyli od niej na trzy oczka. Rudol z Kosiakiem próbowali wrócić do gry, ale wciąż nie mogli znaleźć skutecznej recepty na powstrzymanie rywali. Przewaga Fijałka i Prudla oscylowała wokół trzech, czterech oczek, dzięki czemu bezpiecznie kontrolowali boiskowe wydarzenia. Ich rywalom woli walki odmówić nie można, bezsprzecznie poprawili grę w porównaniu do pierwszej odsłony, ale wystarczyło to do ugrania 18 punktów, co sprawiło, że górą w polskim pojedynku byli bardziej doświadczeni i ograni siatkarze, a Kosiak z Rudolem o zwycięstwa będą walczyli jutro w dwóch pozostałych pojedynkach grupowych.

Przez kwalifikacje przebijali się także Jakub Szałankiewicz i Michał Bryl, którzy w pierwszym meczu fazy grupowej trafili na przedstawicieli Rosji – Siemionow/Krasilnikow. Już na początku pierwszego seta rywale wypracowali sobie dwupunktowe prowadzenie, które utrzymywali w dalszej fazie tej części spotkania. Biało-czerwoni próbowali niwelować straty, ale wciąż w minimalnie lepszej sytuacji byli gracze Sbornej. Z biegiem czasu dystans pomiędzy oboma zespołami wzrósł do trzech, czterech oczek, co pozwoliło rywalom dość pewnie triumfować 21:17. W drugiej partii nie zamierzali zwalniać tempa. Już w jej pierwszej fazie ponownie odskoczyli od naszych siatkarzy na trzy oczka, a Brylowi i Szałankiewiczowi trudno było utrzymać się blisko Rosjan. Jednak z biegiem czasu zbliżyli się do nich na jedno oczko. Wówczas była nadzieja, że zdołają przełamać przeciwników, ale ta sztuka im się nie udała. W decydujących momentach większym sprytem na siatce wykazali się zawodnicy Sbornej, którzy po walce na przewagi zwyciężyli 23:21, a zatem fazę grupową para Bryl/Szałankiewicz rozpoczęła od porażki.

Opromienieni sukcesem w Rio de Janeiro Bartosz Łosiak i Piotr Kantor przystąpili do rywalizacji w turnieju głównym Vitoria Open, a ich pierwszą przeszkodą był kanadyjski duet Pedlow/O’Gorman. Na początku spotkania gracze spod znaku klonowego liścia nie dali się złamać biało-czerwonym, tocząc z nimi walkę cios za cios. Dopiero w środkowej fazie premierowej odsłony Polakom udało się odskoczyć na trzy oczka. Okazało się, że był to przełomowy moment tej części spotkania, bowiem w jej końcówce siatkarzom z Ameryki Północnej nie udało się już wrócić do gry, a Łosiak z Kantorem wygrali 21:16.

To jednak nie podłamało Kanadyjczyków, którzy od początku drugiej odsłony szli łeb w łeb z rywalami. Co więcej – z biegiem czasu to oni zaczęli przejmować inicjatywę na piasku, zyskując nawet czteropunktowe prowadzenie. Biało-czerwoni próbowali niwelować straty, lecz co najwyżej potrafili zbliżyć się do przeciwników na dwa oczka. Zdobywanie punktów nie przychodziło im już tak łatwo, a siatkarze z Ameryki Północnej złapali wiatr w żagle i nie pozwolili już sobie wydrzeć wypracowanej przewagi. Ostatecznie ta część meczu padła ich łupem 21:16, a triumfatora musiała wyłonić trzecia partia.

Ją rewelacyjnie rozpoczęli gracze spod znaku klonowego liścia, bowiem wypracowali sobie trzypunktowe prowadzenie, ale to nie załamało zawodników znad Wisły. Powoli i systematycznie ruszyli do odrabiania strat, a w połowie tie-breaka wynik zaczął oscylować wokół remisu. Walka cios za cios trwała do końca meczu, a w końcówce więcej zimnej krwi zachowali Polacy, którzy triumfowali 17:15.

Fijałek/Prudel POL [6] – Kosiak/Rudol POL [27] 2:0
(21:10, 21:18)
Łosiak/Kantor POL [8] – Pedlow/O’Gorman CAN [25] 2:1
(21:16, 16:21, 17:15)
Siemionow/Krasilnikow RUS [7] – Bryl/Szałankiewicz POL [26] 2:0
(21:17, 23:21)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved