Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Vital Heynen: Zajmuje mnie wyłącznie to, co sam mogę zrobić

Vital Heynen: Zajmuje mnie wyłącznie to, co sam mogę zrobić

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Codziennie się czegoś uczę. Teraz przede mną sporo do nadrobienia w Perugii. Na szali będą zwycięstwo i porażka. Możliwe, że z tego drugiego można wyciągnąć więcej wniosków, ale i tak wolałbym wygrywać – mówił o początkach pracy w Serie A w rozmowie z sport.tvp.pl trener Vital Heynen.

W ostatnim czasie pytałam wielu zawodników o zmęczenie sezonem kadrowym. Żaden z nich nie grał jednak we wszystkich 48 meczach. Pan jako trener uczestniczył w prawie wszystkich spotkaniach poza tym o brązowy medal Ligi Narodów w Chicago. Jak trudny do przetrwania był ten maraton?



Vital Heynen: – Wydaje mi się, że nie byłem wystarczająco dobry, skoro przegapienie przeze mnie jednego spotkania dla wielu ludzi wciąż jest niezrozumiałe (śmiech). Rozpisałem każdy z 48 meczów. Dopiero w Hiroszimie [ostatni turniej kadry – Puchar Świata – przyp. red.] zauważyłem, że bardzo trudno mi przygotować kolejne spotkania. Jeśli trener jest zmuszony do wykonania ponad dwudziestu analiz taktycznych w ciągu miesiąca, nie ma czasu na oddech. Dopiero w tym tygodniu we wtorek, po raz pierwszy od około dwóch miesięcy, znalazłem chwilę na spokojny spacer. W Japonii starałem się spacerować po hali. To trochę mi pomagało, ale bardzo tęskniłem za tym, by wyjść na zewnątrz.

Czy zaczął się pan cieszyć brązowym medalem mistrzostw Europy?

– Myślę, że jako kadra cieszyliśmy się nim w czasie Pucharu Świata. Wiem, że można na niego narzekać, lecz w tym sezonie osiągnęliśmy najwięcej ze wszystkich. Serbia wygrała mistrzostwo Europy, ale nie ma kwalifikacji olimpijskiej i jej siatkarze nie zagrali w finale Ligi Narodów. Francja przegrała jeszcze więcej. Słowenia zdobyła srebro czempionatu Starego Kontynentu, lecz nie awansowała do przyszłorocznego turnieju w Tokio. Jeśli miałbym wybrać między drugim miejscem w mistrzostwach i brakiem igrzysk, a kwalifikacją i brązem, nie wahałbym się ani chwili. Wykonaliśmy bardzo dobrą pracę. W czasie jednej imprezy w roku zabrakło „błysku”, ale patrząc wstecz na sezon jestem z niego bardzo zadowolony.

Mówiono, że być może polska kadra potrzebowała porażki ze Słowenią w półfinale, by dostać nauczkę i nie popełnić takiego błędu w czasie igrzysk. Jaką lekcję wyciągnął pan jako trener reprezentacji?

– O tym, czy ta porażka do czegoś nam się przydała, przekonamy się po sięgnięciu po złoto igrzysk w Tokio. Jeśli nie wygramy tam nic, powiemy, że wspomniana teoria była głupia (śmiech). Codziennie się czegoś uczę. Teraz przede mną sporo do nadrobienia w Perugii. Na szali będą zwycięstwo i porażka. Możliwe, że z tego drugiego można wyciągnąć więcej wniosków, ale i tak wolałbym wygrywać.

Kiedy przychodził pan do polskiej kadry, wielu ostrzegało, że presja w naszym kraju jest spora. Pan jej jednak nie odczuwał. Po średnim starcie sezonu w lidze włoskiej w klubie walczącym o złoto Serie A nadal tak jest?

– Nie znam dobrej odpowiedzi na to pytanie. Wiem jedynie, jak powinienem pracować, by nasza postawa była lepsza. 15 lat z rzędu odnoszę sukcesy i moje przewidywania raczej się sprawdzają. Muszę wierzyć w siebie. Nie jestem zainteresowany tym, co mówią inni. Zajmuje mnie wyłącznie to, co sam mogę zrobić. Zdaję sobie również sprawę z tego, że moje podejście różni się od standardowej myśli szkoleniowej we Włoszech, więc wszyscy potrzebujemy czasu.

Wiem, że zaczął się sezon klubowy, ale zapewne myślał pan już o kolejnym kadrowym. Przygotował pan na każdej pozycji jednego zawodnika „ekstra”, co wpłynie pozytywnie na rywalizację, jak i stanowić będzie zabezpieczenie w przypadku kontuzji siatkarza wybranego na igrzyska. Ligę Narodów planuje pan zagrać rotacyjnie czy ogrywać docelowy skład?

– Nie mam pojęcia. Jest za wcześnie, aby podejmować wiążące decyzje w tym temacie. Wszystko zależy od tego, jak gracze zaprezentują się w okresie zimowym. Posłużę się przykładem. Mateusz Bieniek jest ważnym siatkarzem. Jeśli będzie grał dużo w Cucine Lube Civitanova, nie widzę konieczności, by występował w Lidze Narodów. Jeżeli będzie odwrotnie, to wydaje mi się, że dobrym pomysłem jest danie mu szansy w pierwszym turnieju sezonu kadrowego. Podobnie jest w przypadku Michała Kubiaka. Sezon ligi japońskiej kończy się w marcu. Jeśli zdecyduje się wtedy na wakacje, to dobrze by było, by zagrał w Siatkarskiej Lidze Narodów. Jeżeli wybierze inaczej, będziemy musieli stworzyć nowy plan. Tak samo jest z Bartoszem Kurkiem. Jego dobra postawa, wyjście z kontuzji i gra do końca maja spowodują, że raczej nie będzie konieczności zabrania go na pięciotygodniowy maraton meczowy.
Nie wybrałem jeszcze dwunastki na igrzyska olimpijskie. Na ten moment mogę powiedzieć, że Michał Kubiak pojedzie na ten turniej. Tylko co do niego mam pewność.

Ostatnie pytanie jest pokłosiem rozmów z kilkoma osobami ze środowiska. Niektórzy twierdzą, że opuści pan polską kadrę, jeśli dostanie lepszą ofertę. Czy jednak w przypadku tylu medali w ostatnim czasie można mówić, że którakolwiek kadra ma do zaoferowania szkoleniowcowi więcej niż Polska?

– To trudne pytanie. Jeśli wierzę w projekt, chętnie podejmę się jego realizacji. Nie obawiam się zostania trenerem kadry Luksemburgu, jeśli spodoba mi się wizja drużyny. Chyba każdy już wie, że pieniądze nie są dla mnie wabikiem. Muszę robić coś, co jest dla mnie wyzwaniem. Wiem, że obejmując polską kadrę dokonałem dobrego wyboru, ponieważ kocham to, co robię. Moja praca przy biało-czerwonych potrwa co najmniej trzy lata. Przysięgam, że nie wiem, jaką decyzję o swojej przyszłości podejmę po igrzyskach w Tokio.

Cały materiał Sary Kalisz w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved