Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Vital Heynen: Nie ma w sporcie drużyny, która ciągle wygrywa

Vital Heynen: Nie ma w sporcie drużyny, która ciągle wygrywa

fot. Katarzyna Antczak

– Czasami, kiedy nie idzie drużynie, niektórzy zawodnicy muszą Ci pomóc. W tym meczu było trudno kogoś takiego znaleźć. Mieliśmy zbyt wielu zawodników, którzy nie byli w stanie pomóc zespołowi. To dla nas dobra lekcja – powiedział Vital Heynen po przegranym meczu ze Słowenią 1:3 w półfinale siatkarskich mistrzostw Europy.

Najsłabszy mecz w mistrzostwach Europy Polacy rozegrali w półfinale. I po raz trzeci z rzędu w tym turnieju, ulegli Słowenii w decydującym spotkaniu. W 2015 roku przegrali z nimi 2:3 w ćwierćfinale, a dwa lata później Słoweńcy pokonali Polaków w trzech setach w barażu o ćwierćfinał. W czwartek w Lublanie przy dopingu prawie dwunastu tysięcy kibiców, znów byli lepsi od podwójnych mistrzów świata. Biało-czerwoni nie wykorzystywali swojej przewagi od pierwszego seta, w którym prowadzili 9:3 i 20:17. – Od momentu, w którym straciliśmy tę przewagę, zaczął się inny mecz. Słoweńcy uwierzyli i zaczęła się walka. A kiedy przegrywasz pierwszą partię, to wiesz, że będzie ona zacięta. My też walczyliśmy do końca, o czym świadczą wyniki setów. Przecież żadnego z nich nie przegraliśmy do 17 – mówił trener Polaków Vital Heynen.



– Musimy być sprawiedliwi. Zaczęliśmy ten mecz dobrze, od prowadzenia 9:5 i wtedy zaczęliśmy popełniać błędy. Zgodzę się, że przez dwa sety atakowaliśmy źle. Ostatni set był jedynym, w którym dobrze zagrywaliśmy. Ciężko jest teraz mówić konkretnie co zawiodło. Czasami, kiedy nie idzie drużynie, niektórzy zawodnicy muszą ci pomóc. W tym meczu było trudno kogoś takiego znaleźć. Mieliśmy zbyt wielu zawodników, którzy nie byli w stanie pomóc zespołowi. To dla nas dobra lekcja. Zgodzę się, że nie graliśmy dobrze, ale mimo to, nadal byliśmy blisko – przyznał Vital Heynen.

Jego zespół już w pierwszym secie popełnił aż dwanaście błędów, a w całym meczu oddał rywalom 33 punkty po swoich pomyłkach. – W statystykach nieźle prezentował się nasz serwis. Zwłaszcza w trzecim secie, ale to i tak było mało na świetnie grających Słoweńców – mówił Heynen. Obydwie drużyny mocno ryzykowały na zagrywce. Słoweńcy zepsuli 21 serwisów, a Polacy o dwa mniej. Biało-czerwoni mieli za to o dwa więcej asy serwisowe (w sumie 9 punktów). W samej końcówce meczu Heynen przed każdą zagrywką szczegółowo instruował swoich zawodników. – W drugim secie też było to już potrzebne, bo widziałem, że straciliśmy koncentrację. To normalne w takich sytuacjach. Z kolei nawet jeśli my dobrze zagrywaliśmy, to oni i tak świetnie atakowali na wysokich piłkach. Z kolei my mieliśmy problemy, a gdy nie atakujesz dobrze, musisz mieć system blok-obrona na dobrym poziomie, by zrekompensować braki w ofensywie – mówi Heynen, którego zawodnicy zepsuli aż dwanaście bezpośrednich ataków.

Rozgrywający Fabian Drzyzga mało piłek kierował do środkowych, a i na skrzydłach nasi zawodnicy mieli problemy. Mimo to trener Heynen na dłużej nie wpuszczał na boisko Marcina Komendy, który debiutuje w mistrzostwach Europy. – Trudno powiedzieć czy to rozwiązanie przyniosłoby efekt. Nie sądzę, że wprowadzanie Marcina w tak newralgicznym momencie byłoby dobrym wyjściem. Mimo wszystko potrzebowaliśmy doświadczonego zawodnika na rozegraniu – uważa Heynen. Swoje zrobili również Słoweńscy kibice, którzy fantastycznie dopingowali swoich siatkarzy. – Oczywiście, ale musimy być ponad tym. Nie chcę używać tego jako wymówki. Popełniliśmy zbyt wiele błędów w ataku, na zagrywce. Te wszystkie małe rzeczy złożyły się w całość. Wciąż musimy pracować, aby być lepszym w bloku i obronie. To jedyne rozwiązanie, kiedy indywidualności nie mają swojego dnia – mówił belgijski szkoleniowiec biało-czerwonych.

Biało-czerwoni mieli w niedzielę walczyć w Paryżu w finale, ale dzień wcześniej czeka ich walka o brąz. – Nie jest tak, że zawodnicy byli źle przygotowani czy nie chcieli grać, po prostu rywale byli na tyle dobrzy, że nas pokonali. Musimy indywidualnie przeanalizować jakie detale trzeba zmienić. Mieliśmy wygrać ten półfinał, więc nikt z nas nie jest zadowolony. Za dwa dni mamy być gotowi na walkę o brąz, ale dziś w szatni nikt nie będzie mówił o walce o ten medal. Dziś nikt nie jest szczęśliwy – dodał Heynen tuż po przegranym półfinale.

Czy jego drużyna, która rozjeżdżała niższej klasy rywali w poprzednich fazach turnieju, potrzebowała tak zimnego prysznica? – Nie ma w sporcie drużyny, która ciągle wygrywa. My wciąż przechodzimy proces. Jeśli za rok w igrzyskach zdobędziemy medal, to powiem, że taka porażka była nam potrzebna. Jeśli przegramy, to powiem „kurczę, już drugi raz przegraliśmy w ważnym turnieju”. Jedno jest pewne: nie straciliśmy niczego w drodze do igrzysk. A już na pewno nie szansy na olimpijskie złoto – mówił Heynen.

Czy ojciec zawodnika powinien komentować jego mecze w TV?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: Polsat Sport, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved