Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Vital Heynen: Beze mnie na ławce zespół zrobił coś fantastycznego

Vital Heynen: Beze mnie na ławce zespół zrobił coś fantastycznego

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Fantastyczny był cały zespół. Uważam, że niesamowicie wyglądała współpraca bloku z obroną. Rywale wykonywali dobry atak, ale nie zdobywali punktu, bo chłopcy podbijali piłkę. W pierwszej kolejności rzucała się w oczy niezwykła walka, w drugiej gra w siatkówkę – mówi na łamach Przeglądu Sportowego o turnieju w Chicago  selekcjoner reprezentacji Polski, Vital Heynen.

Oglądał pan mecz o trzecie miejsce z Brazylią, w którym drużynę prowadził Jakub Bednaruk? 



Vital Heynen: Byłem w samolocie. Całego meczu nie oglądałem, ale mogłem na bieżąco śledzić wynik. 

Zdziwił pana? 

– Tak, nie spodziewałem się, że wygramy 3:0. Byłem przekonany, że Polacy zagrają z pełnym zaangażowaniem i zaprezentują się dobrze. Jednocześnie oczekiwałem długiego i wyczerpującego spotkania. W meczu grupowym pokonaliśmy Brazylię 3:2 po niezwykłej walce, i sądziłem, że kolejna potyczka będzie przebiegać podobnie. Na to, jak wyglądała, miała też wpływ dyspozycja Brazylijczyków. Oni w Chicago rozegrali wcześniej trzy spotkania, w tym dwa pięciosetowe, a w półfinale stoczyli wielki bój z Amerykanami. Mogli być przemęczeni, a my wykorzystaliśmy to i potrafiliśmy ich zdominować fizycznie. 

Był jakiś moment, gdy pomyślał pan: „Mogłem jednak zostać z drużyną w Chicago do końca turnieju”? 

– Nie było żadnego takiego momentu. Jeżeli czegoś miałbym trochę żałować, to raczej tego, że nie wróciłem szybciej do Polski. Beze mnie na ławce zespół zrobił coś fantastycznego. Zajął trzecie miejsce w turnieju finałowym, pokonując świetnego rywala, grającego w najmocniejszym składzie. W sporcie jest tak, że środki prowadzące do celu mogą być różne, a najważniejszy jest końcowy rezultat. W tym przypadku wynik pokazuje, że dokonałem właściwego wyboru. 

W jedynym z wywiadów stwierdził pan, że czuł jak drużyna w Zakopanem powoli wymyka się panu spod kontroli. Może pan rozwinąć tę myśl? 

– Gdy byłem w Chicago podczas turnieju finałowego, rozmawiałem w środku nocy z moimi asystentami przebywającymi w Zakopanem. Oni opowiadali mi, jak wygląda sytuacja w zespole. Dzielili się swoimi spostrzeżeniami, a ja czułem, że to nie to samo, co być tam i widzieć wszystko na własne oczy. Jestem trenerem, dla którego ważny jest każdy detal, zachowanie zawodnika w różnych sytuacjach. Bycie z zespołem oznacza dla mnie, że obserwuję siatkarzy podczas śniadania i zwracam uwagę na to, jak konkretny gracz reaguje po tym, jak na treningu uderzy piłkę w aut. To wszystko mnie ominęło. Martwiłem się, że jestem zbyt długo daleko od drużyny przygotowującej się w Polsce. 

W Polsce przedstawiono to trochę tak, jakby opuścił pan zespół. Atmosferę podgrzał prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk, który w studiu telewizyjnym przed meczem z Brazylią powiedział, że nic nie wie o pańskiej decyzji i będzie musiał z panem poważnie porozmawiać. 

– Zdziwiło mnie, że tak powiedział. Nie podobała mi się też narracja, że rzekomo nikogo nie poinformowałem o takim pomyśle i opuściłem drużynę, zostawiając ją samą. Była nieprawdziwa, to wyglądało inaczej. Ważni działacze związku wiedzieli, kiedy wracam. Z prezesem Kasprzykiem porozmawiałem po powrocie do Polski i dziś ta sytuacja jest wyjaśniona. Jestem człowiekiem, który tego typu decyzji nie podejmuje sam bez konsultacji z innymi. Wiedziałam, że decyzja, jak długo zostać w Chicago, nie należy do łatwych. Dzwoniłem nawet do psychologa, by poradzić się, jak najlepiej rozwiązać tę sytuację. 

Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved