Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Uroš Kovačević: Polska nie będzie najlepsza w Rio

Uroš Kovačević: Polska nie będzie najlepsza w Rio

Serbia pokonała Włochów i awansowała do finału Ligi Światowej. – Myślę, że zespół z Polski nie rozpadł się. Za każdym razem, kiedy komuś nie wyjdzie jakiś turniej, to zaraz pojawiają się plotki o jego końcu, mimo tego, że wcześniej wygrał kilka innych imprez. To jest w tej chwili standardem. Polacy to bardzo dobra drużyna, choć uważam, że nie będą najlepszą ekipą w zestawieniu igrzysk olimpijskich. Mają pewną jakość, a resztę zweryfikuje boisko w Rio – skomentował półfinałowe zestawienia zawodnik Nikoli Grbicia, Uroš Kovačević.

Nie ulega wątpliwości, że pojedynek pomiędzy wami a Włochami był siatkarską batalią na śmierć i życie, więc bardzo widać na waszych twarzach radość z ocalenia i wygranej. Jakie emocje panu teraz towarzyszą?

Uroš Kovačević: Zgadzam się z tym, co pani powiedziała. W takich bataliach trzeba dać z siebie wszystko, żeby wygrać. Reprezentacja Włoch to świetna drużyna, i jeżeli chce się ją pokonać, to należy dać z siebie sto procent zarówno indywidualnie, jak i drużynowo. Zaprezentowaliśmy się w tym pojedynku bardzo dobrze, więc jestem zadowolony z mojej ekipy i nie ukrywam, że także podekscytowany tym, że w niedzielę będziemy walczyć w finale.



Wspomniał pan, że zagraliście bardzo dobrze, ale były momenty, kiedy zdobywaliście cztery punkty z rzędu, by następnie tracić tyle samo przez własne błędy. Wiem, że we współczesnej siatkówce to normalne zjawisko, pytanie jest tylko takie, czy istnieje jakikolwiek sposób, by je wyeliminować.

– Tak było i wydaje mi się, że wynikało to z faktu, że po prostu nie wyszliśmy na boisko odpowiednio skoncentrowani. Przegrywaliśmy z samymi sobą wielokrotnie, ale mimo tego reprezentacja Włoch nie potrafiła wykorzystać naszej słabości. Na przykładzie pierwszego seta mogę stwierdzić, że byliśmy o krok od finalnej w nim victorii, by następnie z kompletnie niejasnych dla mnie przyczyn przegrać to rozdanie! Wyjątkowo trudno było powrócić po czymś takim do walki, a to nie była ostatnia taka sytuacja, bowiem czwarta odsłona spotkania rozwinęła się podobnie. Nie można sobie pozwalać na takie momenty w grze z silnym zespołem pokroju Włoch, ponieważ on to wykorzysta i będzie potrafił cię pokonać 25:10.

Może te wahania były pokłosiem piątkowej porażki z Francją? Jesteście jedynym zespołem na Final Six, którego głównym celem na ten sezon jest triumf w rozgrywkach Ligi Światowej, a potknięcie w meczu z zespołem, dla którego ta impreza nie ma aż takiego znaczenia, musi być bolesne.

– Może i tak jest, chociaż każdy zespół przyjechał do Krakowa, by wygrać Final Six. Oczywiście, reszta jedzie na igrzyska olimpijskie, a więc życzę im powodzenia, ponieważ my nie dostaliśmy się do najważniejszej imprezy czterolecia, co nie zmienia faktu, że głód victorii działa zawsze. Mamy jeden z najlepszych zespołów na świecie, a nie gramy tam, gdzie chcielibyśmy. Damy więc z siebie wszystko, by wygrać Ligę Światową.

Na ile więc wpływa brak Aleksandara Atanasijevicia na nierówności, które prezentujecie w ofensywie?

– Kiedy nie gra najlepszy atakujący na świecie, bardzo trudno jest odnaleźć swój docelowy rytm. Mimo tego bez niego w składzie osiągnęliśmy finał rozgrywek Ligi Światowej i muszę przyznać, że znakomitą okazję do rozwoju dostał tym samym Dražen Luburić, czyli chłopak, który jest młody, nie ma doświadczenia w grze w drużynie narodowej, ale daje z siebie wszystko, wkłada w swoją pracę wiele energii, więc niezwykle dobrze się z nim gra. Niemniej jednak jest mi bardzo przykro, że w naszej drużynie nie ma Aleksandara, ponieważ jest wyjątkową osobą i jednym z najlepszych siatkarzy na świecie.

Chyba wszyscy czujecie, że wasz team to wielki projekt rozwoju serbskiej siatkówki w przyszłości.

– Tak, ponieważ mamy bardzo młody zespół, zbudowany z kilku podstawowych graczy, którzy nie ukończyli jeszcze 25. roku życia. Nie jestem trenerem, ale wyobrażam sobie, jaki w świetle tych danych jest jego plan wzniesienia serbskiej siatkówki na światowe wyżyny.

Zarówno Polacy, jak i Amerykanie nie awansowali do półfinałów. Mówi się, że zespół gospodarzy grał bardzo nierówno. Czy w pana opinii miesiąc wystarczy, by pozbierać ekipę biało-czerwonych? Czy widział pan zespołowość w tym teamie?

– Myślę, że zespół z Polski nie rozpadł się. Za każdym razem, kiedy komuś nie wyjdzie jakiś turniej, to zaraz pojawiają się plotki o jego końcu, mimo tego, że wcześniej wygrał kilka innych imprez. To jest w tej chwili standardem. Polacy to bardzo dobra drużyna, choć uważam, że nie będą najlepszą ekipą w zestawieniu igrzysk olimpijskich. Mają pewną jakość, a resztę zweryfikuje boisko w Rio.

Wracając do rywali w Lidze Światowej, kto byłby dla was najdogodniejszym przeciwnikiem w finale? (wywiad przeprowadzony przed spotkaniem Brazylia – Francja – przyp. red.)

– Proszę mi uwierzyć, że wszystko nam jedno, ponieważ oba mecze będą równie trudne. Z reprezentacją Francji nie wygraliśmy od dwóch lat, a z Brazylią udało nam się to nie tak dawno. Nigdy nie wie się, jaki scenariusz przyniesie boisko – mam jednak nadzieję, że będzie on dla nas jak najlepszy. Zarówno Brazylia, jak i Francja mogą pokonać nas w trzech setach, więc naszą odpowiedzią powinna być gra na sto procent, tak jak to dotychczas robiliśmy w Lidze Światowej.

Jaka twoim zdaniem jest przyczyna kiepskiej frekwencji na LŚ?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved