Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Kto tym razem wzniesie w górę pucharowe trofeum?

Kto tym razem wzniesie w górę pucharowe trofeum?

fot. siatka.org

W najbliższy weekend we Wrocławiu cztery męskie drużyny zagrają o Puchar Polski. Wprawdzie rywalizacja o niego nie cieszy się już tak dużym prestiżem jak jeszcze kilka lat temu, ale wciąż warto mieć dodatkowe trofeum w klubowej gablocie. Bez wątpienia największym dotychczasowym przegranym jest Asseco Resovia, a czy pucharową koronę obroni PGE Skra? Czy zgarnie ją ZAKSA? A może o niespodziankę pokusi się Lotos Trefl lub Jastrzębski Węgiel?

Rywalizacja o Puchar Polski mężczyzn odbywa się co roku od sezonu 1980/1981. Najpierw pod egidą Polskiego Związku Piłki Siatkowej, a następnie też Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej. Jednak nie ma co ukrywać, że jeszcze kilka lat temu pucharowe zmagania cieszyły się znacznie większym zainteresowaniem, a przede wszystkim prestiżem. Wszystko dlatego, że zdobywca trofeum zapewniał sobie automatycznie grę w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Obecnie już tak nie jest, a więc ranga Pucharu Polski nieco zmalała, choć jest on okazją do odskoczni od ligowej rzeczywistości, a także szansą do zaprezentowania się przez nieco słabsze zespoły. W tym roku skwapliwie skorzystały z tego dwa pierwszoligowe kluby, czyli Stal AZS PWSZ Nysa oraz TSV Mansard Transgaz Travel Sanok, które miały możliwość zmierzenia się z zespołami z PlusLigi. Nie udało im się sprawić jednak niespodzianki i zakwalifikować się do ćwierćfinału. Wydawało się, że murowanymi faworytami do gry w turnieju finałowym będą ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębski Węgiel, PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia Rzeszów. O ile dwa pierwsze kluby potwierdziły, że są w dobrej formie, o tyle dwa kolejne napotkały na spory opór postawiony przez ćwierćfinałowych rywali. Niewiele brakowało, by do sensacji doprowadził Espadon Szczecin, który dopiero po tie-breaku przegrał w Bełchatowie. Niespodziankę sprawił za to Lotos Trefl Gdańsk, który w pięciu setach pokonał na wyjeździe podopiecznych Andrzeja Kowala, tym samym eliminując ich z walki o pucharowe trofeum.



W pierwszym półfinale ZAKSA zmierzy się z Jastrzębskim Węglem. Podopieczni trenera Marka Lebedewa mogą być czarnym koniem turnieju finałowego, tym bardziej że mają na rozkładzie już w tym sezonie niemal wszystkich rywali z czołówki. Wprawdzie to mistrz Polski uważany jest za faworyta, ale docenia on klasę przeciwnika. – Wcale nie możemy uważać się za murowanego faworyta spotkania z Jastrzębskim Węglem, tym bardziej że jastrzębianie grają w tym sezonie bardzo dobrze. Mają wszechstronny zespół z dwoma liderami, którzy ciągną wózek z węglem w dobrym kierunku. Będzie to mecz walki i o zwycięstwo będzie bardzo trudno – ocenił na łamach strony klubowej libero ekipy z Opolszczyzny, Paweł Zatorski. Natomiast jastrzębianie podkreślają, że do Wrocławia pojechali pokazać się z jak najlepszej strony, a ich dużym atutem może okazać się gra bez presji. – Jedziemy rywalizować z najlepszymi drużynami w Polsce. Wśród nich należy upatrywać faworyta. Ale my pokazaliśmy już w tym sezonie, że potrafimy wygrywać z każdym. Nikogo się nie boimy. Nie ciąży na nas żadna presja – zaznaczył na łamach katowickiego Sportu libero śląskiego zespołu, Jakub Popiwczak.

W drugiej parze półfinałowej Skra zmierzy się z Lotosem Treflem. Bez wątpienia to na podopiecznych trenera Blaina spoczywała będzie presja związana z wygraniem spotkania. To oni będą jego faworytem, tym bardziej że mają w swoich szeregach świetnie dysponowanego ostatnio Mariusza Wlazłego, ale nie zamierzają lekceważyć gdańskiego przeciwnika. – Nawet jeśli Lotos Trefl nie jest w górze tabeli, to ma świetnych zawodników, którzy mogą wygrać z każdym rywalem. Musimy zagrać bardzo dobre spotkanie, żeby ich pokonać – podkreślił na łamach strony klubowej argentyński rozgrywający bełchatowskiego teamu. Z kolei podopieczni trenera Anastasiego nie mają nic do stracenia. Sprawili oni już jedną niespodziankę, więc dlaczego nie mogą pokusić się o kolejną? – Puchar rządzi się swoimi prawami. Wystarczy wygrać jedno spotkanie, by wyeliminować inną drużynę. Wszystko jest więc możliwe. Oczywiście zachowujemy zimne głowy, ale do Wrocławia jedziemy z uśmiechami na ustach – zadeklarował Bartosz Gawryszewski, środkowy pomorskiego zespołu.

Wszyscy tegoroczni finaliści mają na swoim koncie już triumf w Pucharze Polski. Najdawniej jego zdobycie świętowali siatkarze Jastrzębskiego Węgla, którzy wygrali w sezonie 2009/2010. Trzy lata później sukces w tych rozgrywkach odniosła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W sezonie 2014/2015 niespodziankę sprawił Lotos Trefl Gdańsk, zaś obecnie pucharu broniła będzie PGE Skra Bełchatów, która przed rokiem w dramatycznym finale ograła rywali z Opolszczyzny. Niewykluczone, że tym razem również obie te drużyny zagrają w finale, bo są uważane za faworytów starć półfinałowych. Nie można jednak zapominać, że pucharowa rywalizacja rządzi się swoimi prawami, a niespodzianki zdarzają się w niej dość często. Czy zatem kolejną sprawią gdańszczanie? A może wszystkich pogodzą Oliva i spółka? O tym przekonamy się w trakcie najbliższego weekendu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved