Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Trefl Gdańsk chce zażegnać kryzys, Mika wraca do gry

Trefl Gdańsk chce zażegnać kryzys, Mika wraca do gry

fot. Maja Kozłowska

Lotos Trefl Gdańsk długo liczył się w walce o mistrzostwo Polski, jednak finisz rundy zasadniczej przyniósł zaskakujące wyniki. Gdańszczanie odnieśli trzy dotkliwe porażki i spadając na 5. miejsce w klasyfikacji generalnej, praktycznie pozbawili się szans na grę o złoto. Jednak sezon jeszcze trwa, a podopieczni Andrei Anastasiego wciąż potrzebują zwycięstw, aby walczyć o 3. miejsce na koniec rozgrywek. Jedno z nich będą mieli szansę odnieść w zaległym pojedynku 14. serii spotkań z BBTS-em Bielsko-Biala.

Gdy jeszcze miesiąc temu Lotos Trefl Gdańsk odnosił przekonujące zwycięstwa nad PGE Skrą Bełchatów czy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, wydawało się, że żółto-czarni znajdują się na dobrej drodze, aby powtórzyć wynik z zeszłego roku. Podopieczni Andrei Anastasiego długo dotrzymywali kroku bełchatowianom i rzeszowianom w walce o upragnione miejsce w ścisłym finale, jednak później ekipę aktualnego jeszcze wicemistrza Polski dopadł wyraźny kryzys. Gdańszczanie odnieśli trzy bolesne porażki: 1:3 z Cerrad Czarnymi Radom, 0:3 z AZS-em Politechniką Warszawską i 0:3 z Cuprum Lubin, które zamknęły im drzwi do gry o złoto mistrzostw Polski. Jednak plasujący się aktualnie na 5. lokacie w tabeli z dorobkiem 41 punktów Trefl ma wciąż szansę na brązowy medal w tym sezonie.

W czwartek 24 marca zespół z Gdańska zmierzy się w zaległym spotkaniu 14. kolejki z BBTS-em Bielsko-Biała. Rywal znajduje się obecnie na jedenastym miejscu w tabeli. W pierwszym meczu bielszczan z gdańszczanami w tym sezonie górą byli zawodnicy z Pomorza, którzy wygrali w tie-breaku. Drużyna z Północy będzie chciała wykorzystać przywilej własnej hali i głośny doping kibiców. – Musimy wykorzystywać każdy atut, jaki teraz mamy, również własnej hali. Ostatnio gra nie układała się po naszej myśli, ale mam nadzieję, że w końcu uda nam się przełamać i wygrać – tym bardziej przed własną publicznością – powiedział Mateusz Mika.



Jednak tym, co prawdziwie może cieszyć gdańskich sympatyków siatkówki, jest fakt, że Andrea Anastasi wreszcie będzie mógł skorzystać z usług Mateusza Miki. Przyjmujący ostatnio mierzył się z chorobą i nie wystąpił w dwóch minionych pojedynkach, a starcie z Czarnymi Radom obejrzał w telewizji. Mistrz świata miał podwyższoną temperaturę i przyjmował leki, dlatego sztab medyczny zdecydował, aby zawodnik został w domu i w pełni się wyleczył. Teraz jest już gotowy do gry. – Mecz w Radomiu śledziłem przed telewizorem, ale na szczęście od niedzieli wróciłem już do treningów i do czwartkowego starcia przygotowuję się razem z drużyną. W ostatnim meczu popełniliśmy dużo błędów własnych i teraz skupiamy się nad tym, by je wyeliminować. Lepsza gra i zdobycie punktów pozwolą nam na to, by zachować szanse w walce o medale, w której cały czas jesteśmy – przyznał Mika.

źródło: inf. własna, sport.interia.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved