Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Tomaszowianie wygrali Memoriał Sikorskiego

Tomaszowianie wygrali Memoriał Sikorskiego

fot. Anna Musierowicz/KS Lechia

Siatkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki po pięciosetowym pojedynku wygrali Memoriał im. Janusza Sikorskiego. W finale pokonali oni beniaminka I ligi – LUK Politechnikę Lublin . Trzecie miejsce przypadło Stali Nysa, która po bardzo długim i nierównym spotkaniu pokonała zawodników Exact Systems Norwida Częstochowa.

Otwarcie spotkania o trzecie miejsce początkowo było wyrównane (5:6). Dopiero przez problemy w przyjęciu częstochowianie zaczęli tracić punkty (5:8). W szeregach Stali wyróżniał się Bartosz Krzysiek. Dopiero po ataku z lewego skrzydła Kamila Kosiby na tablicy wyników ponownie pojawił się remis (16:16). Częstochowianie nie poszli za ciosem, po chwili ponownie to nysanie mieli przewagę a o czas poprosił trener Wasilkowski (16:18). Po kontrataku Łukasza Łapszyńskiego było już 21:18. W końcówce dobre wejście na zagrywkę zaliczył Jan Siemiątkowski (20:21), ale nie wystarczyło to, by odwrócić losy seta. Mocny atak Łukasza Kaczorowskiego dał kolejne piłki setowe Stali a zdecydowane zagranie przez środek Jarosława Muchy zamknęł seta.



Na początku drugiej odsłony urazu doznał Patryk Szczurek, dlatego został zmieniony przez Sebastiana Matulę. Po wyrównanym początku, w którym nie brakowało przedłużonych akcji, stopniowo na prowadzenie zaczęli wychodzić gospodarze. Po ataku Mateusza Piotrowskiego po prostej o czas poprosił trener Stelmach (10:8). W dalszej fazie seta gra nie miała większego tempa, nie brakowało błędów w polu zagrywki. Dopiero problemy z przyjęciem mocnej zagrywki Bartosza Bućko pozwoliły Stali wyrównać a podwójny blok na Kosibie dał im prowadzenie – 17:16. Nyskiego przyjmującego z rytmu nie wybił nawet czas dla trenera Wasilkowskiego, po kolejnym asie ponownie szkoleniowiec częstochowian przywołał podopiecznych do siebie – 19:16. Dopiero po tej przerwie Bućko posłał piłkę w aut. Dwa nieudane kontrataki z szóstej strefy dały wyrównanie (20:20). Częstochowianie nie ustrzegli się błędów w polu zagrywki. Mocny atak Kaczorowskiego doprowadził do walki na przewagi. Seta zakończył atak Piotrowskiego po bloku.

Od początku trzeciego seta Stal wyszła w zmienionym składzie – na boisku pojawili się Długosz, Dobosz i Czunkiewicz. Głównie dzięki błędom własnym Stali na początku trzeciego seta częstochowianie prowadzili 7:4. Gra nie stała na zbyt wysokim poziomie, gdy Kamil Długosz nie poradził sobie z przyjęciem zagrywki Mateusza Siwickiego o czas poprosił trener Stelmach (12:7). Częstochowski środkowy konsekwentnie zagrywał w strefę Długosza a dystans rósł. Dopiero atak przez środek Mariusza Schamlewskiego pozwolił Stali zrobić przejście (16:8). Częstochowianie grali znacznie spokojniej, powiększając sprowadzenie (20:11). As Siwickiego zamknął seta.

W czwartym secie częstochowianie poszli za ciosem i przy zagrywkach Damiana Koguta wyszli na prowadzenie 3:1. Dopiero dzięki dobrym zagraniom Kaczorowskiego goście odrobili straty. W kolejnych akcjach trwała gra punkt za punkt a żaden zespół nie był w stanie zbudować wyraźniejszego prowadzenia (13:13). Po problemach z przyjęciem zagrywki Kaczorowskiego o czas poprosił trener Wasilkowski (13:15). W kolejnych akcjach po obu stronach siatki pojawiały się błędy. Dopiero dzięki dobrej postawie Damiana Dobosza Stal wyszła na prowadzenie 21:19. Chociaż przyjezdni mieli dwie piłki setowe, po bloku na Kaczorowskim to gra na przewagi miała wyłonić zwycięzcę. Stal miała kolejne szanse, jednak nie potrafiła wyeliminować ze swojej gry błędów. Ostatecznie po chaotycznej akcji górą okazali się nysanie, triumfując 32:30.

Mimo zmęczenia od początku partii numer pięć trwała wyrównana walka (5:5). Podczas zmiany stron, która nastąpiła po mocnym ataku Piotrowskiego, nieznacznie prowadzili gospodarze (8:7). Przez chwilę częstochowianie mieli niewielką zaliczkę punktową, jednak w decydującym momencie ją stracili (11:11). Końcówka rozegrana została pod dyktando gości, którzy triumfowali po podwójnym bloku na Kogucie.

o 3. miejsce:
Exact Systems Norwid Częstochowa – Stal Nysa 2:3
(22:25, 26:24, 25:14, 30:32, 12:15)

Składy zespołów:
Norwid: Kosiba, Piotrowski, Kogut, Adamski, Siwicki, Usowicz, Kryś (libero) oraz Siemiątkowski, Rajsner i Busch
Stal: Krzysiek, Bućko, Schamlewski, Mucha, Szczurek, Łapszyński, Dembiec (libero) oraz Kaczorowski, Matula, Długosz, Dobosz i Czunkiewicz (libero)


Obaj trenerzy w finale wystawili zmienione składy w stosunku do tych z piątkowych meczów. Chociaż w spotkanie lepiej weszli lublinianie, po asie Bartłomieja Janusa tomaszowianie odwrócili wynik (4:3). W kolejnych akcjach dystans się powiększał. Dopiero przy mocnych zagrywkach Sławomira Stolca beniaminek I ligi złapał kontakt punktowy (10:9), ale dobry blok Krzysztofa Pigłowskiego pozwolił przerwać serię. Skutecznie na środku grał Roman Oroń a gdy w aut piłkę posłał Paweł Stabrawa na tablicy wyników pojawił się remis. W kolejnych akcjach w szeregach lublinian pojawiły się nieporozumienia w obronie, co skrzętnie wykorzystywali rywale (13:16). Tomaszowianie górowali na siatce, problemy swoją zagrywką stwarzał Janus i przy stanie 18:13 dla Lechii o czas poprosił trener Kołodziejczyk. Sprytnie na siatce kiwał Kamil Gutkowski a na prawym skrzydle ręki nie wstrzymywał Stabrawa (22:15). Zagranie z przechodzącej piłki Pigłowskiego dało zwycięstwo Lechii.

W drugim secie tomaszowianie kontynuowali skuteczną grę. Gdy potrójny blok zatrzymał atak Stolca o czas poprosił trener Kołodziejczyk (5:2).  W kolejnych akcjach gra wyrównała się, nie brakowało mocnych ataków. Zdecydowane zbicie Damiana Wierzbickiego dało dwupunktowe prowadzenie beniaminkowi – 10:8. Chociaż tomaszowianie szybko odrobili straty, to rywale równie łatwo ponownie odskoczyli. Duży udział w tym mieli Wierzbicki i Stolc – 16:12. Lechiści nie mieli zamiaru odpuszczać. Mocne zagrywki Stabrawy i skuteczne kontrataki pozwoliły podopiecznym trenera Rebzdy doprowadzić do remisu (16:16). W kolejnych akcjach trwała zacięta walka, nie brakowało mocnych ataków. Ostatnie punkty dla Lechii padły po podwójnym bloku na Wierzbickim i ataku po skosie Stabrawy.

Początek trzeciego seta układał się po myśli siatkarzy z Lublina (8:4). W kolejnych akcjach trwała ciekawa walka, jednak na prowadzeniu pozostawali podopieczni trenera Kołodziejczyka (12:8). Dobrą zmianę dał Paweł Rusin. Beniaminek grał odważnie, tomaszowianie mimo kolejnych roszad nie potrafili znaleźć sposobu na skutecznie punktujących na przeciwników (11:18). Lublinianie utrzymywali dystans, coraz mocniej atakując. Zupełnie nieudane rozegranie Pigłowskiego zamknęło seta.

Podrażnieni takim przebiegiem seta tomaszowianie lepiej weszli w seta numer cztery i po mocnym ataku Stabrawy prowadzili 6:3. Lublinianie nie byli w stanie wyeliminować ze swojej gry błędów. Tomaszowianie dobrze grali w obronie, co pozwalało im wykorzystywać kontrataki (9:6). Sytuacja zmieniła się, gdy w pole zagrywki wszedł Radosław Sterna. Gra tomaszowian wyglądała znacznie słabiej a wynik wyrównał się. Chociaż po obu stronach siatki zdarzały się błędy, na boisku nie brakowało emocji (16:15). Tomaszowianie lepiej czytali grę rywali, dobrze ustawiali blok. Sygnał do walki beniaminkowi dał mocnymi zagrywkami Sterna. Dopiero Adam Kącki pozwolił tomaszowianom wyjść z niewygodnego ustawienia (19:19). Końcówka toczyła się jednak już pod dyktando LUK Politechniki. Po pojedynczym bloku Wierzbickiego na Gutkowskim stało się jasne, że zwycięzcę wyłoni dopiero tie-break.

Kamil Durski raz za razem celnie zagrywał i przy stanie 3:0 w piątej partii dla zespołu z Lublina czas wykorzystał trener Rebzda. Sygnał do walki tomaszowianom dał ich nowy, najmłodszy nabytek – Marcel Hendzelewski, który w niedzielę wystąpił jako przyjmujący. Przy jego zagrywkach strata stopniała do dwóch oczek i skłoniła trenera Kołodziejczyka do wzięcia czasu (4:6). Po przerwie szybko ponownie do głosu doszli lublinianie i po zagraniu Wierzbickiego prowadzili 8:4. Stopniowo dystans topniał i po ataku Stabrawy na tablicy wyników pojawił się remis (11:11). Chociaż po ataku Wierzbickiego po skosie Lublinianie mieli szansę na zwycięstwo, nie wykorzystali jej. Ważne punkty dał Hendzelewski a ostatnią akcję błędem zakończyli lublinianie.

finał:
Lechia Tomaszów Mazowiecki – LUK Politechnika Lublin  3:2

(25:17, 25:22, 14:25, 21:25, 16:14)

Składy zespołów:
Lechia: Pigłowski, Gutkowski, Kącki, Janus, Stabrawa, Miniak, Ogórek (libero) oraz Hendzelewski, Toma i Kańczok
LUK: Wierzbicki, Stolc, Durski, Szaniawski, Oroń, Seliga, Pałka (libero) oraz Giza, Goss i Rusin

Po obu spotkaniach zawodnicy dostali nagrody indywidualne. Z każdego zespołu wybrano najlepszego zawodnika spotkania oraz całego turnieju. MVP sobotnich meczów: zostali Mariusz Schamlewski (Stal Nysa), Mateusz Piotrowski (Norwid Częstochowa), Damian Wierzbicki (Politechnika Lublin), Krzysztof Pigłowski (Lechia Tomaszów Mazowiecki). Najlepsi zawodnicy całego turnieju to: Łukasz Kaczorowski, Mateusz Siwicki, Kamil Gutkowski i Paweł Rusin.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved