Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Tomasz Wasilkowski: Czuję się w Berlinie świetnie

Tomasz Wasilkowski: Czuję się w Berlinie świetnie

fot. Aleksandra Twardowska

– Czuję się w Berlinie świetnie. Oprócz rodziny mam tutaj wszystko, co potrzeba. Nie ma tutaj problemów z niczym, wszystko jest dobrze zorganizowane – mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki asystent Cedrica Enarda w Berlin Recycling Volleys, Tomasz Wasilkowski. W środę jego zespół uległ PGE Skrze 0:3. – PGE Skra postawiła bardzo trudne warunki. Graliśmy tyle, ile mogliśmy, ale okazało się, że to było niewiele na tle PGE Skry – ocenił.

W drugim i trzecim secie prowadziliście i mieliście swoje szanse. Końcówka należała jednak do PGE Skry. Co pańskim zdaniem tutaj przeważyło?



Tomasz Wasilkowski: – Myślę, że konsekwencja Skry i doświadczenie, jakie posiada, jeżeli chodzi o grę w europejskich pucharach. My przede wszystkim nie zagraliśmy tego, co planowaliśmy. Wiedzieliśmy, że odrzucą nas zagrywką i po części była to też presja ze strony zespołu z Bełchatowa.

Bełchatowianie bardzo dużo grali środkowymi, zwłaszcza Jakubem Kochanowskim. Zaskoczyło was to, jeżeli chodzi o założenia taktyczne?

– Nie zaskoczyło nas to. Z Kubą Kochanowskim jest taka sytuacja, że kiedy on dostanie piłkę, to możemy wiedzieć, że z dużą dozą prawdopodobieństwa zostanie ona przez niego skończona. Dlatego jest mistrzem świata. Kilka razy, owszem, zatrzymaliśmy go, ale nie było to żadne decydujące momenty. My nie jesteśmy pierwszą ani ostatnią drużyną, która ma z Kubą Kochanowskim problemy. Jeżeli ktoś trafi na swój dobry dzień, a słabszy Jakuba, to jest w stanie go zatrzymać, ale w przeciwnym razie uważam, że jest to bardzo trudne. Nie widzę tutaj żadnych strat, jeżeli chodzi o pozycję środkowego w PGE Skrze. Być może Kuba, jest nawet bardziej kompletnym zawodnikiem niż Srećko Lisinac, bo dokłada blok, którego myślę Serbowi trochę brakowało. Jako całość generalnie drużyna Skry była bardziej spójna.

Czy można powiedzieć, że w drugim i trzecim secie zabrakło wam zimnej głowy?

– Troszkę tak. W niektórych, trudniejszych sytuacjach mieliśmy trochę inne założenia, jeżeli chodzi o grę na wysokiej piłce. Nie wyszło, ale to jest mecz, to są emocje. Teraz po czasie można powiedzieć, że mogliśmy zagrać inaczej, ale trzeba powiedzieć, że PGE Skra postawiła bardzo trudne warunki.  Graliśmy tyle, ile mogliśmy, ale okazało się, że to było niewiele na tle PGE Skry.

Porażka mocno skomplikowała waszą sytuację w tabeli. Jakie są ogólnie wasze założenia, jeżeli chodzi o Ligę Mistrzów?

Kiedy odbyło się losowanie, każda z drużyn była zadowolona. Ja jednak przestrzegałem przed hurraoptymizmem, bo znam poziom PlusLigi, wiem, że te drużyny nawet jak mają jakieś problemy, to i tak prezentują wysoki poziom sportowy. My mamy opinię drużyny z potencjałem, ale nie jest on jeszcze na tyle ukształtowany, aby dać zwycięstwo. Zachwycanie się potencjałem to jedno, ale przekucie tego w sukces sportowy nie jest łatwą rzeczą.

Wspomniał pan o wysokim poziomie PlusLigi, a co można powiedzieć o poziomie Bundesligi?

– Myślę, że liga niemiecka ewoluuje. Kiedyś były dwa, trzy silne zespoły, teraz jest 6. Mówimy tutaj o zespołach mocnych na poziomie Bundesligi. Widzimy, że poziom ligi się podnosi i sami zawodnicy czują, że coraz ciężej jest tutaj o zwycięstwo. Zainteresowanie siatkówką jest spore, hale są pełne. Mecz ze Skrą oglądało ponad 4000 kibiców, a potrafi ich być tutaj nawet 8000. Ta liga się rozwija. Nie wszystkie hale są takie piękne jak w Polsce.  Organizacja jest natomiast typowo niemiecka, wszystko jest zrobione bardzo solidnie i bardzo rzetelnie.

Kiedyś wydawało się, że Bundesliga to tylko Berlin Recycling Volleys i VfB Friedrichshafen. Teraz dołączyły chociażby zespół z Frankfurtu czy Alpen Volleys, który lideruje tabeli.

– Zespół z Innsbrucka gra naprawdę bardzo dobrą, ciekawą siatkówkę. Świetnie tam radzi sobie nasz przyjmujący Paweł Halaba. Rozmawiałem z nim i sam mówi, że zyskał dużo pewności siebie po tych sezonach za granicą. Życzę mu, aby tak ukształtował swoją pozycję, swoją grę, swoją wiarę w siebie, aby mógł wrócić do Polski i żeby jego gra cieszyła kibiców w naszym kraju.

A pan jak generalnie czuje się w Berlinie?

– Czuję się w Berlinie świetnie. Oprócz rodziny mam tutaj wszystko, co potrzeba. Nie ma tutaj problemów z niczym, wszystko jest dobrze zorganizowane. Ludzie tutaj rozumieją siatkówkę i wiedzą, czego nam potrzeba. Uważam, że jest to na ten moment dla mnie bardzo dobre miejsce i chciałbym zrobić wszystko, żebym mógł zostać tutaj jak najdłużej.

Ale takie mecze jak ten ze Skrą czy z Treflem są dla pana chyba czymś miłym, kiedy można spotkać rodaków, porozmawiać z nimi?

– Oczywiście. Bardzo się ucieszyłem, jak wylosowaliśmy polskie drużyny nie dlatego, że byłem pewny naszych zwycięstw w tych spotkaniach, bo to jest sport. Cieszę się, że mogę zobaczyć zespoły, z którymi rywalizowałem w zeszłym sezonie, zawodników, trenerów. Mam dużo kolegów w tych drużynach i to jest piękne. Ludzie pytają mnie, co to za kluby, jak one pracują i miło jest móc podzielić, oczywiście tyle, na ile mogę. Jestem Polakiem i czuję się związany z naszym krajem i zawsze przyjemnie jest mówić dobrze o swoich rodakach, a polska siatkówka jest w Niemczech bardzo szanowana i to cieszy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved