Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Tomasz Kowalski: W stresowych momentach „pękamy”

Tomasz Kowalski: W stresowych momentach „pękamy”

fot. plusliga.pl

– Najgorsze jest to, że w stresowych momentach „pękamy”, robimy dziwne rzeczy z łatwymi piłkami. Kiedyś robiliśmy mało błędów, a teraz trochę się to zmieniło – powiedział po meczu z Łuczniczką Bydgoszcz rozgrywający Espadonu Szczecin, Tomasz Kowalski. Jego zespół po trzygodzinnym boju uległ Łuczniczce 2:3.

Gracze Espadonu przybywali do województwa kujawsko-pomorskiego, by przełamać złą passę braku zwycięstwa w rundzie rewanżowej. Po pierwszych dwóch setach szczecinianie byli o krok od wyraźnej klęski, lecz ostatecznie udało im się wyszarpać tie-breaka. W decydującej odsłonie Espadon miał piłkę meczową w górze, lecz finalnie to gospodarze mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Po spotkaniu złości nie ukrywał trener przyjezdnych – Michał Gogol. – Nie mam powodów do radości, gdyż mecz jest przegrany. Mieliśmy piłkę meczową w górze, której nie wykorzystaliśmy i czujemy się przegrani w tym meczu. Żadne teorie i tłumaczenia, że wyrwaliśmy punkt, nie zadowalają ani mnie, ani drużyny. Można sobie mówić, że wróciliśmy do gry, ale tak jak mówię – mecz jest przegrany i nie mamy powodów do radości. Musimy nadal ciężko pracować, by się odbudować – powiedział trener, oceniając także jedną z przyczyn porażki. – Pokazaliśmy determinację, wolę walki, ale po raz kolejny źle weszliśmy w mecz i jest to na pewno temat do kolejnych przemyśleń przy najbliższych pojedynkach – dodał Gogol.



Rozczarowania porażką nie krył także Tomasz Kowalski. Rozgrywający zwrócił uwagę na fakt, że drużyna ma problem z realizowaniem założeń. – Na pewno to mocno rozczarowująca porażka. Tym bardziej że założenia, które mamy od kilku spotkań, jak to, by dobrze wejść w mecz i zacząć grać od początku. W pojedynku z Łuczniczką wydawało się, że to się uda, ale po dobrym początku gra nam „siadła”. Mieliśmy kłopoty z każdym elementem siatkówki, a przez to gra nam się „sypała” – rzekł Kowalski. Siatkarz przyznaje jednak, że na razie zespół nie ma sposobu, jak opanować mankamenty psujące grę formacji. – Gdybyśmy wiedzieli, jak sobie poradzić z problemem „siadania” gry, to pewnie byłoby już dobrze. Nie wiem, czy to jeden element wpływa na to, że mamy przestoje. Wiadomo, że te przestoje biorą się z dobrej zagrywki przeciwnika czy też tego, iż zostaniemy złapani w trudnym ustawieniu. Najgorsze jest to, że w stresowych momentach „pękamy”, robimy dziwne rzeczy z łatwymi piłkami. Kiedyś robiliśmy mało błędów, a teraz trochę się to zmieniło – stwierdził Kowalski.

Mimo dość dotkliwej porażki Gogol pochwalił swoich zawodników za walkę i determinację. Trener z całej drużyny wyróżnił Mateusza Malinowskiego oraz Marcina Wikę, namaszczając ich na liderów formacji w spotkaniu. – Ci zawodnicy, którzy walczyli dziś na boisku, pokazali charakter, zostawili serce, za co jestem im wdzięczny. Trochę za późno weszliśmy w mecz, co jest jedynym minusem całokształtu, natomiast jak gra zaskoczyła, to każdy z zawodników zagrał na niezłym poziomie. Warto wyróżnić postawę Marcina Wiki i Mateusza Malinowskiego, którzy pokazali stalowe nerwy. Ta dwójka pokazała ogromną determinację i to ona zasługuje na wyróżnienie po spotkaniu – powiedział trener.

Podczas meczu dochodziło do kilku nerwowych sytuacji pod siatką. Choć takie momenty mają w sobie wiele negatywnych emocji, to jednak Kowalski stwierdził, że takie momenty paradoksalnie pomogły szczecinianom. – Emocje pod siatką na pewno były spowodowane rangą meczu. Łuczniczka chce jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie. My też nadal o to walczymy. Chcemy się podnieść po tych kilku porażkach. Myślę, że zawsze są jakieś emocje pod siatką, ale one nam pomogły, gdyż w nas tych emocji było za mało, a przeciwnicy trochę nas pobudzili do działania – stwierdził rozgrywający.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved