Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Tomasz Kowalski: W newralgicznych momentach zawiodła głowa

Tomasz Kowalski: W newralgicznych momentach zawiodła głowa

fot. plusliga.pl

Ostatnie miesiące nie są łatwe dla Espadonu Szczecin. Podopieczni Michała Gogola przegrali w sobotę ósmy mecz z rzędu, tym razem z MKS-em Będzin. – Myślę, że w tych newralgicznych momentach na pewno zawiodła głowa. Im bardziej sytuacja była bardziej na styku, tym nasze decyzje czy zachowania były coraz bardziej nerwowe – przyznał po meczu Tomasz Kowalski. Mamy teraz serię meczów bez wygranej i albo sobie z tym kryzysem poradzimy, albo możliwe, że będziemy się musieli szykować na grę w barażu – dodał rozgrywający szczecińskiej drużyny.

Wiadomo, że po takich meczach nie rozmawia się łatwo. Wydawało się, że w meczu z MKS-em Będzin są szanse na upragnione przez was przełamanie, ale jest ósma porażka z rzędu. Co pańskim zdaniem zawiodło najbardziej?



Tomasz Kowalski:Myślę, że w tych newralgicznych momentach na pewno zawiodła głowa. Im bardziej sytuacja była bardziej na styku, tym nasze decyzje czy zachowania były coraz bardziej nerwowe. Nie gra się nam teraz łatwo, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Mamy teraz serię meczów bez wygranej i albo sobie z tym kryzysem poradzimy, albo możliwe, że będziemy się musieli szykować na grę w barażu.

W sobotę mieliście ogromne kłopoty z zatrzymaniem Brazylijczyka Araujo, który dla MKS-u zdobył mnóstwo punktów.

Byliśmy przygotowani na jego grę, ale szczerze mówiąc, trochę nas zaskoczył. To zawodnik bijący mocno, wysoko i głównie tylko po jednym kierunku, a tutaj przyszedł nowy trener i kazał mu zmieniać ten kierunek w ataku i to właśnie ćwiczyli. Mieliśmy duży kłopot z zatrzymaniem ich lidera.

Widać, że szukacie różnych rozwiązań. Michał Gogol w sobotę od początku desygnował do gry pana czy Jeffreya Menzela. To jednak nie wystarczyło.

Łapiemy się teraz wszystkiego, czego możemy. Na pewno nie była to łatwa decyzja, żeby tak zaryzykować, bo ani ja, ani Jeff ostatnio dużo nie graliśmy. Jednak nas to nie usprawiedliwia, bo sądzę, że byliśmy w stanie zagrać zdecydowanie lepiej.

W czwartek zagracie z zespołem z Gdańska i nie da się ukryć, że to przyjezdni będą faworytem. Ten fakt może w jakiś sposób pomóc wam z nieco lżejszą głową podejść do tego spotkania?

– Coś w tym może być, ale tak na dobrą sprawę, czy to będzie zespół z Gdańska czy np. Zawiercia, to my musimy wychodzić na boisko i walczyć o zwycięstwo. Nie możemy wyjść na mecz z Treflem i walczyć, nie bojąc się porażki, a z zespołami, z którymi powinniśmy walczyć o punkty i teoretycznie jesteśmy faworytami mentalnie być na straconej pozycji. W obecnej sytuacji już w żadnym meczu nie jesteśmy faworytem. Czy to teraz będzie Trefl, potem np. Dafi Społem, BBTS czy Warta Zawiercie nie ma teraz takiego nastawienia, że jesteśmy faworytem i powinnyśmy to wygrać

Ta liga pokazuje, że potrafi być nieprzewidywalna. BBTS Bielsko-Biała pokonał chociażby 3:1 Onico Warszawa i jeszcze wiele może się wydarzyć.

– To prawda, sami udowodniliśmy, że my też potrafimy sprawiać niespodzianki. Jednak dlaczego to się działo tylko w pierwszej rundzie, nie wie chyba nikt. My musimy na pewno ze spokojniejszą głową podejść do spotkania z Treflem.

Można powiedzieć, że to właśnie głowa jest w tym momencie największym problemem Espadonu Szczecin?

– Głowa zawsze jest dużym problemem, kiedy się przegrywa mecz za meczem i tego nie ma co ukrywać. Mamy wiele innych problemów, jeżeli chodzi o naszą grę, popełniamy za dużo błędów i można się też tutaj zastanawiać, czy brakuje chłodnej głowy, czy też umiejętności.

Patrzy pan w tabelę, bo widać jednak, że widmo barażu się pojawiło? Patrząc na to, jaki panuje ścisk i walka o uniknięcie tego barażu będzie naprawdę mocna.

– Walka na pewno będzie taka, jak to było wcześniej. Po pierwszej rundzie na pewno nie myśleliśmy, że się w tych barażach znajdziemy, teraz też tak nie możemy myśleć. Co będzie, to się dopiero okaże. Zostało jeszcze osiem spotkań do rozegrania i teoretycznie 24 punkty do zdobycia. Mamy jeszcze minimalną przewagę nad strefą barażową, ale nie ma już co na to patrzeć. Jeżeli my sami sobie nie pomożemy i nie zdobędziemy punktów, to rywal za nas na pewno tego nie zrobi.

W czym pana zdaniem można upatrywać powodów do optymizmu, że w kolejnych spotkaniach te punkty i upragnione przez was przełamanie przyjdzie?

– To bardzo trudne pytanie. Teraz tuż po meczu jest taki moment, że z pozytywnych myśli mam w głowie tylko taką, że pójdę zaraz do domu i może trochę odpocznę. Musimy na spokojnie przespać się z tym meczem. Na pewno były jakieś pozytywy, ale patrząc po wyniku, więcej było jednak negatywów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved