Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Tomasz Fornal: Teraz od początku mogę walczyć o miejsce w składzie

Tomasz Fornal: Teraz od początku mogę walczyć o miejsce w składzie

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Trener bardzo zwraca uwagę na szczegóły wykonania tych wszystkich elementów, trzeba to robić dobrze od strony technicznej. Myślałam, że tak robię i nie mam z tym większych problemów, ale trener Heynen uświadomił mi, że coś jest źle i muszę to robić inaczej. Staram się słuchać jego rad, ale ciężko mi też tak z dnia na dzień się przestawić – powiedział Strefie Siatkówki przyjmujący reprezentacji Polski, Tomasz Fornal.

W poprzednim sezonie miał pan okazję uczestniczyć w zgrupowaniu, ale w innej roli. Czy z jednej strony pozostaje niedosyt, ale z drugiej zeszłoroczne doświadczenie procentuje teraz?



Tomasz Fornal: – Od początku wiedziałam, jaka była moja rola w kadrze w poprzednim sezonie. Byłem tym piętnastym zawodnikiem, zastępującym w danym momencie graczy, którzy mieli kontuzje, nie byli w stanie trenować. Ja się z tym godziłem, jak najbardziej to akceptowałem i osobiście bardzo dużo zyskałem w trakcie tego miesiąca, który tam spędziłem. To mi naprawdę dużo dało i dzięki temu w PlusLidze czułem się pewniej na boisku. Teraz jest trochę inaczej, od początku trenuje tu jako pełnoprawny zawodnik, od początku mogę walczyć o miejsce w składzie. To jest na pewno fajne i liczę na to, że w Lidze Narodów jakoś zaprezentuje swoje umiejętności.

To będzie dla pana kolejny krok? O ile się nie mylę to będzie pierwszy raz będzie okazja, żeby zagrać w oficjalnym meczu reprezentacji, wcześnie tylko w sparingach?

– Miałem przyjemność zagrać z Kamerunem w zeszłym sezonie, pokazałem się w dwóch setach, ale teraz mam nadzieję, że teraz nadejdzie czas na mój oficjalny debiut. Nie mogę się go doczekać. Na razie trenujemy w Spale, a ja zrobię wszystko, żeby ten debiut był taki, jak go sobie wymarzyłem.

Ten sezon reprezentacyjny jest dość długi, więc i lista zawodników na zgrupowaniu jest szeroka. Na razie chyba jednak nie ma selekcji?

– Też mi się wydaje, że na razie żadnej selekcji nie ma i moim zdaniem do końca Ligi Narodów jej nie będzie. Oczywiście, nie jestem tego pewien, to wie tylko trener, ale ja mam takie wrażenie, że na razie się zgrywamy, trenujemy. Drużyna przez dłuższy czas nie miała ze sobą kontaktu, ja z niektórymi zawodnikami w ogóle nigdy nie grałem, więc na boisku trzeba się jakoś zgrać i wydaje mi się, że te turnieje Ligi Narodów, podobnie jak w poprzednim sezonie, będą naturalną selekcją.

Dostał pan już od trenera Heynena jakieś pierwsze wskazówki?

– Aporpos przyjęcia ostatnio dostałem… Ja jestem takim zawodnikiem, który lubi sobie pewne rzeczy robić po swojemu, tutaj trochę sobie machnę, tutaj wykonam inny ruch. Trener bardzo zwraca uwagę na szczegóły wykonania tych wszystkich elementów, trzeba to robić dobrze od strony technicznej. Myślałam, że tak robię i nie mam z tym większych problemów, ale trener Heynen uświadomił mi, że coś jest źle i muszę to robić inaczej. Staram się słuchać jego rad, ale ciężko mi też tak z dnia na dzień się przestawić, bo przez wiele lat przyjmowałem po swojemu i nagle muszę to robić inaczej, to chwilę to zajmuje. Biorę te wskazówki do siebie, bo trener zdobywając mistrzostwo świata, pokazał, że się na tym zna.

W kadrze sporo jest przyjmujących, jest coś, co pan może dać więcej od siebie na tej pozycji niż pozostali?

– Prawda, przyjmujących jest sporo. Jak dwa lata temu wszyscy mówili, że nie ma przyjmujących, tak teraz zrobiło się ich ośmiu i jest mocna rywalizacja o tę trzecią, czwartą lokatę. Nie ma co ukrywać, że Michał Kubiak i Wilfredo Leon wydają się pewniakami do składu. Co ja mogę dać od siebie? Może to słynne przyjęcie? Ciężko mi powiedzieć, na razie trenujemy dopiero kilka dni i każdy z przyjmujących ma swoje mocne strony, które przydadzą  się w reprezentacji.

Kilka dni przed rozpoczęciem zgrupowania oficjalnie został pan przedstawiony jako nowy zawodnik Jastrzębskiego Węgla. To jednak spory krok w pana karierze.

– Czuję i wydaje mi się, że to będzie bardzo ważny sezon w mojej karierze. Zmieniam klub, moim zdaniem dobrze wybrałem. Ludzie mogą ro różnie oceniać, ja po konsultacji z tatą, z managerem, stwierdziliśmy, że to będzie najlepszy ruch. Jastrzębski Węgiel to klub, który zawsze gra w lidze o te najwyższe cele, teraz dochodzi też Liga Mistrzów i grania będzie sporo i moim zdaniem pokazanie się na arenie międzynarodowej też będzie dla mnie korzystne. Jak będzie i jak ten sezon się dla mnie potoczy, to wszystko zależy ode mnie i od mojej ciężkiej pracy. Mam nadzieję i wierzę w to, że to będzie dobry sezon, bo na pewno będzie on ważny. Zmieniam klub, zmieniam otoczenie. Tego potrzebowałem, bo te trzy lata, które spędziłem w Radomiu, to już wystarczający okres. Na pewno dziękuje trenerowi Robertowi Pryglowi za to, że jeszcze w tym wieku juniorskim docenił moje umiejętności. Od początku byłem bowiem stawiany w roli drugiego przyjmującego, obok Wojtka Żalińskiego. Teraz pora na zmiany i zobaczymy, jak to będzie.

W Jastrzębskim Węglu konkurencji na pana pozycji też nie brakuje…

– W czołowych drużynach PlusLigi nie ma czegoś takiego, jak pewne granie. Mało który zespół ma taką sytuację, że ma dwóch dobrych, dwóch słabszych zawodników. Trzeba się z tym mierzyć. Ja wierzę w swoje umiejętności i wierzę w to, że będę w stanie tam grać. Kilka razy rozmawiałem przez telefon z trenerem Santillim i mam wrażenie, że dostanę swoją szansę. Po prostu muszę walczyć o swoje. Nikt mi nie da nic za darmo i nikt przy podpisaniu kontraktu nie powie, że będziesz grał choćby się waliło i paliło. W nowym klubie muszę walczyć o swoje i zrobię wszystko, żeby tam grać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved