Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Tomasz Fornal: Nie ma się co spieszyć, trzeba poczekać

fot. Klaudia Piwowarczyk

Zawieszone rozgrywki, przełożony Puchar Polski. Tak na ten moment wygląda sytuacja w polskiej siatkówce. – Na razie mamy taką informację, że mamy czekać na informacje. Nic nie wiemy, bo ciężko cokolwiek określić, kiedy z dnia na dzień wszystko się zmienia. Rzeczywiście wirus bardzo szybko rozprzestrzenia się po Europie i trzeba zapobiec temu, żeby to nie wyglądało jak we Włoszech. Jak długo to będzie trwało, jak długa będzie przerwa w rozgrywkach? Nie da się określić na ten moment, kiedy zaczniemy trenować. Jak zaczniemy, to zaczniemy – powiedział Strefie Siatkówki przyjmujący Jastrzębskiego Węgla, Tomasz Fornal.

Zawieszone rozgrywki PlusLigi, odwołany Puchar Polski, to chyba dobra decyzja?



Tomasz Fornal: – Zdecydowanie tak. Wcześniej była decyzja o rozegraniu Pucharu Polski czy PlusLigi bez kibiców i nikt nie przetłumaczy mi, że to miałby sens. Owszem, my dostajemy pieniądze za grę i robimy to, bo to kochamy. Nie wyobrażam sobie na przykład zdobyć medal PlusLigi czy jak inni mieli grać o Puchar Polski, zdobywać trofea bez udziału kibiców. Dla mnie gra przy pustych trybunach nie ma sensu. Oglądałem mecze, które ostatnio rozegrano bez publiczności: w Radomiu i w Gdańsku i to naprawdę słabo wyglądało. Jakby chłopaki spotkali się i rozegrali sobie sparing. Wydaje mi się, że nie ma co się spieszyć, trzeba chwilę poczekać, bo sytuacja nie wygląda za ciekawie i podejść do tego wszystkiego na spokojnie. Nie ma co panikować.

Jak wy, w Jastrzębskim Węglu jesteście aktualnie zorganizowani?

– Mamy o tyle dobrze, że nasza hala jest naszą halą prywatną. Teoretyczne trenować możemy, ale tak naprawdę nie ma to większego sensu. PlusLiga może z powrotem wystartować za miesiąc, nie wiadomo czy w ogóle wystartuje. Na razie czekamy na informacje, mamy wolne, ale osobiście szczerze wątpię, żeby liga miała wrócić. To raczej nie uspokoi się za dwa tygodnie, może w czerwcu, może w lipcu. Tak naprawdę jest tyle tematów, które są niewiadomymi, że trudno o jakiegokolwiek informacje. Wszyscy boją się podjąć decyzję. Ja uważam, że jeżeli drużyny są jeszcze w jakimkolwiek treningu, bo my na przykład zakończyliśmy treningi w czwartek, można zorganizować jakiś Final Four z zapewnieniem bezpieczeństwa. Najlepsza czwórka tabeli PlusLigi była znana od dłuższego czasu. My utrzymywaliśmy się w niej od jakiś dwóch miesięcy. Wiadomo, że nie jest to fair w stosunku do drużyn z miejsc 5-8, ale w jakiś sposób rozstrzygnąć rozgrywki. Jeśli nie, to należy chyba anulować cały sezon. Nie wiem do końca jak to wygląda regulaminowo.

W Niemczech chociażby sezon został unieważniony.

– Tak, ale tam jednak sytuacja jest inna, siatkówka nie jest tak popularna i może było im po prostu troszkę łatwiej podjąć tę trudną decyzję. Może jednak u nas uda się jakoś zakończyć sezon. Nie ukrywam, że nie byłoby fajnie zakończyć go na 4. miejscu. Dobrze mi się grało w tych rozgrywkach i na pewno byłaby to szkoda.

Zwłaszcza, że tak naprawdę wskoczyliście wcześniej na 3. miejsce w tabeli, żeby stracić je w ostatniej rozegranej kolejce.

– Cieżko w takiej sytuacji podjąć jakąś decyzję, ale nie powinno być tak, żeby pojedyncze mecze decydowały o końcowym wyniku.

Czyli w tej sytuacji bylibyście za całkowitym anulowaniem sezonu, a nie na przykład przyznaniem medali zgodnie z aktualnym stanem tabeli?

– My w Jastrzębskim Węglu tak, ale pewnie PGE Skra Bełchatów, Verva Warszawa czy ZAKSA byliby za tym, żeby zostawić. To jest też kwestia indywidualna. Tak naprawdę żadna decyzja nie jest dobra, są zebrania prezesów, ustalenia i mam nadzieję, że podejmą właściwe kroki. Nikt nie wie jak to się skończy, jak wirus zacznie się rozprzestrzeniać w Polsce i jak to wszystko będzie wyglądać.

Czyli na razie zgodnie z zaleceniami siedzicie w domu przez dwa tygodnie?

– Na razie mamy taką informację, że mamy czekać na informacje. Nic nie wiemy, bo ciężko cokolwiek określić, kiedy z dnia na dzień wszystko się zmienia. Rzeczywiście wirus bardzo szybko rozprzestrzenia się po Europie i trzeba zapobiec temu, żeby to nie wyglądało jak we Włoszech. Jak długo to będzie trwało, jak długa będzie przerwa w rozgrywkach? Nie da się określić na ten moment, kiedy zaczniemy trenować. Jak zaczniemy, to zaczniemy, ale to też nie będzie takie proste. Jak przez dwa tygodnie nie dotkniemy piłki, to potem potrzebne są kolejne dwa tygodnie, żeby wejść w treningi, wejść w szóstki. My w Jastrzębiu-Zdroju mamy o tyle komfortową sytuację, że jako jedyni możemy ewentualnie wejść do hali. Mamy do niej dostęp jedynie my i jej obsługa, ale tak naprawdę trenowanie mija się z celem, kiedy nie wiemy kiedy ani czy PlusLiga w ogóle z powrotem wystartuje.

To także spory problem dla obcokrajowców, którzy grają w waszej drużynie? Nie wracają na razie do swoich krajów?

– Na razie nie. Chociaż patrząc na to, że granice są zamykane… Gdybym na przykład ja był Polakiem, który gra za granicą i dostał oficjalną informację o zamknięciu granic, a nie zapowiadałoby się na to, że liga wystartuje, to też bym wracał do domu, żeby spędzić czas z rodziną. Dlatego ja się wcale nie dziwię nikomu, kto chce wracać, bo niewiadomo kiedy to się wszystko uspokoi. Mamy w drużynie Grahama Vigrassa, który jest z Kanady, za chwilę mogą mu odwołać loty. Graham ma małe dziecko i pewnie w takich chwilach też chciałby wrócić do swojego rodzinnego miasta i wcale mu się nie dziwię. Ale czekamy na informację, może za kilka dni okaże się, że wirusa już nie ma i nagle będziemy wracali do ligi. To niby niemożliwe, ale chyba teraz wszystko się może zdarzyć.

Pojawiają się pytania, co z finansami…

– U nas na razie nie ma takiego tematu. Wydaje mi się, że na ten moment są ważniejsze sprawy do załatwienia przez kluby niż to czy my dostaniemy wypłatę 10 czy 20. Zdajemy sobie sprawę, w jakiej sytuacji znalazły się kluby i sponsorzy, którzy inwestują w rozgrywki ligowe, też bardzo tracą na tym, że ten wirus się pojawił. To też jest ciężkie do opisania, jak będą wyglądały sprawy finansowe. Na razie wszystko jest na czas, ale się okaże jak będzie dalej.

Nie panikujecie?

– Nie, nie. Zdajemy sobie sprawę, że to jest bardzo poważna sytuacja. Nie można jej ignorować i mówić, że nic się nie dzieje, bo dzieje się dużo. Wszyscy liczą na to, że prędzej niż później wszystko wróci do normy. Paniki nie ma. Wszyscy siedzą w domach, odpoczywają i miałbym apel do mieszkańców, żeby faktycznie zostali w domach. Nie po to służby państwowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo odwołują zajęcia w szkołach, odwołują imprezy, żeby spotykać się prywatnie. To jest czas, żeby poczytać książkę, obejrzeć serial i nadrobić zaległości. To na pewno pomoże.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved