Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Tereza Vanzurova: Musiałam trochę jakby wrócić w czasie

Tereza Vanzurova: Musiałam trochę jakby wrócić w czasie

fot. Michał Szymański

Tereza Vanzurova to czeska atakująca, która od 2012 roku grała na włoskich parkietach. Na półwyspie Apenińskim jest już bardzo znana, a jej ostatnim klubem w Serie A była drużyna z Cuneo. Czeszka postanowiła przenieść się do Polski i wszystko wskazuje na to, że dobrze odnalazła się w Bydgoszczy. To również jej wkład był bardzo widoczny w odniesionym w niedzielę zwycięstwie 3:0 nad Grotem Budowlanymi Łódź.

Gratulacje. To z pewnością cenne zwycięstwo, a części tego spotkania w waszym wykonaniu wyglądały chwilami jak przeniesione z siatkarskich podręczników.



Tereza Vanzurova: Tak tak. Wszystko co mówiłyśmy sobie przed meczem i to co mówił nam trener, udało się wprowadzić w życie i pokazać na boisku. Broniłyśmy świetnie, tak też grałyśmy w ataku i kontrataku, tak więc nie mogło to wszystko pójść dla nas lepiej. Ciężko jest przecież grać przeciwko takim drużynom jak Budowlane. Nigdy się nie poddały w pierwszych dwóch setach i my byłyśmy bardzo dzielne dotrzymując im kroku i grając cały czas na wysokim poziomie. Cieszymy się ogromnie z tego wyniku.

Co miałyście w głowach przed tym meczem? Patrząc na wynik waszego poprzedniego starcia można było się zastanawiać czy nie poddacie się presji, skoro już poczułyście, że one są do ogrania.

– Starałyśmy właśnie pomiędzy sobą zdejmować z siebie jakąkolwiek presję. Tamten pierwszy mecz był bardzo zacięty i przegrałyśmy o włos. Powiedziałyśmy sobie więc – no kurcze nie mamy nic do stracenia. Tak więc zmierzmy się z nimi bez strachu i zbędnej presji i myślę, że to udało nam się idealnie.

Jak dołącza się do drużyny w której zmieniło się naprawdę mało i która ma już wypracowaną większość systemów gry?

– Szczerze mówiąc trudno, bo one znają się od lat. Na szczęście miałyśmy ponad dwa miesiące, żeby się dobrze przygotować i zgrać. Tak więc nie jesteśmy jeszcze na optymalnym poziomie, chociażby dlatego że na mojej pozycji trzeba sporo czasu, żeby zgrać się z rozgrywającą i libero. Tak się nie wydaje, ale ja myślę, że dziewczyny podeszły super w stosunku do nas nowych. Mamy dużą chęć pracy i to mi się ogromnie podoba. Tak więc sądzę, że stać nas na jeszcze więcej.

Z resztą chyba już dogadujecie się bardzo dobrze prawda? Wygląda, że odnajdujecie się razem dobrze i na boisku i poza nim.

– Tak i na boisku i poza nim nie mamy problemów. Tak to ujmijmy (śmiech). Trzynaście dziewczyn i trzynaście różnych charakterów czasem ciężko ze sobą pogodzić. Trzeba też brać pod uwagę to, że jesteśmy w bardzo różnym wieku, bo mamy i 18 latki i 37 latki. To też jest trudne, ale warto próbować wypracować ten dobry balans. Być razem nie za mało, ale też nie zbyt dużo. Udaje nam się to.

Ciekawa jestem co zmotywowało cię do przeniesienia się do Polski, po tylu latach we Włoszech? 

– Chciałam coś zmienić. Potrzebowałam nowych wyzwań, bo we Włoszech znają mnie wszyscy i w ligach, w których grałam, wszyscy wiedzą czego się spodziewać. Przez ostatnie dwa lata czułam na sobie trochę zbyt dużo presji. Gdy wszyscy cię już znają musisz zawsze grać dobrze, a tu w Polsce zawsze ciekawiła mnie liga. Rozmawiałam z różnymi koleżankami, które tu grały i zawsze wyrażały się w pozytywach. Potwierdza się to co mówiły, bo pracuje się w fajnej atmosferze, gramy w ładnych halach. Chciałam więc spróbować nowych wyzwań. W moim wieku, który już nie jest taki młodziutki, chciałam spróbować zmierzyć się z nową ligą.

Tak więc nawet za granicą wiadomo, że Bydgoszcz to odpowiedzialny projekt w którym miesza się młodość z doświadczeniem i w którym nie ma problemów finansowych?

– Ja wiem, że to zespół z wieloletnią historią. Przed przyjściem tutaj wypytałam i doczytałam o wszystkim. Porozmawiałam też z dziewczynami, które tu grały. Wyrażały się ciepło także o trenerze i organizacji klubu. Muszę powiedzieć, że dobrze się tu odnajduję.

Tak więc jako Czeszce łatwiej jest się ci odnaleźć w Polsce? Bo jednak mam wrażenie, że nasze kultury są bardziej podobne, niż czeska i włoska.

– Są znacznie bardziej podobne, ale ja ostatnie osiem lat spędziłam we Włoszech, więc moja mentalność jest jednak bliższa włoskiej. Musiałam trochę jakby wrócić w czasie. Co do języka, to nie mówię po polsku płynnie, bo próbowałam ale naprawdę mi się nie udaje. Rozumiem dużo i czasem pomagam sobie polskimi słówkami, żeby być lepiej zrozumiana. Jeśli chodzi o mentalność to tak jakbym wróciła do czasów kiedy byłam malutka i mieszkałam z rodzicami w Czechach.

Brakuje ci więc czegoś szczególnego co jest we Włoszech? 

– Szczerze mówiąc to wszystkiego po trochu (śmiech). Brakuje mi mojego męża, psów, jedzenia. Naprawdę wszystkiego, ale w Polsce też czuje się bardzo dobrze. Macie fajną kuchnię i łatwą do przyzwyczajenia się mentalność. Brakuje mi Włoch, ale nie jest tak, że chciałabym natychmiast wrócić.

Ostatnia rzecz jeśli chodzi o siatkówkę. Myślisz, że od takiej doświadczonej zawodniczki jak ty, czego mogą się nauczyć te młodsze tak jak właśnie Monika Fedusio?

– Ona szybko się rozwija. Wiem, że trochę grała w kadrze i to też pomaga się rozwinąć. Ona ciężko pracuje na treningach i większość młodych pracuje nawet więcej od nas. Widzę w nich wielką chęć nauki i rozwoju. Rozmawiają z nami na boisku i poza nim. Gra będąc tak młodą w pierwszej szóstce i takiej lidze jak wasza to nie jest coś, co zdarza się każdemu, więc trzeba wycisnąć jak najwięcej się da.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved