Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Tamara Gałucha: Lepiej wytrzymałyśmy końcówki

Tamara Gałucha: Lepiej wytrzymałyśmy końcówki

fot. Sylwia Lis

Siatkarki Banku Pocztowego Pałacu Bydgoszcz zdaniem wielu są sprawczyniami największej sensacji w siódmej kolejce Ligi Siatkówki Kobiet. Czy wywiezienie trzech punktów z Łodzi można jednak nazwać tym mianem, kiedy obserwuje się formę bydgoskiej drużyny w ostatnich tygodniach? – Wiedziałem, że nasza zagrywka odegra tu dużą rolę i to się potwierdziło – ocenił Piotr Matela.

Mecz odbywający się w łódzkiej Sport Arenie trzymał w napięciu tak naprawdę od pierwszej do ostatniej piłki. Z wyjątkiem drugiego seta w pozostałych jedna drużyna obejmowała dość wyraźne prowadzenie, a przeciwniczki odrabiały straty, by w końcówce zaserwować swoim sympatykom prawdziwą wojnę nerwów. Finalnie to bydgoska ekipa wyszła z tych sytuacji obronną ręką. – Jakby spojrzeć na tablicę wyników, to wszystkie trzy sety zakończyłyśmy, zdobywając tylko dwa punkty więcej niż rywal, więc na pewno mentalnie lepiej wytrzymałyśmy te końcówki. Myślę, że mecz mógł się podobać wszystkim, którzy na niego przyszli lub oglądali go w telewizji. Było w nim bardzo dużo walki głównie w obronie. Trzeba się cieszyć, że nasza praca nie idzie na marne – podkreśliła Tamara Gałucha.



W tym sezonie Ligi Siatkówki Kobiet siatkarki Budowlanych Łódź przed niedzielnym starciem z Pałacem ani razu nie schodziły z parkietu pokonane. I jak na brązowego medalistę mistrzostw Polski przystało, gospodynie przez część spotkania prezentowały wysoki poziom swojej gry. – Na początku grały bardzo dużo fasta (atak z obiegnięcia – przyp. red.), który nam wchodził głównie po skosie i nie mogłyśmy go zatrzymać blokiem ani obroną. Potem bardzo dużym zagrożeniem była Jovana Brakocević i w momencie, w którym potrafiłyśmy ją zablokować lub chociaż wyblokować, mogłyśmy wyprowadzać skuteczną kontrę. Myślę, że to stało się też później naszym atutem – zauważyła Tamara Gałucha. To, jak ważną postacią dla drużyny Budowlanych jest serbska atakująca, podkreślił także Piotr Matela. Ciężko się temu dziwić, bo Brakocević-Canzian zdobyła dziś aż 30 punktów dla swojego zespołu. – Mogły imponować jej zagrywki i ataki. Przez większą część tego meczu nie udało nam się jej powstrzymać, być może wynikało to z naszej zbyt dużej chęci zablokowania jej za wszelką cenę. Cieszę się, że w tych najważniejszych momentach, kiedy szczególnie należało to zrobić, nasz blok na niej zafunkcjonował i brawa za to dla dziewczyn – powiedział szkoleniowiec.

Dorobek 30 zdobytych oczek przez Serbkę wygląda okazale, jednak jej indywidualny popis na niewiele się zdał, bo to bydgoskie siatkarki zeszły z parkietu zwycięskie. Ich przewaga w tym spotkaniu zarysowała się między innymi w polu zagrywki – asami serwisowymi Pałac zdobył dwa razy więcej punktów niż łodzianki. Szczególnie postawa Patrycji Polak-Balmas i Marty Ziółkowskiej w tym elemencie mogła imponować, bo bardzo dużo ich floatów sprawiało ogromne problemy przyjmującym Budowlanych, pozwalając Magdalenie Mazurek uruchamiać swoje koleżanki w kontratakach. – Wiedziałem, że nasza zagrywka odegra tu dużą rolę i to się potwierdziło. Uważam natomiast, że jeszcze nie do końca była ona taka, jaką moglibyśmy zagrać. Mam świadomość, że są jeszcze duże rezerwy, żeby polepszyć także ten element – ocenił Matela. Kiedy już bydgoszczanki miały po swojej stronie piłki w kontrataku, wykazywały się dużą cierpliwością. Jeśli nie za pierwszym, to za drugim czy trzecim razem próbowały sforsować szyki obronne rywalek, próbując za każdym razem innego typu rozwiązania akcji. – Nie jesteśmy zespołem, który ma w swoich szeregach zawodniczki z takimi warunkami fizycznymi, jakie ma choćby Brakocević. I przeciwko takim drużynom jak Budowlani właśnie w taki sposób trzeba grać – nie tylko siłą, ale też mądrością. Myślę, że pokazaliśmy tę mądrość dzisiaj na boisku i bardzo się z tego cieszę – dodał trener.

Piotr Matela wykazał się trenerskim nosem i od początku trzeciej partii zmienił wyjściowe ustawienie swojej ekipy. Wracająca do składu po kontuzji Tamara Gałucha rozpoczęła tego seta jako atakująca, a Patrycja Polak-Balmas zastąpiła Monikę Fedusio na doskonale sobie znanej pozycji przyjmującej. Po dość słabym drugim secie to ustawienie pozwoliło drużynie wrócić do dobrej gry, a Gałucha była mocnym punktem w ofensywie. – Taki wariant był przygotowany. Miałem świadomość, że być może Tamara nie jest jeszcze w pełni do tego przygotowana. Stwierdziłem jednak, że nie mamy w tym meczu nic do stracenia, to dlaczego nie spróbować? – powiedział. 28-latka odpłaciła się za zaufanie w najlepszy możliwy sposób – zdobyła 12 punktów, część z nich w kluczowych momentach pojedynku i po jego zakończeniu odebrała z rąk komisarza statuetkę MVP. – Siódma kolejka, w żadnym wcześniejszym meczu nie wystąpiłam, więc strasznie się stresowałam. Chyba można było to zobaczyć po mojej zagrywce. (śmiech) Z każdym meczem z moją dyspozycją powinno być coraz lepiej – zapewnia Gałucha.

Ostatnie tygodnie układają się dla siatkarek Banku Pocztowego Pałacu Bydgoszcz rewelacyjnie. Drużyna zanotowała czwarte zwycięstwo z rzędu i co ważne styl, w jakim je odniosła, nastraja sporym optymizmem przed kolejnymi spotkaniami. – Kontynuowaliśmy to, co zaprezentowaliśmy u siebie w hali, grając z BKS-em Bielsko-Biała. Konsekwencja w naszej grze i realizacja założeń, które zaplanowaliśmy sobie na ten mecz, miały duży wpływ na jego losy – zauważył trener Matela. – Myślę, że to zwycięstwo to zasługa dobrej gry całego zespołu. Jestem bardzo z nas dumna – zakończyła Tamara Gałucha.

źródło: kspalac.bydgoszcz.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved