Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Tabela dzieli się na dwie części – SMS Spała liderem I ligi mężczyzn po 8. kolejce

Tabela dzieli się na dwie części – SMS Spała liderem I ligi mężczyzn po 8. kolejce

W ósmej kolejce doszło do dwóch małych niespodzianek. Szczególnie wygrana Stali AZS PWSZ Nysa z Espadonem może być zaskoczeniem. Ważne trzy punkty zdobył Camper, ogrywając APP Krispol. Sukces na koncie zanotowały także zespoły z Katowic, Zawiercia, Suwałk i Spały.

Mimo że tylko trzysetowe, ale bardzo zacięte spotkanie odbyło się w Spale, gdzie miejscowy SMS PZPS Spała wykazał wyższość nad AGH AZS Kraków. W pierwszych dwóch setach niewielką przewagę mieli goście, ale nie potrafili jej wykorzystać. W trzeciej odsłonie wysokie prowadzenie roztrwonili gospodarze, ale po raz kolejny lepiej spisali się w kluczowych akcjach spotkania. – Było 20:15 i piłka w górze na kolejny punkt. Nie wykorzystaliśmy tej szansy i w nasze szeregi wkradła się nerwowość. Zrobiło się po 23. W drużynie gości dobrze w tym okresie zagrywał Jan Fornal, starszy brat Tomasza, naszego zawodnika. W ostatniej akcji tego seta młodszy z braci zablokował starszego – powiedział na łamach strony pzps.pl szkoleniowiec mistrzów świata kadetów, Sebastian Pawlik. Po ostatniej wygranej młodzi adepci siatkówki znaleźli się na czele tabeli, za to ekipa z Małopolski spadła na szóste miejsce w tabeli.

Po pewne trzy punkty sięgnął Aluron Virtu Warta Zawiercie w Krakowie. Mimo że siatkarze Hutnika otrzymali niewielką część zaległości finansowych i wyszli na pojedynek z podopiecznymi Dominika Kwapisiewicza, to brak odpowiedniego treningu zrobił swoje. Nie byli oni w stanie nawiązać wyrównanej walki z przyjezdnymi. Najbardziej zacięty był pierwszy set, w którym do drugiej przerwy technicznej toczyła się w miarę wyrównana walka, ale później goście zupełnie zdominowali boiskowe wydarzenia. Środowa wygrana pozwoliła im utrzymać miejsce w ósemce i nie tracić dystansu do czołowych zespołów. Za to krakowski beniaminek jest w bardzo trudnej sytuacji. Nie dość, że plasuje się w dolnych rejonach tabeli, to jego siatkarzom i działaczom sen z powiek spędza zła sytuacja finansowa i widmo wycofania się małopolskiego klubu z I-ligowych rozgrywek.



Emocji jak na lekarstwo było też w Katowicach, gdzie miejscowy GKS o kolejne trzy punkty walczył z KPS-em Kęty. Gospodarze byli faworytem tego spotkania i w stu procentach wywiązali się z tej roli. Długimi fragmentami dzielili i rządzili na boisku, a kęczanie tylko od czasu do czasu byli w stanie dotrzymać im kroku. Najbardziej zacięta była druga odsłona, w której podopieczni Marka Błasiaka dobrnęli do granicy 20 punktów, ale na więcej rywale im już nie pozwolili, w efekcie czego KPS zanotował już piątą porażkę z rzędu, a ona zaowocowała spadkiem na ostatnie miejsce w tabeli. Z kolei beniaminek z Górnego Śląska przełamał serię trzech porażek, a trzy zdobyte punkty pozwoliły mu wskoczyć na piątą lokatę w tabeli.

Od kilku tygodni rywale Campera podkreślali, że jeszcze nie jednemu zespołowi odbierze on punkty. O trafności tych stwierdzeń jako pierwszy przekonał się APP Krispol Września. Podopieczni Sławomira Gerymskiego mogli odczuwać trudy dwóch ostatnich pięciosetowych pojedynków ze Ślepskiem, stąd też w mecz w Wyszkowie nie weszli zbyt dobrze. Z kolei gospodarze od razu zwietrzyli szansę na zwycięstwo. Dopiero przy prowadzeniu 2:0 nieco obniżyli loty, a goście zerwali się do walki. Ale siatkarskich argumentów wystarczyło im jedynie na wygranie jednego seta. Byli blisko doprowadzenia do tie-breaka, ale ostatecznie do Wielkopolski wrócili bez punktów. A druga porażka z rzędu w lidze kosztowała ich spadek na czwarte miejsce w tabeli. Natomiast drużyna prowadzona przez Pawła Blomberga przestała być czerwoną latarnią rozgrywek i awansowała na dziesiątą pozycję.

Dość zaskakujący przebieg miał pojedynek w Nysie, gdzie Stal podejmowała Espadon Szczecin. Goście na początku mieli problem z przystosowaniem się do specyficznych warunków nyskiego kotła, ale od drugiego seta przejęli inicjatywę na boisku. Kiedy wydawało się, że sięgną po kolejne trzy punkty, w czwartej odsłonie przebudzili się podopieczni Janusza Bułkowskiego. Nie dość, że doprowadzili do tie-breaka, to jeszcze również jego rozstrzygnęli na swoją korzyść, przerywając tym samym serię porażek. Wprawdzie dwa zdobyte oczka nie pozwoliły im wrócić do ósemki, ale pokazały, że są w stanie wygrywać nawet z faworytami ligi. Za to porażka przyjezdnych kosztowała utratę fotela lidera i spadek na trzecią lokatę, choć różnice w czołówce są bardzo małe.

Mimo że seria zwycięstw Ślepska Suwałki trwa w najlepsze, to wciąż nie może on znaleźć się na fotelu lidera. Zawsze jakaś inna drużyna wyprzedza go o włos. W środowe popołudnie podopieczni trenera Skorego pokonali przed własną publicznością Energę Omis Ostrołęka. Nie zagrali porywającej siatkówki, ale na tyle dobrą, by zdobyć kolejne trzy oczka. Dłuższy moment słabości przytrafił im się tylko w końcówce trzeciego seta, ale w czwartym dopełnili formalności i przypieczętowali siódme zwycięstwo z rzędu, dzięki któremu są wiceliderem tabeli, choć mają tyle samo punktów, co lider ze Spały. – Najważniejsze są trzy punkty, ale szkoda tego straconego seta. Czasami tak jednak bywa, że przy prowadzeniu 2:0 przychodzi chwila rozprężenia i przegrywa się trzecią partię. Ale nie róbmy z tego tragedii – podkreślił na łamach strony klubowej przyjmujący Ślepska, Paweł Pietkiewicz. Gracze znad Narwi są w o wiele mniej komfortowej sytuacji, bowiem obecnie plasują się dopiero na jedenastym miejscu.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

Gdzie w przyszłym sezonie powinien zagrać mistrz I ligi?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved