Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Szymon Mańkowski: Wszyscy zrobiliśmy olbrzymi postęp

Szymon Mańkowski: Wszyscy zrobiliśmy olbrzymi postęp

– Każdy, kto oglądał i śledził nasze mecze, wie, że Avia z września ubiegłego roku i ta ze stycznia czy lutego bieżącego roku to dwie różne drużyny. Każdy dołożył coś od siebie i pomógł w osiągnięciu celu – mówi atakujący świdnickiego zespołu Szymon Mańkowski, podsumowując miniony sezon w drugiej lidze.

Jakie były początki twojej przygody z siatkówką i co zadecydowało, że wybrałeś tę, a nie inną dyscyplinę sportu?



Szymon Mańkowski:Moja przygoda z siatkówką zaczęła się dość późno, bo wcześniej uprawiałem wszystkie dyscypliny sportu. W szkole podstawowej chodziłem do klasy sportowej i mój nauczyciel wychowania fizycznego nie ukierunkowywał nas na konkretną dyscyplinę sportu, graliśmy i trenowaliśmy po prostu wszystko. Z czasem zaczęliśmy z kolegami odbijać sobie piłkę przez osiedlowy trzepak. Spodobało nam się to i spędzaliśmy tam praktycznie każdą wolną chwilę. Podczas kolejnych ferii zimowych zapisaliśmy się na turniej, na którym obecny był mój przyszły pierwszy trener – Piotr Pierzchalski, który zaprosił mnie na trening i ostatecznie przekonał do siatkówki. Było to bodajże w trzeciej klasie gimnazjum.

Czy od razu wiedziałeś, że będziesz grał na pozycji atakującego?

Nie, ponieważ zawsze imponowała mi gra zawodników występujących na pozycji przyjmującego. Zresztą większość swojej przygody z siatkówką grałem na tej pozycji. W ataku byłem stawiany raczej rzadko i były to wymuszone decyzje. Dopiero po przyjściu do Avii zmieniłem na stałe pozycję i z perspektywy czasu chyba mogę powiedzieć, że była to zmiana na lepsze.

Co uważasz za swój największy sukces w dotychczasowej karierze?

Moja kariera trwa dość krótko i nie miałem okazji doświadczyć jakiegoś sukcesu, który uważałbym za szczególny i który utkwiłby mi w pamięci. Mam nadzieję, że takowy jest jeszcze przede mną.

Jak trafiłeś do drużyny Avii?

Moje przyjście do Avii było dość niespodziewane i wszystko rozegrało się w przeciągu kilku dni. Pewnego lipcowego poranka niespodziewanie dostałem telefon od mojego trenera, który powiedział mi, że w Świdniku zaczynają się testy dla zawodników i czy jestem zainteresowany, żeby spróbować swoich sił. Nie zastanawiałem się długo, spakowałem torbę i już wieczorem byłem w Świdniku na treningu. Po 3-4 dniach, rozmowach z trenerami i zarządem, którzy byli mną zainteresowani, zdecydowałem się podpisać kontrakt.

Czy widzisz różnice, a jeśli tak, to jakie, gdy porównasz swoje wcześniejsze doświadczenia treningowe z tymi w Świdniku? 

Różnice są i to olbrzymie. Przede wszystkim w moim mieście, Łukowie, trenowaliśmy 3 razy w tygodniu, w Świdniku trenujemy codziennie. Również w Białej Podlaskiej, gdzie grałem przed rokiem, nie wyglądało to tak jak teraz. Widać duże różnice w treści treningowej. W Avii trenujemy ciężej, intensywniej, z innymi obciążeniami. Pozwala to zrobić szybszy progres, nauczyć się więcej. Wygląda to dużo bardziej profesjonalnie niż w Łukowie czy Białej Podlaskiej.

Czy z perspektywy czasu jesteś zadowolony ze swojej decyzji o wyborze Avii?

– Na pewno tak, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że była to dobra decyzja. Początki były trudne, związane ze zmianą pozycji, aklimatyzacją w nowym zespole, nowym mieście, rozpoczęciem studiów. Nie wyglądało to tak, jak sobie to wyobrażałem na początku. Wyniki również nie były zadowalające, więc wszystko się nawarstwiało. Z czasem jednak wszystko zaczęło iść ku lepszemu, zaczęliśmy zdobywać punkty, nastroje zaczęły być coraz lepsze, ja osobiście zauważyłem, że praca na treningach przynosi efekty i warto dalej to robić. Dostałem również duży kredyt zaufania od trenerów Piotra Maja i Krzysztofa Lemieszka, którzy dawali mi szansę mimo wielu początkowych niepowodzeń. Na przestrzeni całego sezonu mogę powiedzieć, że nauczyłem się bardzo dużo, czuję się lepszym zawodnikiem, gram z większą pewnością siebie.

Czy w trakcie sezonu był taki moment, w którym obawialiście się, iż możecie nie utrzymać się w drugiej lidze?

Po pierwszych pięciu meczach, w których nie ugraliśmy nawet seta, nastroje i morale w zespole były bardzo złe. Wtedy powiedzieliśmy sobie, że musimy coś zrobić, żeby zła passa w końcu się skończyła. Wydaje mi się, że ta rozmowa poskutkowała, wszyscy zdali sobie sprawę z powagi sytuacji i z tego, gdzie jesteśmy. Ja osobiście nie dopuszczałem do siebie myśli, że możemy spaść z ligi. Coś mi mówiło, że w końcu zaczniemy wygrywać i zapewnimy sobie bezpieczne utrzymanie.

Jak oceniasz drużynę Avii i jej grę w sezonie 2015/2016, jakie były jej mocne, a jakie słabe strony?

Z racji tego, że w porównaniu do innych ekip zaczęliśmy przygotowania bardzo późno, z każdym meczem nasza gra się poprawiała. Każdy trening był dla nas na wagę złota i działał na naszą korzyść. Jesteśmy młodym zespołem i rzeczą naturalną jest, że nasza forma falowała. Potrafiliśmy wygrać dwa mecze z rzędu, w tym jeden z zespołem z czołówki – Karpatami Krosno, żeby zaraz przegrać 0:3 u siebie z sąsiadem z tabeli, AKS-em Rzeszów. Myślę, że właśnie tę falującą formę można było uznać za nasz słaby punkt. Jeśli chodzi o nasze mocne strony, to na pewno była to walka do końca o każdą piłkę. Nawet jeśli brakowało nam umiejętności, walecznością nadrabialiśmy nasze braki techniczne i taktyczne.

Czy uważasz, że zajęcie ósmego miejsca to maksimum tego, na co było was stać, czy też pozostał pewien niedosyt, że można było osiągnąć coś więcej?

Jeśliby wziąć pod uwagę tylko rundę rewanżową, to na pewno pozostaje niedosyt. Ze wszystkimi zespołami, może oprócz TSV Sanok, toczyliśmy wyrównane boje. Poszczególne sety czy mecze przegrywaliśmy w końcówkach, gdy rywal wykazywał się większym doświadczeniem i opanowaniem. Nam, jako młodemu zespołowi, trochę tego jeszcze brakowało. Natomiast patrząc na cały sezon, to myślę, że nasza pozycja w tabeli była adekwatna do naszej gry. Gdybyśmy zaczęli przygotowania miesiąc wcześniej, jestem pewny, że bylibyśmy kilka pozycji wyżej.

Na zakończenie sezonu zdobyłeś miano zawodnika, który zrobił największy postęp. A jeśli ty miałbyś wskazać takiego zawodnika, to wybrałbyś siebie, czy też miałbyś innego faworyta?

Moim faworytem do tej nagrody byłby cały zespół. Wszyscy zrobiliśmy olbrzymi postęp. Każdy, kto oglądał i śledził nasze mecze, wie, że Avia z września ubiegłego roku i ta ze stycznia czy lutego bieżącego roku to dwie różne drużyny. Każdy dołożył coś od siebie i pomógł w osiągnięciu celu.

Jak myślisz, z czego wyniknął twój znaczący progres w grze na przestrzeni tak krótkiego czasu? Czy nie było przypadkiem tak, że na początku sezonu grałeś poniżej swoich możliwości, a gdy później zagrałeś na swoim normalnym poziome, to różnica musiała być widoczna? Czy też faktycznie sam czujesz, że znacząco rozwinąłeś się siatkarsko?

Myślę, że wbrew pozorom tych kilka miesięcy było dla mnie niezwykle owocnych. Bardzo dużo nauczyłem się przez ten czas. Trenerzy wskazywali mi, gdzie popełniam błędy i pracowałem, żeby jak najszybciej je wyeliminować. Dużą rolę odegrała też zmiana pozycji. Musiałem nauczyć się nowych nawyków i zachowań charakterystycznych dla atakującego, dlatego też nie czułem się na boisku zbyt pewnie. Z biegiem czasu wszystko stawało się dla mnie naturalne, praca zaczęła przynosić efekty, pojawiały się coraz lepsze mecze, moja pewność siebie zaczęła rosnąć. Tak jak już mówiłem, po tym sezonie czuję się lepszym zawodnikiem. Był to mój pierwszy sezon na poziomie drugiej ligi i mam nadzieję, że to doświadczenie zaprocentuje w przyszłości.

W samej końcówce sezonu trochę chyba obniżyłeś swoje loty. Czy to objaw zmęczenia rozgrywkami, czy też przyczyna tkwiła gdzieś indziej? 

Jeśli chodzi o dwumecz o 7. miejsce z zespołem z Rzeszowa, to nie przykładaliśmy się do niego tak, jak do meczów w rundzie zasadniczej. Wcześniej zapewniliśmy sobie bezpieczne utrzymanie, a te mecze były spotkaniami tak naprawdę o nic, może dlatego pojawiły się słabsze wyniki. Z drugiej strony młodym i niedoświadczonym zawodnikom, do jakich się zaliczam, zdarzają się wahania formy. Muszę jeszcze dużo pracować, żeby ustabilizować swoją formę na przyzwoitym poziomie.

Nad jakim elementem siatkarskiego rzemiosła Szymon Mańkowski musi szczególnie popracować w najbliższym czasie?

– W każdym elemencie tkwią jeszcze duże rezerwy. Nigdy nie jest tak, żeby nie mogłoby być lepiej. Każdy trening czegoś uczy, każda uwaga czy podpowiedź ze strony trenerów jest dla mnie cenna. Jeśli miałbym wyróżnić jeden element, to chyba byłaby nim obrona.

Rozmawiamy po zakończeniu rozgrywek, więc nie sposób nie zapytać na koniec o twoje plany na najbliższy sezon. Czy będziesz grał nadal w Avii Świdnik?

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Nie było jeszcze żadnych rozmów z trenerami i zarządem, przyjdzie jeszcze na to czas. Na razie nie wybiegam myślami tak daleko w przyszłość. Niedługo jedziemy z uczelnią na półfinały akademickich mistrzostw Polski do Rzeszowa i to jest mój najbliższy sportowy cel. Poza tym chciałbym teraz poświęcić więcej czasu nauce, bo przecież sesja sama się nie zaliczy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved