Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Sylwia Pelc: Podczas meczów uczę się dwa razy więcej

Sylwia Pelc: Podczas meczów uczę się dwa razy więcej

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarki Budowlanych Łódź pokonały w środę drużynę Muszynianki Muszyna i po bardzo pewnym zwycięstwie zapisały na swoim koncie kolejny komplet punktów. W ostatnich dwóch spotkaniach trener Błażej Krzyształowicz miał okazję sprawdzić dyspozycję swoich zmienniczek, wydaje się, że wszystkie zdały ten egzamin wzorowo. – Wierzę, że w przyszłości tych szans będę miała więcej, teraz też troszkę mnie przyblokowała kontuzja, nie mogłam jakiś czas trenować. Teraz już jest to za mną i mam nadzieję, że będzie jeszcze niejedna okazja, bym mogła pograć trochę dłużej – mówi Sylwia Pelc, środkowa łodzianek, którą trener Błażej Krzyształowicz często wprowadza w pole zagrywki, by utrudnić przyjęcie rywalkom.

Zeszły sezon spędziłaś w klubie z Muszyny. Jak się czułaś, występując dzisiaj po przeciwnej stronie siatki?



Sylwia Pelc:Do klubu na pewno mam sentyment, spędziłam tam sezon i uważam, że był to dla mnie całkiem udany rok. Każdy mecz przeciwko zespołowi, gdzie występowało się jeszcze do niedawna, jest w pewnym sensie wyjątkowy, ale teraz jest to zupełnie inna drużyna. Z ubiegłorocznego składu pozostało tam zaledwie kilka dziewczyn, dlatego w tym momencie trudno jest mi w jakiś sposób nawet porównywać tamtą drużynę z tą, z którą obecnie się mierzyłyśmy.

Trener Błażej Krzyształowicz dość często stosuje zmianę zadaniową, wprowadzając cię w pole zagrywki. Czy w tym kierunku podporządkowane są też twoje treningi? Jeżeli chodzi o środkowe, to w zespole z Łodzi to poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko…

Nie, nie powiedziałabym, że w moim przypadku ten nacisk jest położony tylko na zagrywkę, w ramach treningu staramy się pracować nad każdym elementem. Dziewczyny grające na środku faktycznie są bardzo doświadczone i ograne. Zarówno od Sylwii (Pyci – przyp. red.), jak i od Gabrysi (Polańskiej – przyp. red.) mogę się dużo nauczyć. Mamy sportową rywalizację na pozycji i ja jestem zdania, że to bardzo dobrze, bo im większa rywalizacja, tym więcej można wynieść z treningów. Także sztab trenerski jest naprawdę wspaniały, każdy z tych ludzi ma dużą wiedzę i jestem naprawdę zadowolona z tego, że mogę z nimi pracować.

Przed wami mecz z niepokonanym Chemikiem Police, do tego na terenie rywalek. W tym kontekście fakt, że dwa ostatnie spotkania zakończyłyście zwycięstwami 3:0, nabiera większego znaczenia…

Dla nas każdy mecz wygrany szybko, 3:0 jest dużą oszczędnością sił. Przy takiej częstotliwości meczów, kiedy gramy praktycznie co 3 dni, te krótkie mecze przynoszą dodatkowy zysk. Wiadomo, że w meczu z Chemikiem chcemy zaprezentować się jak najlepiej, nie tyle postawić się, co być równorzędnym rywalem, albo i nawet pokusić się o zwycięstwo z mistrzyniami Polski. Dlatego te ostatnie dwa zwycięstwa 3:0 są dla nas tak cenne.

Twoim zdaniem Impel pokazał, że mistrzynie Polski są drużyną „do pokonania”?

Nie tylko Impel to pokazał. Tak samo udowodniły to rzeszowianki, które także przegrały dopiero po tie-breaku. Myślę, że Chemik jest drużyną, z którą spokojnie można powalczyć, najgorszym co można zrobić, to stawiać się od razu na przegranej pozycji.

Do spotkania z policzankami podejdziecie więc bez presji?

Musimy podejść do tego meczu na luzie. To, że zestresujemy się przed wyjściem na boisko bardziej niż przed jakimkolwiek innym spotkaniem, na pewno nam nie pomoże. Jedynie opanowanie, spokój i motywacja wynikająca z tego, z jakim przeciwnikiem gramy, może przynieść pozytywny efekt.

W spotkaniu z sopociankami miałaś okazję pokazać się i zameldować na boisku na nieco dłużej. Czy to wystarczające, byś mogła powiedzieć, że nabrałaś już tego niezbędnego obycia boiskowego?

To prawda, na chwilę weszłam pod siatkę, ale myślę, że był to dość mały wycinek czasu i też tej zbytniej pewności nie mogłam nabrać. Wierzę, że w przyszłości tych szans będę miała więcej, teraz też troszkę mnie przyblokowała kontuzja, nie mogłam jakiś czas trenować. Teraz już jest to za mną i mam nadzieję, że będzie jeszcze niejedna okazja, bym mogła pograć trochę dłużej. Myślę, że ważne jest dla mnie zarówno doświadczenie wynoszone z treningów, jak i to zdobyte podczas meczów, gdzie jest większa presja, więcej nerwów. Dlatego tutaj człowiek uczy się dwa razy więcej.  

Od początku sezonu minęły już ponad dwa miesiące. Czy przenosiny z małej Muszyny do Łodzi były dla ciebie bezproblemowe?

 Jeśli chodzi o miasto, to w ogóle nie ma porównania. (uśmiech) Bardzo szybko się zadomowiłam w Łodzi, ku mojemu zaskoczeniu, bo miałam przed sezonem pewne obawy, myślałam, że trudniej będzie mi znaleźć swoje miejsce w dużym mieście. Jeśli chodzi o cele, to na pewno odczuwalne jest to, że gram o wyższą stawkę niż w zeszłym sezonie. Fajne natomiast jest to, że wszystko odbywa się z chłodną głową, na spokojnie i tej presji aż tak ogromnej nie odczuwamy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved