Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Sylwia Pelc: Do Bielska-Białej wracam z dużym sentymentem

Sylwia Pelc: Do Bielska-Białej wracam z dużym sentymentem

fot. Katarzyna Antczak

W sobotę w każdym elemencie poza blokiem siatkarki Grot Budowlanych Łódź były lepsze od BKS-u Bielsko-Biała. Zespół trenera Krzyształowicza pokonał gospodynie 3:0. – Przez dwa sety po obu stronach boiska była walka, więc rywalki nie oddały nam tego meczu na początku. My jak najszybciej chciałyśmy „docisnąć” tego trzeciego seta do końca – bardzo ważne dla nas było to, żeby nie oddać kontroli w tym pojedynku – powiedziała była zawodniczka klubu z Podbeskidzia, a obecnie środkowa łódzkiego klubu, Sylwia Pelc.

Jak się wraca do Bielska-Białej, do klubu, który niejako panią wychował? Z tarczą z sobotniego pojedynku chyba odczuwa się podwójną satysfakcję.



Sylwia Pelc: – Na pewno wraca się z bardzo dużym sentymentem. W piątek rozmawiałam z Natalią Strózik, że jest to dla mnie naprawdę wyjątkowa sytuacja, ponieważ spędziłam w tym klubie aż cztery lata. Na początku mojej przygody z bielskim zespołem grałam sporo, lecz niestety później trochę mniej z powodu kontuzji i innych czynników, ale zawsze będę miała do tej drużyny wiele pozytywnych uczuć i będę o niej wspominać z łezką w oku.

Ten klub jest dla pani ważny. Mimo obecnej różnicy barw martwi to, co się w tej chwili z nim dzieje?

– Bacznie obserwuję to, co dzieje się w bialskim klubie i widzę bardzo dużo poprzez granie naprzeciw jego siatkarkom. Bardzo szkoda, że jeśli chodzi o skład, to BKS ma bardzo dobry, ale mimo tego coś się w jego gronie nie zazębia. W tym wszystkim każdy gra jednak o swoje – jest jak jest, taki jest sport.

Pojedynek w Bielsku-Białej miał dwa oblicza – dwa pierwsze wyrównane sety i przepaść w trzecim. Czułyście, że wystarczy na początku przytrzymać BKS, by finalnie wygrać?

– Dziesięciominutowa przerwa zmieniła coś w szeregach dziewczyn – nie wiem co. Przez dwa sety po obu stronach boiska była walka, więc rywalki nie oddały nam tego meczu na początku. My jak najszybciej chciałyśmy „docisnąć” tego trzeciego seta do końca – bardzo ważne dla nas było to, żeby nie oddać kontroli w tym pojedynku.

Mniejsza łapczywość osiągnięcia dobrego wyniku zastąpiona konsekwencją – to chyba pomogło wam wygrać dwa pierwsze sety. BKS chciał chyba za dużo i za szybko.

– Tak, a my cały czas kontrolowałyśmy naszą grę pomimo tego, że wynik momentami się stykał. Zachowałyśmy chłodne głowy i pewność siebie.

Jak dużym zaskoczeniem była dla was Erica Handley?

– Rzeczywiście, za wiele o niej nie wiedziałyśmy. (śmiech) Zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że jest, ale nie miałyśmy pojęcia, jak gra. Jak najszybciej po prostu reagowałyśmy na to, co działo się na boisku.

Ale coś zmieniła w BKS-ie, szczególnie pod względem zagrywki.

– Tak, zagrywkę ma rzeczywiście bardzo skuteczną, ale myślę, że nie miała wystarczająco dużo czasu, żeby perfekcyjnie opanować schematy grania swojego zespołu. Z czasem, jeśli dużo popracuje z dziewczynami i trenerem, może okazać się bardzo dużym wzmocnieniem dla klubu z Podbeskidzia.

W co mierzy zespół Budowlanych Łódź w tym sezonie?

– Oczywiście w medal. (śmiech)

A jakiego koloru?

– Jakikolwiek by nie był! Chciałybyśmy i złoty, i srebrny, ale jeśli przydarzy się brązowy, to nie będziemy wybrzydzać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved