Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Święta wojna już nie święta

Święta wojna już nie święta

fot. Klaudia Piwowarczyk

Na przełomie milenium te pojedynki elektryzowały całą siatkarską Polskę. AZS Częstochowa i Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle były bezapelacyjnie dwoma najlepszymi ekipami w naszym kraju i to między nimi rozstrzygały się losy mistrzostwa Polski. Obecne starcia obydwu klubów nijak nie odnoszą się do tamtych czasów.

Pierwszy raz w starciu o mistrzostwo Polski obydwa kluby zmierzyły się w 1997 roku, czyli w tym samym, w którym urodził się Kacper Stelmach – obecny przyjmujący AZS-u Częstochowa. Górą byli podopieczni Stanisława Gościniaka, a w śląskim zespole grali między innymi tacy zawodnicy jak Dawid Murek, Damian Dacewicz, Piotr Gruszka, Łukasz Żygadło czy Marcin Nowak, którzy tak naprawdę dopiero wchodzili w dorosłą siatkówkę. Każdy fan Mostostalu marzył o zdobyciu biletu na finałowe batalie. Mała hala sportowa, w której swoje mecze rozgrywali kędzierzynianie, mogła pomieścić zaledwie około 1000 kibiców. Wszystkie miejsca siedzące oraz stojące były zajęte, również schody, ludzie stali w przejściach i siedzieli na oknach. Podobnie sytuacja wyglądała w hali „Polonia” w Częstochowie – tam na siatkówkę się chodziło, a obejrzenie na żywo pojedynku z Mostostalem było obowiązkiem, tym bardziej że w tamtych czasach transmisje telewizyjne były rzadkością. Obydwie ekipy spotykały się ze sobą w finałach w sumie pięciokrotnie (1997, 1999, 2001, 2002, 2003) – 2 razy triumfował AZS, Mostostal 3. Nie raz pomiędzy kibicami zdarzały się bójki, przepychanki czy wyzwiska. Autobusy obrzucane jajkami czy porysowane samochody pod halą przeciwnika stały się normą. Cała otoczka tych spotkań urosła do rangi „świętej wojny”, jak zwykli mianować ją sympatycy drużyn i dziennikarze. Zdecydowanie nie były to kibicowskie standardy, do których przywykliśmy obecnie. Na boisku wojna nerwów, a po meczu obowiązkowe „Laane” (bynajmniej nie chodzi tu o Tijmena, zawodnika MKS-u Będzin) siatkarzy z kibicami – tak kiedyś wyglądał siatkarski „twitter”.



Dziś mecze pomiędzy AZS-em i ZAKSĄ już nie elektryzują. Obydwie ekipy znajdują się po przeciwległych biegunach tabeli. Kędzierzynianie zapewnili sobie awans do finału na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej, natomiast częstochowianie zamykają zestawienie. Nowa hala, w której swoje mecze rozgrywa AZS, mogąca pomieścić ponad 6300 osób, świeci pustkami. Kibice nie mogą dogadać się z władzami klubu, a to w połączeniu z bardzo słabymi wynikami sportowymi przekłada się na niską frekwencję.

W tym sezonie AZS oparty jest na młodych siatkarzach z dwoma doświadczonymi liderami – Rafaelu Redwitzie oraz Felipie Bandero. To od nich mieli uczyć się Rafał Szymura, Bartłomiej Lipiński czy Tomasz Kowalski. Na razie uczą się cierpliwości, czekając na kolejne zwycięstwa. Pięć wygranych pojedynków i aż 18 przegranych nie przynosi chwały klubowi, który kiedyś wiódł prym w polskiej lidze. Kędzierzynianie praktycznie od początku rozgrywek grają w niezmienionym składzie. Czy zatem Ferdinando de Giorgi w ostatnich meczach da szansę nominalnym zmiennikom? – Przede wszystkim mamy pewne problemy fizyczne do rozwiązania. Potrzebujemy wszystkich graczy gotowych do walki. Dodatkowo mamy swoje plany na przygotowanie fizyczne zawodników na najbliższy okres. Na pewno damy trochę odpocząć graczom bardziej obciążonym w tym sezonie, przez co będą mogli pokazać się na parkiecie ci, którzy tej gry mieli mniej. Przez cały sezon pracowaliśmy nad tym, żeby zbudować jakąś mentalność i podejście do każdego spotkania. Na pewno nie wyjdziemy tylko po to, żeby rzucili nam piłkę do grania, ale żeby zwyciężać – odpowiedział trener ZAKSY.

Już w najbliższy czwartek, 31 marca, o godzinie 18.00 obydwie ekipy spotkają się ponownie w tym sezonie. Pierwszy mecz zakończył się gładkim zwycięstwem ZAKSY 3:0 na własnym terenie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved