Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Superpuchar Włoch: Modena w finale powalczy z Perugią

Superpuchar Włoch: Modena w finale powalczy z Perugią

fot. legavolley.it

Do rywalizacji o Superpuchar Włoch przystąpiły cztery czołowe ekipy poprzedniego sezonu. W pierwszym z półfinałów Leo Shoes Modena Bartosza Bednorza 3:1 pokonała mistrza Italii z Mateuszem Bieńkiem w składzie. Polski przyjmujący ponownie był jedną z wyróżniających się postaci swojego zespołu. W finale podopieczni Andrei Gianiego zmierzą się z Sir Safety Perugią, którą w półfinale do triumfu poprowadził Wilfredo Leon.

W pierwszym półfinale walki o Superpuchar Italii Cucine Lube Civitanova Mateusza Bieńka podejmowała Modenę, z Bartoszem Bednorzem w składzie. O ile Bednorz pojawił się w wyjściowym składzie swojego zespołu, to w ekipie biancorossich na środku siatki zabrakło Bieńka. Dobry początek ekipie mistrza Italii zagwarantował Osmany Juantorena i to podopieczni Ferdinando de Giorgiego prowadzili 3:1.Serię rywali przerwał Anderson, na skrzydle równie dobrze radził sobie Bartosz Bednorz i Modena podjęła pierwsze próby niwelowania dystansu (8:5). Przy punktowym serwisie Simona i regularności w ataku duetu Juantorena/Rychlicki ekipa Andrei Gianiego wciąż pozostawała w tyle (8:13). Sytuację gości poprawił nieco Holt, jednak wciąż to biancorossi kontrolowali sytuację. Dopiero pojawienie się Bartosza Bednorza w polu serwisowym okazało się momentem zwrotnym w partii, znakomite serwisy Polaka i kolejne kontry gialloblu przywróciły nadzieję Modenie (19:21). W kluczowej fazie seta na skuteczności stracił Juantorena, nie mylił się natomiast Bednorz, doprowadzając do remisu (22:22). W dłuższych wymianach uaktywnił się blok gości, przewagę Modenie zagwarantował jeszcze celnym serwisem Holt, formalności dopełnił Anderson, tym samym odwracając losy seta to podopieczni Andrei Gianiego wygrali 25:23.



Kolejna partia rozpoczęła się od wymiany sił w ataku, na zagrania Juantoreny odpowiadał Bednorz, po stronie biancorossich bardziej widoczny był również Leal. Tym razem dość długo utrzymywała się gra na styku, gdzie nie brakowało długich, efektownych wymian, a w tych nie zawodził Ivan Zaytsev (8:9). Po stronie biancorossich utrzymywały się problemy z przyjęciem, a kiedy po stronie Lube zabrało kończącego ataku z pierwszej akcji Ferdinando de Giorgi postanowił interweniować. Najpierw przerywając grę, a późniejszej fazie seta w w miejsce Rychlickiego desygnując do gry Ghafoura. Nie zdołał jednak odmienić sytuacji, tym bardziej, że Modena uaktywniła się w bloku. Dobrze na siatce reagowali Bednorz z Mazzone, a kiedy w szeregi biancorossich wróciły problemy z przyjęciem goście prowadzili 22:20. Nadzieję fanom mistrza Włoch przywrócił jeszcze Juantorena, asa rywali z rytmu wybił jednak Andrea Giani, a po chwili kropkę nad „i” postawił Bartosz Bednorz (21:25).

W trzecim secie na boisku pozostał Ghafour, reprezentant Iranu sprytnie mijał blok rywali, wykorzystując szanse również w kontratakach. Ofiarna gra Lube w obronie opłaciła się, jednak również w tej części spotkania żadna z ekip nie była w stanie wypracować dłuższej przewagi. W efektownych zagraniach z szóstej strefy swoje noty poprawiał Matthew Anderson, celnym atakiem po prostej popisywał się Zaytsev. W szeregach Lube Bruno wykorzystując dokładne dogrania swoich kolegów uaktywniał grę przez środek, dla Simona nawet podwójny blok rywali nie stanowił żadnej przeszkody (13:13). Dopiero czujny blok Mazzone na Bednorzu i zerwany atak polskiego przyjmującego dały biancorossim dwa oczka zaliczki (16:14). Tym razem to Modenie przytrafił się przestój, co przy dobrych zagrywkach Osmany Juantoreny miało odzwierciedlenie na tablicy wyników (18:14). Próbując odwrócić losy seta Andrea Giani do gry wprowadził jeszcze Denisa Kaliberdę, dając Bartoszowi Bednarzowi chwilę oddechu. Ten manewr włoskiego szkoleniowca okazał się wyjątkowo skuteczny, zagrywki Kaliberdy dały impuls Modenie, która w kluczowej fazie seta doprowadziła do wyrównania (22:22). Decydujący fragment gry to wymiana ciosów w ataku między Juantoreną i Andersonem. W końcówce seta w szeregach Modeny pojawił się ponownie Bednorz, w szeregach miejscowych ciężar gry wziął na siebie Leal, do znakomitych ataków dodając punktowy serwis. I to reprezentant Brazylii odwrócił losy seta, prowadząc swój zespół do triumfu (29:27).

Biancorsssi nie poszli za ciosem, dość szybko w kolejnej partii pozwalając dojść do głosu przyjezdnym (5:7). W tej partii dość szybko do reakcji był zmuszony Ferdinando de Giorgi, na boisku pojawił się jeszcze Mateusz Bieniek, reprezentant Polski zastąpił Simona, nie zaznaczył jednak swojej obecności na boisku w szczególny sposób. Kolejny próby ratowania sytuacji niewiele pomogły, od bloku rywali odbił się mnożyły się. Asy serwisowe Bruno niewiele pomogły, tak skuteczny jak w trzecim secie nie był Joandry Leal, skrzydłowy biancorossich odbijał się od bloku rywali (10:15). Swoje noty na siatce natomiast regularnie poprawiali Zaytsev z Andersonem, zwiększeniu przewagi sprzyjało pojawienie się Maxwella Holta w polu serwisowym. Przy problemach gospodarzy z przyjęciem zagrywek Amerykanina sytuacje na siatce wykorzystywał Mazzone i w końcówce było już 12:18. Tym razem nie powtórzył się scenariusz z odsłony poprzedniej, punktowy serwis Bartosza Bednorza dał Modenie pierwszą piłkę meczową, chwile później formalności dopełnił Matthew Anderson (20:25).

Cucine Lube Civitanova – Leo Shoes Modena 1:3
(23:25, 21:25, 29:27, 20:25)


Drugi z półfinałów rozpoczął się po myśli zespołu Angelo Lorenzettiego (3:2). Początkowo gra się nieco wyrównała, spora w tym zasługa Aleksandara Atanasijevicia, serbski atakujący wyprowadził swój zespół na dwupunktową zaliczkę (8:6). Atakującemu rywali bezbłędnie odpowiedział Luca Vettori, utrzymując grę na styku. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Srećko Lisinac, popisując się skutecznym blokiem, reakcja Vitala Heynena na serię Trento była niemal natychmiastowa i przy stanie 9:12 szkoleniowiec klubu z Umbrii postanowił przerwać grę. Pauza poskutkowała, na siatce uaktywnił się Wilfredo Leon, od bloku reprezentanta Polski odbił się Uros Kovacević i Perugia wróciła do gry na styku (13:14). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i przy atakach Russella na skrzydle i kontrach zwieńczonych zagraniami Vettoriego gialloblu odzyskali kontrole nad rywalizacją, prowadząc już 17:14. Mimo prób bianconeri nie byli w stanie wrócić do gry, kolejnych ataków nie kończył Lanza, problemów nie miał natomiast Kovacević, kończąc ten fragment meczu (21:25).

Również druga odsłona rozpoczęła się po myśli ekipy z Trydentu, o skuteczności bloku rywali przekonał się Atanasijević i na starcie Perugia miała dwa punkty straty (3:5). Pechową passę swojego zespołu przerwał Filippo Lanza, zagranie reprezentanta Włoch dało Perugii impuls do ataku. Zdecydowanie bardziej widoczny w tej części meczu był Wilfredo Leon, celne zagrania w ataku przeplatały jednak błędy własne. Przy utrzymującej się grze na styku z dobrej strony pokazał się Aaaron Russell, pewnie kolejne akcje kończył również Lisinac. Wykorzystując dobre dogrania swoich kolegów Simone Giannelli również w kontratakach nie unikał odważnych zagrań na środek siatki. I tak po kolejnej dłuższej wymianie rozstrzygniętej na korzyść gialloblu Vital Heynen sięgnął po przerwę na żądanie (16:18). Wydawać się mogło, że tej zaliczki Trento nie wypuści z rąk, skuteczny serwis Podrascanina pozwolił zniwelować dystans (21:20). W końcówce partii nie obyło się bez nerwowości, dłuższa przerwa w grze nie wybiła z rytmu Płotnickiego, który dał dobrą zmianę, punktując zagrywką (24:22). Przy potknięciach Trentino Sir Safety Perugia wygrała 25:23, wyrównując stan rywalizacji.

Trzecia partia była wyrównana tylko początkowo, w tej części meczu rozgrywający obu ekip uaktywniali grę przez środek (7:6). Rywalizacja na styku utrzymywała się do poziomu 10. punktu, następnie sygnał do ataku dał swoim kolegom Atanasijević, na skrzydle nie mylił się Wilfredo Leon. W tej części spotkania nie tylko skuteczność w pierwszych akcjach, ale również efektywność w kontratakach sprzyjała bianconerim. W dłuższych wymianach zespół trenera Heynena mógł liczyć na serbskiego atakującego (15:13). Przy grze punkt za punkt Perugia kontrolowała sytuację, a kolejne zagrania Leona i Lanzy przybliżały ekipę z Umbrii do celu (23:19). Mimo zrywu w końcówce tej partii Trento nie zdołało już uratować (25:21).

Czwarty set, przynajmniej początkowo, sprzyjał gialloblu. Skutecznie w konfrontacji z blokiem rywali radził sobie Uros Kovacević, również skuteczność w polu serwisowym sprzyjała Trentino i przy stanie 4:7 Vital Heynen zdecydował się przerwać grę. Niemoc swojego zespołu przerwał dopiero Wilfredo Leon, niesamowita seria przyjmującego Sir Safety Perugii w polu serwisowym pozwoliła bianconerim wyjść ze stanu 8:11 na prowadzenie 14:11. Nie pomagały przerwy na żądanie Angelo Loenzettiego, Atanasijević i jego koledzy wyraźnie nabrali wiatru w żagle (21:15). Nadzieję swojej drużynie przywrócił jeszcze Luca Vettori, przy jego zagraniach Trento zmniejszyło stratę (18:21), pewność Leona w ataku powstrzymała zapędy siatkarzy z Trydentu. Zagrania Vettoriego i Candellaro pozwoliły już tylko zmniejszyć rozmiar porażki (25:22).

Sir Safety Conad Perugia – Itas Trentino 3:1
(21:25, 25:23, 25:21, 25:22)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved