Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Stéphane Antiga: Kwalifikacja nie będzie formalnością

Stéphane Antiga: Kwalifikacja nie będzie formalnością

fot. Katarzyna Antczak

– System kwalifikacji oddziałuje tak, że nie wystarczy prezentować się bardzo dobrze – trzeba robić wszystko idealnie. Najbardziej było to widać w czasie Pucharu Świata, kiedy nasza, według mnie świetna, postawa nie wystarczyła do wywalczenia pierwszych dwóch miejsc na podium. To samo pokazał Berlin – „dobrze” to za mało. Poprawna dyspozycja wystarczyła jedynie do tego, żeby nas ocalić, a nie do tego, żeby osiągnąć zamierzony cel – powiedział o „misji Rio” trener reprezentacji biało-czerwonych, Stéphane Antiga.

Czego dowiedział się pan o polskich graczach dzięki Final Four w Krakowie?

Stéphane Antiga: – Miniony weekend był interesującym doświadczeniem. Jeżeli chodzi o mecz o 3. miejsce, było widowisko, w którym obie drużyny bardzo chciały zwyciężyć mimo tego, że dzień wcześniej przegrały bitwę o najcenniejsze wyróżnienie – to niezwykłe pod względem siły psychicznej zawodników. Miło także było oglądać pracę i zaangażowanie zmienników w rzeszowskim teamie, a co za tym idzie, można powiedzieć, że podkarpacki klub udowodnił, że jest mocną, europejską marką z wieloma wyjątkowymi graczami. Walczyli, chcieli pokazać, że stać ich na wiele i są kolektywem, lecz niestety przegrali i jest to wielkie rozczarowanie dla tysięcy polskich fanów, którzy zgromadzili się przed telewizorami i w Tauron Arenie Kraków. Bardzo interesujące były także poczynania Trentino Diatec. Na początku rywalizacji byłem przekonany, że jego ogniwa są bardzo daleko od nazwania ich faworytami do zwycięstwa, szczególnie że do Final Four dostali się nie bez problemów kadrowych i zdrowotnych, a w półfinale ku zaskoczeniu wszystkich zaprezentowali się świetnie. Ich gra była wspaniałą demonstracją „team spirit” i istoty pracy zespołowej.



Czy to, co stało się z Resovią, było do przewidzenia? Znamiennym dla tego sezonu jest fakt, że rzeszowski zespół potrafił prezentować się naprawdę dobrze, by chwilę później wpaść w duży kryzys – tak też to wyglądało pod koniec czwartego seta i w tie-breaku meczu o brąz.

– Na początku sezonu mistrzowie Polski przeżywali kryzys, a od grudnia prezentowali się lepiej. Po drodze mieli wiele wewnętrznych problemów, ale finalnie zakwalifikowali się do finału, czego się nie spodziewałem. To jest dopiero wyjątkowa lekcja tego, żeby wierzyć w sukces do samego końca! Nawet jeśli nie ma się pełnej kontroli nad sytuacją, ponieważ liczy się na błędy innej drużyny, to pracowanie w imię wyższych celów potrafi wydać pozytywne owoce. Rzeszowianie skupili się na sobie, na tym, by grać coraz lepiej i skutkiem tego jest walka o mistrzostwo polskich boisk. Mimo tego, że różne rzeczy działy się z nimi w tym sezonie, to mogę powiedzieć, że prezentują regularną dyspozycję. Minione porażki nie powinny przekreślać dokonanego przez nich progresu, bowiem na tym etapie europejskich rozgrywek utrata serii punktów jest czymś normalnym – każda drużyna  krakowskim turnieju musiała się z tym mierzyć, niezależnie od tego, czy kłopoty ujawniały się w bloku, obronie, czy ataku.

Co można powiedzieć o Bartoszu Kurku? Bez wątpienia jest graczem niezwykłym, ale nie niezniszczalnym. Przez cały sezon klubowy dźwiga na sobie ciężar ofensywy Resovii, ponieważ to nie Dominik Witczak był przygotowywany do roli jego zmiennika, więc powstaje pytanie – czy da też radę na podobnym poziomie rywalizować w barwach narodowych, czyli w sumie przez cały rok?

– Przede wszystkim trzeba pamiętać, że jest on stosunkowo młodym atakującym, bowiem w zeszłym roku walczył na innej pozycji. Szybko powiększył swoje możliwości, co jest niezwykłe, bowiem poziom, który osiągnął po kilku miesiącach pracy, jest bardzo wysoki. Drugą istotną sprawą jest to, że nie w stu procentach sam, ale ciągle w dużej mierze to właśnie on „trzymał” prawie bez zmiennika swoją drużynę. Dominik Witczak jest dobrym zawodnikiem, grającym od wielu lat na boiskach PlusLigi, ale trudno jest mu prezentować dyspozycję Bartosza Kurka. Reprezentacyjny atakujący gra bardzo dużo i jestem pewny, że nigdy nie będzie narzekał, ale to jasne, że jeśli regularnie walczy się w klubie i drużynie narodowej, to nie jest się w stanie non-stop zachować stuprocentowej formy. Liga, Final Four – to wszystko wykańcza, więc trudno ją utrzymać. Poza tym on atakuje tysiące razy, więc rywale Resovii mają dużo materiałów do analizy, znają go bardzo dobrze i czekają na niego, ponieważ z dużym prawdopodobieństwem są w stanie określić, co zrobi. Z drugiej strony takie sytuacje zmuszają go do tego, żeby wciąż się doszkalać i znajdować nowe rozwiązania na siatce, przez co staje się coraz lepszym graczem.

Kilka dni temu ogłosił pan listę zawodników powołanych na pierwsze zgrupowanie polskiej reprezentacji. Znalazł się na niej Piotr Nowakowski, czyli siatkarz pauzujący od kilku miesięcy, a zabrakło Damiana Wojtaszka, który również zmagał się z kontuzją, miał przerwę w grze, ale już powrócił do rywalizacji i to w wielkim stylu. Dlaczego ryzykuje pan w przypadku tego pierwszego, którego dyspozycja jest sporą niewiadomą, a nie robi pan tego w przypadku siatkarza, który powrócił już do gry?

– Z wielu powodów, a najważniejszym z nich jest fakt, że mogłem powołać sześciu środkowych i jedynie dwóch libero. Bardzo lubię Damiana jako zawodnika, jednak muszę także rozważyć to, że na igrzyskach będzie występować tylko jeden siatkarz na jego pozycji. Podczas turnieju kwalifikacyjnego w Berlinie zdecydowałem się walczyć dwoma zawodnikami tego rodzaju, ponieważ to właśnie Wojtaszek dawał z siebie bardzo dużo w obronie, a Paweł Zatorski prawdopodobnie był i jest najlepszym przyjmującym na świecie, więc dzięki temu posunięciu uzyskałem idealną kombinację. Na najważniejszej imprezie czterolecia jednak tak nie będzie, a co za tym idzie, musiałem na tej pozycji wybrać zawodnika kompletnego. Prawda jest taka, że to Piotr Gacek jest bardzo dobrym libero, który ma doświadczenie w reprezentowaniu barw narodowych i prezentuje się stabilniej w przyjęciu, a w mojej opinii jest on w tej chwili lepszym graczem niż Damian. Mimo wszystko jestem przekonany, że młodszy z nich będzie raz po raz poprawiał swoje umiejętności…

Do tego potrzebuje gry w drużynie narodowej.

– Tak, ale najpierw musi świetnie prezentować się w klubie i na tym polu zdobywać pewność siebie. Nie pomógł mu też fakt, że nie grał przez dużą część sezonu, a co za tym poszło, nie mógł polepszyć swojej dyspozycji. Wojtaszek jest imponującym zawodnikiem, lecz Gacek także jest bardzo dobry i generalnie w globalnym aspekcie bycia libero jest siatkarzem bardziej kompletnym, ponieważ jest stabilniejszy w przyjęciu.

Czy podobnie jak większość mediów w Polsce uważa pan, że osiągnięcie olimpijskiej kwalifikacji to formalność?

– Możliwe, że jestem jedynym człowiekiem w Polsce, który tak nie uważa. To wszystko nie będzie takie łatwe, a myślenie, że będzie, jest chyba najniebezpieczniejszą rzeczą, która może się nam przytrafić, ponieważ łatwo wtedy wmówić sobie, że nie trzeba aż tak bardzo się przygotowywać do poszczególnych meczów, tyle ćwiczyć, analizować każdego aspektu, a to jest błędne. Naprawdę nie chcę ryzykować porażki. Walka na wysokim poziomie wymaga długich treningów, nieprzespanych nocy spędzonych nad statystykami i video, czyli starań porównywalnych do tych, które poczyniliśmy przed mistrzostwami świata w Polsce. Razem spędziliśmy pięć tygodni, próbowaliśmy wielu rozwiązań, by później zagrać wspaniałe zawody, które do dziś smakują wyjątkowo.

Za wami już ponad połowa drogi do kwalifikacji. Czy już odczuwa pan, że cel jest na wyciągnięcie ręki, czy też bardziej widzi, że ciągle nic nie macie, ponieważ jeszcze nie wywalczyliście awansu?

– Czuję, że jesteśmy bliżej, ponieważ wydaje mi się, że za nami są już dwa najtrudniejsze turnieje, w których musieliśmy się zmierzyć. Nie zmienia to faktu, że nie można lekceważyć tego trzeciego, bowiem może być on prostszy, ale wciąż nie będzie łatwizną. Ze względu na fakt, że jest to nasza ostatnia szansa, to na pewno jesteśmy już bliżej.

Co było większą lekcją dojrzałości dla pana – przejęcie drużyny narodowej kilka miesięcy przez mistrzostwami świata rozgrywanymi w jej macierzystym kraju, czy też to, co dzieje się teraz – fakt, że próbujecie zakwalifikować się do igrzysk już kolejny raz i nadal nie możecie spełnić swojego założenia?

– Jestem młodym trenerem, więc bardzo dużo wciąż się uczę, przede wszystkim tego, że każdy sezon jest inny. Wyzwaniem było to, że po mistrzostwach praktycznie całkowicie zmieniliśmy naszą drużynę, co bardzo dobrze było widać na przykładzie składu, który walczył w finale siatkarskiego mundialu i w Pucharze Świata. Musieliśmy znaleźć nową jakość i w bardzo krótkim czasie osiągnąć porównywalny poziom, a to w Japonii nam się udało. To oczywiste, że z każdym takim doświadczeniem czuję się dojrzalszy jako szkoleniowiec. Wpływają na to różne czynniki stresogenne, charaktery, z którymi przychodzi mi pracować, konieczność znalezienia nowych rozwiązań i wyjścia z problemów – zawsze znajdzie się coś, nad czym trzeba pracować. W zeszłym roku uświadomiłem sobie, że dobrze jest osiągnąć sukces, ale każdy z nich powinien być jedynie preludium do zdobycia kolejnych i motywacją do wynalezienia nowej jakości gry. Ponadto system kwalifikacji oddziałuje tak, że nie wystarczy prezentować się bardzo dobrze – trzeba robić wszystko idealnie. Najbardziej było to widać w czasie Pucharu Świata, kiedy nasza, według mnie świetna, postawa nie wystarczyła do wywalczenia pierwszych dwóch miejsc na podium. To samo pokazał Berlin – „dobrze” to za mało, ponieważ pozostałe drużyny mając jedynie tydzień na przygotowania, grały siatkówkę imponującą, a wypracowanie właściwych interakcji w tak krótkim czasie było bardzo trudne. Poprawna dyspozycja wystarczyła jedynie do tego, żeby nas ocalić, a nie do tego, żeby osiągnąć zamierzony cel. To szalone! Okazuje się, że nie da się przygotować zespołu na jedną imprezę, bo po prostu potrzeba grać regularnie, gdyż inaczej wypadnie się z mistrzowskiej stawki. Taka jest rzeczywistość siatkówki i dorastanie w niej pod względem trenerskim.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved