Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Stelio DeRocco: Ciągłość jest nieodzowną podwaliną sukcesu

Stelio DeRocco: Ciągłość jest nieodzowną podwaliną sukcesu

fot. mksbedzin.pl

– Zajmuję się trenowaniem od wielu lat i pracowałem w wielu krajach, a to, co odkryłem przez ten czas, to fakt, że w pracy w sporcie niezwykle istotne jest zachowanie ciągłości. W przyszłym sezonie nie będziemy mogli sobie pozwolić na to, by wymienić jedenastu z czternastu graczy. Płynność jest nieodzowną podwaliną sukcesu i to też powiedziałem prezesowi MKS-u – jeśli chce ze mną współpracować, to musimy razem opracować plan, który pozwoli nam pewnym krokiem pójść w przyszłość – powiedział o zmianach, z którymi w nowy sezon wejdzie klub z Zagłębia, trener zespołu z Będzina, Stelio DeRocco.

Jak będą wyglądały pierwsze szczeble pracy z MKS-em Będzin, dzięki którym zespół rozpocznie przygotowania do nowego sezonu?



Stelio DeRocco:Pierwsze, co należy zauważyć, to fakt, że wymieniliśmy jedenastu z czternastu graczy, więc to, co powinniśmy zrobić, to zacząć tworzyć dynamikę, „feeling” drużyny. Jeżeli chodzi o mnie, to nawet jeśli wcześniej walczyłem przeciwko zespołom niektórych graczy, to nigdy w życiu ich nie trenowałem, a co za tym idzie, chciałbym najpierw poznać ich osobiście. Do startu PlusLigi mamy prawie dwa miesiące, więc wszelkie zmiany będziemy chcieli wprowadzać krok po kroku. Nie musimy się śpieszyć – nikt od nas nie wymaga, byśmy w przyszłym tygodniu byli w docelowej formie, gdyż gotowi musimy być dopiero w momencie, kiedy rozpocznie się sezon. Reasumując, przede wszystkim na pierwszy ogień chcę stworzyć drużynę.

Jaka jest metoda Stelio DeRocoo, żeby to osiągnąć?

Od tego poniedziałku przed nami cały tydzień porannych ćwiczeń na siłowni, a popołudniami będziemy trenować na plaży. Chcemy najpierw walczyć na piasku, bowiem wielu z moich podopiecznych ma za sobą miesiąc, dwa bardziej odpoczynku niż wysiłku fizycznego, a taki ruch pozwoli nam uniknąć niepotrzebnych urazów kolan czy pleców. Poza tym zabawa w „plażówkę” jest dla siatkarzy halowych świetnym źródłem rozrywki i jednocześnie możliwością wyrobienia formy czy też siły. Moim zdaniem wpłynie to na właściwe zbudowanie dynamiki, ale także kolektywu w drużynie, gdyż zawodnicy będą mieli wiele okazji do tego, żeby dobrze poznać siebie i swoje umiejętności.

Pana drużyna jest kombinacją solidnych zawodników z PlusLigi, młodzieży, ale także mniej znanych zawodników zagranicznych z USA, Brazylii i Australii. Jaka myśl przyświecała panu, kiedy decydował się pan na ten bądź co bądź ryzykowny, międzynarodowy miks?

Kiedy po zakończeniu poprzednich rozgrywek usiadłem do rozmów z prezesem MKS-u, panem Mariuszem Korpakiem, zaczęliśmy się zastanawiać nad tym, jaki jest cel, który chcemy wspólnie osiągnąć w pierwszym, w pełni przepracowanym razem sezonie. Przede wszystkim chcieliśmy być o wiele bardziej walczącym teamem, a co za tym idzie, wiedzieliśmy, że musimy postawić na to, by zacząć patrzeć na klub z Zagłębia w kontekście przyszłości. Wymyśliliśmy kilkuletni plan, w którym dużą rolę odegrają młodzi zawodnicy, jak i różnorodni, zagraniczni siatkarze. Rzecz jasna istotni są również zawodnicy, którzy znają PlusLigę pod wieloma względami, ale ważne jest dla mnie także to, żeby pomiędzy nimi zapewnić balans w każdym sektorze gry. To właśnie stąd znalazła się u nas spora grupa zawodników obdarzonych dużym potencjałem fizycznym – siłowym i wzrostowym – ale także takich o silnym charakterze. Myślę, że ten ostatni aspekt odgrywa pierwsze skrzypce w odniesieniu do wyników, które wypracowuje dany zespół. Idąc tym tropem, w MKS-ie znalazł się Australijczyk, którego znam bardzo dobrze i który posiada bardzo duże predyspozycje na lidera, czy też młodzi Amerykanie, którzy w bardzo widowiskowy sposób wykluli się ze swojego systemu szkoleniowego, a to, na co szczególnie zwróciłem uwagę, to ich olbrzymi głód gry w PlusLidze. Kiedy w teamie od początku występuje entuzjazm, to można go nazwać dobrą podwaliną późniejszej współpracy.

Czyli z MKS-em współpracuje pan od kilku miesięcy, a już zdążył się pan zakochać w tym miejscu na tyle, że zbudował pan plan na najbliższe cztery, pięć lat?

Tak, oczywiście! Zajmuję się trenowaniem od wielu lat i pracowałem w wielu krajach, a to, co odkryłem przez ten czas, to fakt, że w pracy w sporcie niezwykle istotne jest zachowanie ciągłości. W przyszłym sezonie nie będziemy mogli sobie pozwolić na to, by wymienić jedenastu z czternastu graczy. Płynność jest nieodzowną podwaliną sukcesu i to też powiedziałem prezesowi MKS-u – jeśli chce ze mną współpracować, to musimy razem opracować plan, który pozwoli nam pewnym krokiem pójść w przyszłość. Poza tym, niezależnie od tego, czy pracuje się w małym, czy dużym mieście, najważniejsze jest to, by uczynić z niego swój dom – miejsce, w którym będzie można się zaadaptować i być szczęśliwym. Będzin to uczynił, zapewniając mi wszystko, czego potrzebuję, bowiem wszystko jest blisko, nie mamy problemu z dostępem do hal i siłowni, a to sprawia, że wyjątkowo istotne są dla mnie ta społeczność i otoczenie.

Niemniej jednak w zeszłym sezonie MKS zajął ostatnią pozycję w stawce. Nie obawia się pan, że tym razem może być podobnie? Wszak ostatnie lata obecności zespołu z Będzina w PlusLidze to powtarzające się scenariusze – duże roszady kadrowe, zmiany trenerów w czasie sezonu, a progresu w kontekście wyników brak.

Tak było, ale to nie gasi naszej chęci do tego, by stać się lepszymi. Sytuacja zmieniła się, kiedy się pojawiłem, bo mój zespół zaczął wygrywać, niemniej jednak przydarzały nam się mecze, których do dziś nie możemy odżałować – takie jak te z Effectorem Kielce. Starałem się wtedy robić, co tylko mogłem, wprowadzałem zmiany, bowiem uważam, że zadaniem szkoleniowca jest dokonanie wszystkiego, by doprowadzić swój team do sukcesu, a skończyło się tak, jak się skończyła. Rozgrywki są bardzo trudne, a dodatkowo wszystko nadal się zmienia. W okienku transferowym doszło do wielu roszad, do stawki dołączyły dwa kolejne zespoły, więc tym, co teraz będzie decydowało w największej mierze o wynikach, jest to, jak bardzo będziemy chcieli wygrać i jak dobrze przygotujemy się do walki w rozszerzonej PlusLidze.

Jaką drużynę chciałby pan zobaczyć w swoim teamie po sezonie 2016/2017?

Drużynę, która jest inna, która reprezentuje styl bardziej fizyczny niż dotąd. Chciałbym, by był to zespół, w którym nie będzie negatywnej różnicy niezależnie od tego, kto pojawi się na boisku. Pragnę, by wszyscy zawodnicy dali z siebie wszystko i cechowali się olbrzymią wolą walki w każdej sytuacji.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-08-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved