Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Srećko Lisinac: Nie wydaje mi się, że to logicznie przemyślane rozwiązanie

Srećko Lisinac: Nie wydaje mi się, że to logicznie przemyślane rozwiązanie

fot. Sylwia Lis-Dubiel

– W tamtym czasie w Trento nie było zarażonych. Główne ośrodki epidemii znajdowały się w Bergamo i Mediolanie. Rozumiałem jednak wątpliwości zawodników Jastrzębskiego Węgla. Musieliby do nas przylecieć, a w samolotach najłatwiej o kontakt z wirusem. To normalne, że się bali. Finalnie dobrze się stało, że nie przyjechali, i że mecz się nie odbył – przyznał środkowy Itas Trentino, Srećko Lisinac.

W wielu krajach zdecydowano się przedwcześnie zakończyć rozgrywki z powodu epidemii koronawirusa. We Włoszech jednak cały czas ligi są zawieszone i teoretycznie możliwe jest ich wznowienie. Jak wygląda sytuacja klubu z Trydentu? – Trenujemy w aplikacji z trenerem przygotowania fizycznego. Robimy to po to, by być gotowymi na powrót do hali. Trudno jest jednak wierzyć, że rozgrywki będą kontynuowane. Umiera tak wielu ludzi, tak wielu się zaraża… Włochy były pierwszym krajem przytłoczonym liczbą chorych. Teraz doszły do tego Niemcy, Francja i Hiszpania. W tych warunkach sporym wyzwaniem będzie dokończenie rozgrywek. Nie od nas to jednak zależy – czekamy na decyzję władz – stwierdził Srećko Lisinac.



Itas Trentino w ćwierćfinale Ligi Mistrzów miało zmierzyć się z Jastrzębskim Węglem. Do tej potyczki jednak nie doszło, polski klub bowiem nie przyjechał do Włoch z obawy epidemii koronawirusem. CEV zadecydował, że mecze miałyby odbyć się w późniejszym terminie w słoweńskim Mariborze, lecz te spotkania także się nie odbyły. – W tamtym czasie w Trento nie było zarażonych. Główne ośrodki epidemii znajdowały się w Bergamo i Mediolanie. Rozumiałem jednak wątpliwości zawodników Jastrzębskiego Węgla. Musieliby do nas przylecieć, a w samolotach najłatwiej o kontakt z wirusem. To normalne, że się bali. Finalnie dobrze się stało, że nie przyjechali, i że mecz się nie odbył. Całe szczęście wszyscy są zdrowi – stwierdził środkowy. – Słyszem o tym pomyśle, ale nie wiem, czy jest on możliwy do zrealizowania. Polska liga się skończyła, zawodnicy pojechali do domów. Nie wyobrażam sobie, że teraz mieliby wrócić do klubu i dograć Ligę Mistrzów. Nie wydaje mi się, że to logicznie przemyślane rozwiązanie – dodał Serb.

Zarówno Jastrzębski Węgiel jak i Itas Trentino w momencie przerwania rozgrywek ligowych plasowali się na 4. miejscu w krajowych rozgrywkach. To oznacza, że oba kluby nie wystąpiłyby w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Ćwierćfinalista tegorocznej LM z Polski będzie chciał prosić CEV o możliwość występu w następnej edycji rozgrywek. – Dobry plan. Jeśli będziemy oficjalnie na czwartym miejscu, takie rozwiązanie jest jak najbardziej ok. Najważniejsze jednak, by pandemia się skończyła, by wszystko wróciło do normalności. To, czy zagramy mistrzostwa czy mecze, jest na drugim miejscu. Wiemy, że epidemia odbije się na gospodarce. Straty ekonomiczne będą ogromne. Zdajemy sobie sprawę z tego, że sponsorzy siatkówki mogą ucierpieć, ale przez to nie możemy zapomnieć, że zdrowie jest najważniejsze. Pieniądze odzyskamy, ludzi nie. Nie możemy jeść banknotów ani kupić za nie zdrowia. W obliczu wirusa wszyscy jesteśmy równi. Nie patrzy on na to, czy ktoś ma dużo na koncie. Wszyscy musimy przeczekać ten koszmar w domach – zakończył Srećko Lisinac.

*cały wywiad Sary Kalisz w serwisie sport.tvp.pl

źródło: inf. własna, sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved