Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Srećko Lisinac: W Łodzi na pewno będzie super mecz

Srećko Lisinac: W Łodzi na pewno będzie super mecz

fot. Łukasz Krzywański

Tylko w dwóch pierwszych partiach katowiczanie zdołali nawiązać walkę z drużyną PGE Skry Bełchatów. Podopieczni Roberto Piazzy, głównie za sprawą zagrywki, wyraźnie jednak przyspieszali w końcowych fragmentach setów i nie pozwalali na zbyt wiele swoim rywalom. Po dziesięciominutowej przerwie dopełnili formalności i wywieźli ze Spodka komplet punktów. – Nasze przyjęcie było bardzo dobre, przez co kończyliśmy piłki w ataku. Cieszę się, że wygraliśmy 3:0 – podsumował po spotkaniu Srećko Lisinac.

Zawodnik ten rozpoczął spotkanie w kwadracie dla rezerwowych, jednak podwójna zmiana, jaką dał wraz z Grzegorzem Łomaczem okazała się strzałem w „dziesiątkę”, gdyż to głównie za sprawą tej dwójki bełchatowianie odrobili straty. Co ciekawe serbski środkowy nie wystąpił na swojej nominalnej pozycji, tylko przejmował rolę atakującego. Nie pierwszy raz zresztą. – Jak jest taka potrzeba, to nie ma problemu. Mogę grać jako atakujący. Szymek Romać miał przez ostatnie dni troszeczkę problem z kolanem i nie mógł skakać i trenować z nami. Na treningu jak byłem w drugiej linii, to spędziłem trochę więcej czasu na ataku. Wiedzieliśmy, że w Katowicach będą grali Patryk Czarnowski i Karol Kłos. Trochę więcej piłek zaatakowałem z pozycji atakującego, ale nie przygotowywaliśmy tego specjalnie na ten mecz, tylko tak po prostu wyszło – dodał.



Srećko Lisinac w trzeciej partii powrócił jednak na środek bloku, oddając prawe skrzydło Mariuszowi Wlazłemu. Co ciekawe jako atakujący zakończył wszystkie skierowane do niego piłki, a pierwszy raz nie zdobył punktu po ataku z krótkiej. Skoro był już atak i środek, to pozostaje się zastanowić, na jakiej pozycji by zagrał, gdyby mecz przedłużył się o kolejnego seta? – Może rozgrywający? Żartuję oczywiście – śmiał się środkowy bełchatowian.

Wprawdzie nagrodę MVP zgarnął Grzegorz Łomacz, jednak równie dobrze można ją było przyznać reprezentantowi Serbii. Bełchatowian może cieszyć powrót do dobrej dyspozycji Łomacza, zwłaszcza w kontekście czekających ich meczów w najbliższym czasie. – Trener chciał przywrócić do gry Grzegorza Łomacza, który przez długi czas leczył kontuzję. Dobrze wygląda po powrocie i dobrze wystawia. (śmiech) A przy jego zagrywce zdobyliśmy dużo punktów – zauważył Lisinac. W spotkaniach przeciwko Łuczniczce i GKS-owi mieli szansę pograć nominalnie rezerwowi zawodnicy. Jak słusznie zauważa Serb: – Jest bardzo dużo meczów, wszyscy muszą grać i być przygotowani na to, co idzie – powiedział.

A idzie bardzo ważne spotkanie w Lidze Mistrzów. Już w środę w łódzkiej Atlas Arenie bełchatowianie podejmą Cucine Lube Civitanonova i chcąc liczyć się w walce o Final Four, muszą wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i wygrać ten dwumecz. W tym sezonie zawodnicy PGE Skry już raz mierzyli się z Włochami w ramach półfinału Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie musieli uznać wyższość swoich rywali 0:3. Czas zatem na rewanż. – Pamiętam, że w ostatnim meczu z Lube dostałem czerwoną kartkę na końcu seta. Lube jest bardzo mocną drużyną, chyba jest w pierwszej czwórce najmocniejszych, ale to my chcemy być w tej pierwszej czwórce i jak będziemy grali najlepiej jak potrafimy, to myślę, że możemy je pokonać. Jest to jeden z najlepszych zespołów na świecie i nie jest łatwo grać przeciwko niemu, ale ja wierzę w nasz skład. Wiem, że możemy grać bardzo dobrze i jak tak zagramy, to możemy się cieszyć – analizował środkowy. – W Łodzi na pewno będzie super mecz. Zapraszam wszystkich i bądźcie z nami i wspierajcie nas, żeby była dobra atmosfera – zakończył Serb.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved