Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Sporo emocji w trzeciej kolejce I ligi mężczyzn

Sporo emocji w trzeciej kolejce I ligi mężczyzn

Trzecia kolejka w I lidze mężczyzn sypnęła tie-breakami. Po niej już tylko GKS Katowice pozostał bez porażki, za to wciąż dwie ekipy nie zaznały smaku zwycięstwa. Jak na razie najbardziej rozczarowuje Espadon i Warta, zaś pozytywnym zaskoczeniem są oba KPS-y – z Kęt i Siedlec.

Po trzeciej kolejce samodzielnym liderem został GKS Katowice, który w meczu na szczycie pokonał we Wrześni miejscowy APP Krispol. Szczególnie jednostronne były pierwszy i czwarty set, w których goście totalnie zdominowali boiskowe wydarzenia. Zupełnie inaczej było w dwóch pozostałych partiach, w których gospodarze dotrzymywali im kroku. Jedną z nich zdołali rozstrzygnąć na swoją korzyść, ale to było zbyt mało, by doprowadzić chociażby do tie-breaka. Drugą przegrali po walce na przewagi, co spowodowało, że komplet punktów pojechał na Śląsk. Mimo porażki wrześnianie pozostali w czołówce, ale beniaminek z Katowic został samodzielnym liderem tabeli i jedynym niepokonanym zespołem w rozgrywkach.

Jak na razie sporym rozczarowaniem jest postawa Espadonu Szczecin, który przegrał drugi mecz przed własną publicznością. Tym razem uległ mocno odmłodzonemu KPS-owi Kęty. Przełomowa dla losów meczu była druga odsłona, w której gospodarze prowadzili 16:10, a jednak nie potrafili w niej postawić kropki nad i. Za to podopieczni trenera Błasiaka uwierzyli, że mogą z terenu faworyta wywieźć korzystny rezultat. – Po drugim secie z Espadonu zeszło powietrze. Chyba gospodarze nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, nie liczyli, że aż tak im się postawimy – mówił po meczu środkowy przyjezdnych, Mateusz Bogus. Ostatecznie w tie-breaku pokonali oni Espadon, wywożąc ze Szczecina dwa oczka i przeskakując go w tabeli. Bez wątpienia KPS dotychczas jest pozytywnym zaskoczeniem, za to szczecinianie będą mieli nad czym myśleć przed kolejnymi pojedynkami.



W starciu medalistów z minionego sezonu tym razem lepszy okazał się Ślepsk Suwałki. Prowadził on z Victorią PWSZ Wałbrzych już 2:0, ale nie zgarnął kompletu punktów. W kolejnych partiach przebudzili się podopieczni trenera Janczaka, ale w tie-breaku ponownie musieli uznać wyższość przeciwników. Pojedynek obfitował w sporą liczbę błędów po obu stronach siatki, więc wydaje się, że podział punktów jest sprawiedliwym rozwiązaniem, a zwycięstwo gospodarzy jest rewanżem za porażkę w półfinale minionych rozgrywek. – Pamiętaliśmy poprzedni sezon i chcieliśmy się mocno zrewanżować. To nam się udało. Kilka razy zaiskrzyło pod siatką między zawodnikami obu drużyn, ale najważniejsze, że wygraliśmy, bo takie zwycięstwa – przychodzące z trudem – cementują nasz zespół – opowiadał na łamach „Gazety Wyborczej” atakujący Ślepska, Wojciech Winnik.

Wciąż nie może przełamać się Energa Omis Ostrołęka, która w trzecim meczu poniosła trzecią porażkę. Tym razem przed własną publicznością podopieczni trenera Dudźca nie urwali nawet seta AGH AZS Kraków. Gospodarze tylko krótkimi fragmentami byli w stanie dotrzymać kroku podopiecznym trenera Kubackiego, którzy przez większość pojedynku kontrolowali boiskowe wydarzenia. – Na treningu nasza gra fajnie wyglądała, a w trakcie meczu była ona znacznie gorsza. Pierwsze akcje zawodziły, a w kontrze też nie kończyliśmy ataków. Hala powinna nam sprzyjać, a dużo zagrywek popsuliśmy – mówił po meczu na antenie Radia Nadzieja libero zespołu z Ostrołęki, Krzysztof Kołodziej. Obecnie ostrołęczanie plasują się w dolnych rejonach tabeli, zaś AGH przesunęła się do czołowej ósemki.

Siatkarze SMS-u PZPS Spała nie mogą odczarować nyskiego kotła. Po raz kolejny musieli w nim uznać wyższość akademików z Opolszczyzny, tym razem ulegając im 1:3. Szczególnie jednostronna była premierowa odsłona pojedynku, później gra się bardziej wyrównała, ale po dwóch setach o krok od sukcesu była drużyna prowadzona przez trenera Bułkowskiego, dla której był to debiut przed własną publicznością w tym sezonie. Goście przebudzili się w trzeciej partii, ale w czwartej ponownie musieli uznać wyższość rywali. Była to dopiero pierwsza porażka w tym sezonie podopiecznych trenera Pawlika, ale i tak utrzymali się oni w czołówce. Po piętach jednak depcze im grupa pościgowa, w której znajduje się także Stal AZS PWSZ Nysa, która ma rozegrane o jedno spotkanie mniej od rywali z czołówki.

Po drugą victorię w sezonie sięgnęli siatkarze KPS-u Siedlce, którzy u siebie wykazali wyższość nad Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. Chociaż początek meczu na to nie wskazywał. Przyjezdni prowadzili 2:0 i byli o krok od wywiezienia z Siedlec kompletu punktów. – Był to nasz pierwszy mecz przed własną publicznością. Pewnie odczuwaliśmy trochę większy stres i dreszczyk emocji. Może przez to tak długo wchodziliśmy w ten mecz – opowiadał Maciej Krzywiecki, libero KPS-u, który przebudził się w trzeciej odsłonie, rozstrzygając ją na swoją korzyść. W kolejnych poszedł za ciosem, ostatecznie sięgając po dwa punkty. Dzięki nim wyprzedził w tabeli ostatniego rywala, chociaż ścisk w niej jest tak duży, że po każdej następnej kolejce mogą zachodzić spore przetasowania.

Wciąż w tym sezonie nie może odnaleźć się Camper Wyszków, który ponownie zaznał goryczy porażki. Tym razem przed własną publicznością nie sprostał Hutnikowi Kraków. Wprawdzie po dwóch setach na świetlnej tablicy widniał remis, ale dwie kolejne na swoim koncie zapisali podopieczni trenera Matrasa, odnosząc tym samym pierwszy triumf w rozgrywkach. W szeregach gospodarzy zabrakło przede wszystkim skuteczności w ataku, a proste błędy podcinały im skrzydła, w efekcie czego po czterech kolejkach drużyna prowadzona przez trenera Blomberga ma zerowy dorobek punktowy i znajduje się w ogonie tabeli. Za to beniaminek pokazał, że pomimo zamieszania związanego ze startem w I lidze oraz nie do końca wyjaśnioną sytuacją finansową nie zamierza być chłopcem do bicia.

Zobacz również
Wyniki 3. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved