Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Sławomir Zemlik: Nie ma co szukać dziury w całym

Sławomir Zemlik: Nie ma co szukać dziury w całym

fot. volleyespadon.pl

– Tak do końca łatwo nie było, ale zagrywka ułatwiła nam zadanie, ustawiła większą część meczu – powiedział po zwycięstwie nad Stalą AZS PWSZ Nysa Sławomir Zemlik, przyjmujący Espadonu Szczecin, który dzięki zdobyciu kompletu punktów wciąż plasuje się w czołówce I-ligowych rozgrywek. 

Siatkarze Espadonu Szczecin zrewanżowali się Stali AZS PWSZ Nysa za wyjazdową porażkę. We własnej hali dali lekcję siatkówki ekipie z Opolszczyzny, która tylko od czasu do czasu była w stanie dotrzymać im kroku. – Jesteśmy mocni we własnej hali. Przez większość meczu wszystko układało się po naszej myśli. Jesteśmy zadowoleni z tego zwycięstwa – powiedział Sławomir Zemlik. Jednak nysanie starali się podjąć walkę z gospodarzami. W niektórych momentach ta sztuka im się udawała. W drugim secie odrobili nawet sześciopunktową stratę, ale ich gra zbyt mocno falowała, a kiedy tylko podopieczni trenera Simojlovicia wrzucili piąty bieg w polu serwisowym, od razu odskakiwali przyjezdnym na kilka oczek. – Tak do końca łatwo nie było, ale zagrywka w dużym stopniu ułatwiła nam zadanie, ustawiła większą część meczu. Dzięki niej potrafiliśmy odrabiać straty i mamy zwycięstwo za trzy punkty – dodał przyjmujący szczecińskiej ekipy, który dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa.



Obaj szkoleniowcy dość mocno rotowali składem. Janusz Bułkowski szukał odpowiedniego ustawienia w przyjęciu i na rozegraniu, żeby jego drużyna nawiązała jak najbardziej wyrównaną walkę z gospodarzami, w których szeregach w trakcie meczu także doszło do roszad personalnych. Dobrą zmianę dał wspomniany już Zemlik, a pozytywnie zaprezentował się również Łukasz Pietrzak, który w tym sezonie nie miał zbyt wielu okazji do pojawienia się na boisku. Za to ciekawy manewr miał miejsce na początku spotkania. W pierwszej szóstce Espadonu pojawiło się trzech przyjmujących i jeden środkowy. Nie była to pomyłka, ale roszada taktyczna. – Był to celowy zabieg. Patryk (Orłowski – przyp. red.) daje często zadaniowe zmiany na zagrywce. Tym razem wszedł od początku meczu za Janka (Gałązkę – przyp. red.) w pole serwisowe, a potem został zmieniony – wyjaśnił Zemlik.

Ostatnio w harmonogramie gier Espadonu pojawiło się kilka luk. Niedawno podopieczni trenera Simojlovicia pauzowali ze względu na wycofanie się z rozgrywek Hutnika, a w najbliższy weekend mają wolne, bo mecz ze Ślepskiem rozegrali awansem. Jednak nie zwracają na to uwagi i już koncentrują się na kolejnych celach, które przed nimi. – Może jest to trochę niekomfortowa sytuacja, że mecze są w nieregularnych terminach, ale nie ma co szukać dziury w całym. Jesteśmy profesjonalistami, szybko dostosujemy treningi do kalendarza i będziemy robić wszystko, żeby zapisywać na koncie kolejne zwycięstwa – podkreślił zawodnik Espadonu, przed którym teraz starcie z Camperem Wyszków. Na wyjeździe szczecinianie ugrali tylko seta, więc liczą na rewanż przed własną publicznością. – Taki mamy plan. Mam nadzieję, że dobrze się zaprezentujemy, tym bardziej że w Szczecinie trudno się gra naszym przeciwnikom, szczególnie jeśli prezentujemy się tak skutecznie na zagrywce jak w meczu ze Stalą – dodał Zemlik.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved