Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Sławomir Gerymski: Sportowa złość długo będzie w nas siedziała

Sławomir Gerymski: Sportowa złość długo będzie w nas siedziała

fot. krispolwrzesnia.pl

– Sportowa złość siedzi w nas cały czas. Piąte miejsce nas nie zadowala, choć jest to najwyższa pozycja, którą zajął klub z Wrześni w całej historii grania w I lidze. Dla nas to jednak nic nie znaczy. Jesteśmy sportowcami i liczy się dla nas tylko zwycięstwo. Czujemy, że mogliśmy zajść dalej, lepiej spożytkować pracę i wygrać jak najwięcej – mówi trener APP Krispolu Września, Sławomir Gerymski.

Jak z perspektywy czasu ocenia pan ćwierćfinałową rywalizację z Espadonem Szczecin?



Sławomir Gerymski:  Były to dwa ciężkie mecze przegrane po walce. Na pewno nikt z nas nie cieszy się z takiego wyniku, bo liczyliśmy, że zajdziemy trochę dalej. Niestety, nie udało nam się to, ponieważ przeciwnik postawił nam się bardzo mocno. Był w tych meczach minimalnie lepszy. Największa różnica była w bloku, w którym zdobył o 10 punktów więcej. Poza tym zmiany, które wykonywał trener szczecinian, kiedy prowadziliśmy 2:1, dawały dobre rezultaty. Zawodnicy, którzy wchodzili na boisko, poprawiali jakość gry zespołu, przez co on stawiał nam się jeszcze mocniej. Espadon okazał się mocniejszym zespołem. Miał czternastu zawodników do grania, a nam tego trochę zabrakło. Próbowaliśmy też podpierać się zmiennikami, ale rywale okazali się trochę lepsi.

Ale w obu spotkaniach prowadziliście 2:1, więc chyba była szansa na doprowadzenie chociażby do trzeciego spotkania?

– Na pewno była szansa na zwycięstwo. Chłopcy walczyli, momentami prezentowali bardzo dobrą siatkówkę, realizowali taktykę, którą przygotowaliśmy na Espadon. Ale po trzecim secie działy się rzeczy, nad którymi nie do końca mogliśmy zapanować. Kiedy oni potrzebowali zmienników, to umieli sobie z tym poradzić, a my nie. Na dodatek w rewanżu zabrakło nam Damiana Dobosza, co było dla nas wielkim osłabieniem. Bardzo by nam się przydał w tym meczu. Musieliśmy grać tymi zawodnikami, których mieliśmy zdrowych i czekać na to, czy damy radę, czy też nie. Okazało się, że przegraliśmy, a rywale na pewno byli od nas lepsi w tych dwóch meczach.

A była taka sportowa złość, że nie udało się wam awansować do czwórki, chociaż była ona na wyciągnięcie ręki?

– Sportowa złość siedzi w nas cały czas. Piąte miejsce nas nie zadowala, choć jest to najwyższa pozycja, którą zajął klub z Wrześni w całej historii grania w I lidze. Dla nas to jednak nic nie znaczy. Jesteśmy sportowcami i liczy się dla nas tylko zwycięstwo. Czujemy, że mogliśmy zajść dalej, lepiej spożytkować pracę i wygrać jak najwięcej. Zatrzymał nas Espadon, więc sportowa złość pewnie jeszcze długo będzie w nas siedziała, bo nie chcieliśmy kończyć ligi już w kwietniu, a dopiero pod koniec maja. Każda porażka boli, a taka, która decyduje o tym, że kończy się sezon, boli dziesięć razy bardziej. Potrzebujemy czasu, żeby trochę ochłonąć i wyciągnąć wnioski.

Ta porażka chyba tym bardziej boli, że nie przegraliście zdecydowanie, tylko niuanse zadecydowały, że po walce przegraliście awans do półfinału?

– Nie dopuszczam myśli, żeby sportowiec wyszedł na mecz i nie walczył, że ktoś mógłby nie mieć ochoty grać o zwycięstwo. Na pewno walka cieszy naszych kibiców i członków zarządu, ale dla mnie to nic nie znaczy. Każdy sportowiec musi walczyć. Jeśli coś odpuszcza, nie nadaje się do uprawiania sportu.

A czy w takim razie cały sezon może pan rozpatrywać na plus, czy jednak odczuwa pan niedosyt?

– Dopóki PlusLiga będzie zamknięta i nie będzie awansów, to na cały sezon patrzę nie przez pryzmat miejsca, które zespół zajął, tylko na to, czy zawodnicy w trakcie sezonu poprawili swoje umiejętności. Jeżeli sportowo nic nie mogą wywalczyć, to przynajmniej muszę wiedzieć, że przez rok pracy ze mną poszli do przodu. Widzę po większości z nich, że ich umiejętności wzrosły, a ich wartość za rok czy dwa będzie większa po pracy, którą wykonali w trakcie ostatnich miesięcy. Oczywiście, jeszcze dużo brakuje im do doskonałości, ale jestem zadowolony z tego, co zrobili, wylewając hektolitry potu na treningach.

Wiem, że pan nie lubi indywidualnych laurek, ale chciałbym zapytać o Wiktora Matuszaka. To nie był zawodnik, który na początku sezonu przewidywany był do gry w podstawowym składzie. Sytuacja jednak potoczyła się tak, jak się potoczyła. Czy według pana ten młody chłopak wykorzystał swoją szansę?

– Bez wątpienia tak. Przed sezonem nikt nie myślał o tym, żeby Wiktor nawet trenował z pierwszym zespołem, a co dopiero rozgrywał mecze w I lidze. W jego przypadku skok siatkarski jest największy. Oczywiście, nie można jeszcze wymagać doskonałości w jego grze, bo ma dopiero 18 lat i jeszcze dużo pracy przed nim. Jednak może być z siebie zadowolony, może chodzić z wysoko uniesioną głową. Na pewno jest przykładem, że miejscowi chłopcy mogą pokazywać się w zespole, nie tylko w szerokim składzie, ale też na boisku. Nie ma nic przyjemniejszego dla kibiców, kiedy widzą znajomego z podwórka na boisku, który się rozwija i gra. Jestem z niego bardzo zadowolony. Spełniło się jego jakieś marzenie. Grał w I lidze przez większość sezonu, bardzo dużo meczów wygrał. Jeśli jeszcze teraz zda maturę, to rodzice będą z niego dumni.

Klub z Wrześni ma dość duże aspiracje. W ciągu dwóch, trzech lat chciałby zagrać w PlusLidze. Czy pana zdaniem wszystko idzie w dobrym kierunku?

– Na pewno tak, bo w klubie są ludzie, którzy chcą się rozwijać i są dobrymi organizatorami. Najpierw chcą przygotować klub organizacyjnie, a dopiero potem iść do przodu. Taka taktyka bardzo mi się podoba. Obecnie chcemy chłopców z Wrześni bardziej przygarnąć do siatkówki, żeby było ich więcej w zespole. Mamy nadzieję, że jeszcze nie jeden z miejscowych zawodników pokaże się z dobrej strony. Liczę na to, że działacze Krispolu nie zejdą z tego kursu, który obrali, bo jest on bardzo dobry. Najpierw organizacja, stawianie na swoich zawodników, a potem dopiero kolejne wyzwania. Początek jest bardzo dobry. Jestem zadowolony, że przyszło mi pracować w takim klubie, gdzie działacze tak rozsądnie postępują. 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved