Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Sławomir Gerymski kolejnym kandydatem na trenera polskiej kadry

Sławomir Gerymski kolejnym kandydatem na trenera polskiej kadry

fot. krispolwrzesnia.pl

– Mam 50% szans, bo ja chciałbym pracować, a związkowi działacze niekoniecznie mogą mnie chcieć. Nawet jak będą się ze mnie śmiać, to ja wiem, co umiem, wiem, co jest dobre dla polskiej siatkówki. Szkoda mi tych chłopaków. Niektórzy z nich gdzieś giną albo mogliby być lepsi, a nie są, bo jest zbyt mała opieka trenera reprezentacji nad swoimi zawodnikami – powiedział Sławomir Gerymski, który zamierza zgłosić swoją kandydaturę na szkoleniowca reprezentacji Polski.

Coraz więcej polskich szkoleniowców zgłasza swoją chęć prowadzenia reprezentacji Polski. Na giełdzie nazwisk pojawiają się chociażby Piotr Gruszka, Andrzej Kowal czy Robert Prygiel, ale swoją kandydaturę zgłasza też Sławomir Gerymski.Byłem brany pod uwagę na trzeciego trenera reprezentacji, kiedy prowadził ją Antiga. Nawet do Siedlec przyjeżdżał do mnie Blain i rozmawiał ze mną na ten temat, ale najwyraźniej plany się zmieniły. Teraz od pracy z kadrą odsunięty został de Giorgi, a PZPS chce, żeby poprowadził ją Polak. Uważam, że jestem już na to przygotowany – powiedział Sławomir Gerymski. – Mam 50% szans, bo ja chciałbym pracować, a związkowi działacze niekoniecznie mogą mnie chcieć. Nawet jak będą się ze mnie śmiać, to ja wiem, co umiem, wiem, co jest dobre dla polskiej siatkówki. Szkoda mi tych chłopaków. Niektórzy z nich gdzieś giną albo mogliby być lepsi, a nie są, bo jest zbyt mała opieka trenera reprezentacji nad swoimi zawodnikami, nie tylko podstawową czternastką, ale znacznie szerszą grupą – dodał wieloletni trener klubów I ligi.



Przez lata z biało-czerwonymi sukcesy odnosili zagraniczni trenerzy. Medalowe żniwa zaczął Raul Lozano, a później w historii polskiej siatkówki zapisywali się Daniel Castellani, Andrea Anastasi i Stephane Antiga. Tylko Ferdinando de Giorgi z kretesem poległ w World League i mistrzostwach Europy. – Nie neguję pracy zagranicznych trenerów. Odwalili oni kawał dobrej roboty, odnieśli piękne sukcesy, ale wszystko po drodze zaczęło kuleć. Jeszcze dawaliśmy radę, jak mieliśmy zawodników światowej klasy na newralgicznych pozycjach, a teraz nam trochę ich brakuje – ocenił Gerymski, który nie ukrywa zadowolenia z faktu, że PZPS po kilkunastu latach stawiania na zagranicznych szkoleniowców w końcu zaczął przychylniejszym okiem patrzeć na polską myśl trenerską. – W Polsce nie brakuje dobrych szkoleniowców. Zawsze denerwowało mnie to, co o nas mówiono. Obecnie mogę się tylko i wyłącznie cieszyć, że związkowi działacze zmienili optykę patrzenia na nas. Rodzimy szkoleniowiec jest najlepszy, bo zna mentalność zawodników. Nie zawsze nawet najlepsi zagraniczni trenerzy wiedzą jak pracować z daną nacją. Teraz bardzo modne jest słowo coaching, ale nie każdej reprezentacji on pasuje, bo zamiast ciężkiej pracy zaczyna robić się towarzystwo wzajemnej adoracji – dodał.

Gerymski zwrócił uwagę na to, że nawet polscy szkoleniowcy, którzy w przeszłości byli blisko kadry narodowej, współpracując z zagranicznymi kolegami po fachu, obecnie mają problem ze znalezieniem pracy w elicie. Nie ma w niej miejsca chociażby dla Radosława Panasa, Krzysztofa Stelmacha czy Andrzeja Kowala.W PlusLidze na szesnaście zespołów w jedenastu zatrudniono zagranicznych szkoleniowców, przez co nie ma miejsca pracy dla nas we własnym kraju. Właśnie polski szkoleniowiec w reprezentacji mógłby zachęcić działaczy, żeby znowu zaczęli w klubach stawiać na rodzimych szkoleniowców – trafnie zauważył Gerymski, który jednocześnie podkreślił, że rodzimym trenerom znacznie bardziej zależy na rozwoju poszczególnych zawodników niż zagranicznym szkoleniowcom, którzy rozliczani są głównie za wyniki. – Polscy trenerzy dużo wiedzą i dużo umieją, a przede wszystkim zależy im na rozwoju młodych ludzi, żeby z miesiąca na miesiąc byli lepszymi zawodnikami. Czy trenerzy zagraniczni również tak do tego podchodzą? Śmiem w to wątpić. Interesuje ich sukces oraz początek rozmowy, kiedy ustalają z PZPS-em miesięczną pensję. Jeśli sukcesu nie ma, to szuka się winnych wokół, tylko nie w swojej pracy – dodał były reprezentant Polski.

Niewiele klubów w PlusLidze stawia na młodych, polskich zawodników. Czynią to głównie Cerrad Czarni Radom, a inne kluby w większości wolą ściągać zagranicznych graczy. – Mamy tyle klubów w PlusLidze, że można by wymusić na klubach, żeby grali w nich młodzi, polscy zawodnicy. Nie chodzi o to, żebyśmy wychowywali innym nacjom zawodników, tylko zajęli się swoimi siatkarzami. Przykładowo w tamtym roku przygotowaliśmy reprezentację Kanady do tego, że gra coraz lepiej. Wystarczy popatrzeć na to, ile Kanadyjczyków gra w naszej lidze. Wiadomo, że jest to robota Antigi, bo chce mieć swoich podopiecznych z boku. Wszystkim rządzą też menadżerowie. To wszystko trzeba trochę ukrócić – podkreślił Gerymski.

Jest on zwolennikiem odmłodzenia kadry, co po części już nastąpiło, ale w takim przypadku na wyniki trzeba poczekać i mieć więcej cierpliwości. – Nastąpiła zmiana pokoleniowa, stąd pojawiły się słabe wyniki. Wszyscy dziwili się, dlaczego przegraliśmy z Serbią na Stadionie Narodowym? Bo nie było już Zagumnego, Wlazłego czy Winiarskiego, czyli zawodników grających na światowym poziomie. Mecz otwarcia przerósł młodych chłopaków, dlatego wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej. Zupełnie inaczej mogłoby być, gdyby pierwszy pojedynek grali chociażby w Gdańsku – ocenił trener, który uważa, że potrzebne jest stworzenie kilkuletniego planu pracy kadry w perspektywie igrzysk olimpijskich w 2020 roku. – Albo gramy starszymi zawodnikami, albo tworzymy długofalowy plan i konsekwentnie i spokojnie dajemy ogrywać się młodym chłopakom – zakończył Gerymski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved