Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Sławomir Busch: Wiedzieliśmy, po co tam jedziemy

Sławomir Busch: Wiedzieliśmy, po co tam jedziemy

fot. Barbara Setlik i Barbara Cieśla

Siatkarze AKS-u V LO Rzeszów przed turniejem w Leżajsku mierzyli w złoty medal na mistrzostwach Polski juniorów i ten cel zrealizowali. – Kluczem naszych zwycięstw jest drużyna, walka o każdą, nawet najtrudniejszą piłkę, wspieranie się nawzajem i wspólny cel – zdradził sekret sukcesu Sławomir Busch, przyjmujący AKS-u Rzeszów.

Przed turniejem byliście stawiani w roli faworyta, czy jechaliście do Leżajska w nastawieniu, że tylko złoto was interesuje?



Sławomir Busch:Tak, to był nasz główny cel na tych mistrzostwach. Zdobycie innego miejsca wiązałoby się ze sporą porażką oraz rozczarowaniem, nie tylko ze strony zawodników. Wiele osób na nas liczyło, tak jak my sami. Wiedzieliśmy, po co tam jedziemy i to osiągnęliśmy.

Rozpoczęliście turniej od tie-breaka z Chemikiem Bydgoszcz, chociaż w meczu prowadziliście już 2:1, a w piątym secie równie dobrze mogli wygrać bydgoszczanie, co było kluczem do zwycięstwa?

– Kluczem naszych zwycięstw, nie tylko tego jednego z Chemikiem, jest drużyna, walka o każdą, nawet najtrudniejszą piłkę, wspieranie się nawzajem i wspólny cel. Wygraliśmy tego tie-breaka dzięki poświęceniu do ostatniego punktu i również dzięki naszemu doświadczeniu. Pod koniec meczu czuliśmy, że nie możemy tego przegrać, że jesteśmy lepsi od bydgoszczan i postawiliśmy na swoim.

Kolejne dwa mecze grupowe wygraliście w trzech setach, ale rywale postawili trudne warunki, bo w każdym ze spotkań gra była wyrównana.

– Owszem, mam wrażenie, że przeciwnicy, którzy z nami się spotkali, rozegrali swoje najlepsze mecze na mistrzostwach. Bardzo łatwo jest nakręcić się pozytywnie na zwycięstwo z teoretycznie mocniejszym rywalem, jakim byliśmy dla pozostałych zespołów. Większą sztuką jest wygrać i kierować meczem ze słabszym przeciwnikiem. Koncentracja, znanie własnej wartości i chęć zdobycia złota pozwalały nam wygrywać takie spotkania.

W półfinale rozpoczęliście od mocnego uderzenia, wysoko wygraliście w pierwszym secie, w kolejnych także kontrolowaliście przebieg wydarzeń na boisku, wy zagraliście tak dobrze, czy rywal trochę was się przestraszył?

Nie można mówić o strachu chłopaków z Warszawy, podeszli do meczu również z chęcią zwycięstwa. To fakt, graliśmy świetnie w tym spotkaniu, wychodziły nam niemal wszystkie zagrania, nie daliśmy przeciwnikom rozegrać się i wejść we własny rytm gry. Od początku postawiliśmy na swoim, nie patrząc, co prezentuje zespół z Warszawy. Cała drużyna wyszła niezwykle zmobilizowana, wiedzieliśmy, że ten mecz będzie ciężki i bardzo ważny, patrząc na niego z perspektywy zdobycia złota, w grę nie wchodziła porażka.

W finale spotkaliście się z obrońcami tytułu – Jastrzębskim Węglem, jak się nastawialiście przed meczem?

– Do meczów finałowych nie potrzeba wielkiej motywacji, sam fakt, że doszliśmy do tego miejsca, każe nam wyjść na parkiet i pokazać, na co nas stać. Motywację dodatkową dostaliśmy od naszego trenera, który nas odpowiednio przygotował psychicznie do meczu. Wiedzieliśmy, w jakim miejscu jesteśmy i  że nie poddamy się w żadnym wypadku, udowodnimy na boisku, że to my zasłużyliśmy na tytuł mistrza. Spotkanie nie należało do najłatwiejszych, wbrew pozorom bardzo ważne było utrzymanie własnej jakości gry przez cały pojedynek. Musieliśmy się skupić na każdej piłce, żeby przez zwykle rozluźnienie, poczucie, że wygrało się pierwszą i drugą partię, nie przyniosło porażki i starego znanego siatkarskiego powiedzenia „kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3”.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved