Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Skazani na sukces – Paweł Halaba

Skazani na sukces – Paweł Halaba

fot. volejbalcb.cz

– Nie wiązałem początkowo przyszłości z siatkówką. Poczułem to dopiero po zdobyciu brązowego medalu mistrzostw Polski juniorów z Metrem Warszawa (w 2013 roku). Wtedy uwierzyłem w siebie i byłem już w 100% pewny, co chcę robić w życiu – mówi o swoich siatkarskich początkach kolejny z bohaterów naszego stałego cyklu. Tym razem jest nim były przyjmujący drużyny z Warszawy, a obecnie siatkarz Jihostroj Ceskie Budziejowice, Paweł Halaba.

Kiedy poczułeś, że siatkówka to jest to, co chcesz robić w życiu? Czy jest jakaś szczególna osoba, której zawdzięczasz to, że aktualnie możesz cieszyć się z bycia siatkarzem?



Paweł Halaba:Pochodzę z Płocka, gdzie nie ma klubu siatkarskiego. Na treningi chodziłem tylko „for fun”. Nie wiązałem początkowo przyszłości z siatkówką. Poczułem to dopiero po zdobyciu brązowego medalu mistrzostw Polski juniorów z Metrem Warszawa (w 2013 roku). Wtedy uwierzyłem w siebie i byłem już w 100% pewny, co chcę robić w życiu. Jest wiele takich osób, którym zawdzięczam to, gdzie teraz jestem, m.in. trener Wojciech Szczucki, trener Jacek Łazowy.

Czy poza siatkówką jest jeszcze jakaś inna dyscyplina, która cię szczególnie interesuje i starasz się ją uprawiać w wolnej chwili?

– Poświęcam się tylko siatkówce, na nic innego nie ma czasu. (uśmiech)

Czy jest jakieś motto, jakim kierujesz się w swoim podejściu do sportu i ogólnie do życia?

– Szczerze mówiąc, to nigdy się nie zastanawiałem nad jakimś swoim mottem.

Czy od początku swojej przygody z siatkówką grałeś na pozycji przyjmującego, czy miałeś okazję grać także na innych pozycjach?

– Swoją przygodę z siatkówką zaczynałem jako środkowy, lecz nie trwało to długo. Niemalże od samego początku grałem jednak na pozycji przyjmującego.

Czy jest jakikolwiek mecz, spośród rozegranych przez ciebie do tej pory, który szczególnie zapamiętałeś i dlaczego?

– Oczywiście, że jest taki mecz. Było to zakończenie kariery klubowej przez Pawła Zagumnego, czyli mecz z GKS-em Katowice w Spodku o dziewiąte miejsce w ubiegłym sezonie PlusLigi. Było to dla mnie niesamowite przeżycie, już na początku swojej przygody z siatkówką miałem okazję grania u boku takiego świetnego gracza.

W swojej dotychczasowej przygodzie z siatkówką jako zawodnik wypożyczony z Resovii Rzeszów grałeś w I lidze w barwach AGH Kraków, a potem przeszedłeś do Politechniki Warszawskiej. Jak dużym przeskokiem było dla ciebie przejście już do tej najwyższej klasy rozgrywkowej?

– Jest to bardzo duży przeskok, nie tylko sportowy, ale także mentalny. Zrozumiałem wtedy, że dobry zawodnik nie działa tylko na jednej płaszczyźnie!

Pierwszy sezon w stolicy był dla ciebie pechowy, bowiem na dłuższy czas z gry wyłączyła cię kontuzja stawu skokowego. W takich sytuacjach według ciebie trudniejsze jest psychicznie znieść ten rozbrat z boiskiem, czy jednak sama praca nad powrotem do zdrowia i formy? Czy było coś, co szczególnie ci pomagało w tym okresie?

– Było mi wtedy naprawdę ciężko, ale nie chcę już do tego wracać. Wydaje mi się, że zarówno praca nad powrotem do pełnej sprawności, jak i rozłąka z boiskiem jest tak samo trudna. Na pewno w takich momentach ważne jest to, aby mieć wsparcie rodziny, znajomych. To bardzo pomaga.

W tegorocznym sezonie zdecydowałeś się na wyjazd zagraniczny i wybór klubu z Czech, jakim jest Jihoistroj Ceskie Budziejowice. Czym się kierowałeś, wybierając właśnie ten klub?

– Chciałem coś zmienić, wyjechać za granicę, spróbować po prostu czegoś innego. Wybierając klub, kierowałem się także oczywiście możliwością grania w pierwszym składzie przez cały sezon. Klub ten walczy także o najwyższy cel, jakim jest mistrzostwo kraju, co na pewno łączy się z dodatkową presją. Daje także możliwość spróbowania swoich sił w europejskich pucharach, jak Liga Mistrzów (ostatecznie Jihostroj przegrał z zespołem z Finlandii po złotym secie w ostatniej rundzie kwalifikacji i zagra w Pucharze CEV).

Jak ogólnie odnalazłeś się w nowym kraju i nowym zespole?

– Drużyna przyjęła mnie bardzo dobrze. Zawsze kiedy mam jakiś problem, od razu mam pod sobą ze trzy osoby, które chcą pomóc. Czuję się tutaj jak w rodzinie.

Mając dopiero niespełna 22 lata, można oczywiście powiedzieć, że cały czas się rozwijasz. Czy jest jakiś element w twojej grze, który chciałbyś poprawić w szczególności?

– Myślę, że każdy element jest jeszcze do poprawy. Nad wszystkim muszę nadal bardzo ciężko pracować.

Twoje umiejętności zostały dostrzeżone przez szkoleniowców kadr młodzieżowych. Brałeś udział czy to w mistrzostwach świata juniorów w roku 2015, czy niedawno w mistrzostwach świata do lat 23 w Egipcie. Jak dużą dawkę motywacji daje młodemu zawodnikowi właśnie takie wyróżnienie i czy z którąś z tych imprez wspominasz wyjątkowo?

– Reprezentowanie Polski to wielkie wyróżnienie. Na pewno każdy chciałby mieć taką możliwość. Motywacja, kiedy otrzymuje się takie powołanie, jest naprawdę ogromna.

Czy jest jakiś zawodnik, którego w sposób szczególny podziwiasz?

– Jest to zdecydowanie Osmany Juantorena z Cucine Lube Civitanova. Moim zdaniem jest to na dzień dzisiejszy najlepszy przyjmujący na świecie.

Jakie są twoje ulubione sposoby spędzania wolnego czasu?

– W wolnych chwilach głównie słucham muzyki albo oglądam seriale.

Jakie jest twoje największe sportowe marzenie?

– Jest to zdecydowanie medal olimpijski z reprezentacją Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved