Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Skazani na sukces – Łukasz Rajchelt

Skazani na sukces – Łukasz Rajchelt

fot. www.vispolska.pl

Jak co piątek oddajemy głos młodym zdolnym siatkarzom i siatkarkom. Tym razem bohaterem cyklu „Skazani na sukces” jest zawodnik Wifamy Łódź oraz reprezentacji Polski kadetów Łukasz Rajchelt. Ma on na swoim koncie już mistrzostwo Europy juniorów zdobyte we wrześniu w Bułgarii ze starszymi o dwa lata kolegami, a już w kwietniu urodzonego w 1999 roku rozgrywającego czekają mistrzostwa Europy w kategorii U-19.

Skąd decyzja, żeby postawić akurat na siatkówkę i podjąć treningi w Wifamie Łódź, czy ktoś musiał cię specjalnie przekonywać do tego pomysłu? Jakie emocje ci towarzyszą, kiedy wspominasz właśnie te pierwsze treningi?



Łukasz Rajchelt:Decyzja o postawieniu na ten sport nie była trudna, ponieważ mój dziadek jest już od wielu lat trenerem siatkówki. Wziął mnie pod swoje skrzydła już jako sześciolatka. Pierwsze treningi wspominam bardzo miło, ponieważ zaczynałem z dużo starszymi ode mnie chłopakami, którzy nie odpychali mnie, a wręcz przeciwnie. Mogę powiedzieć, że mnie w jakimś stopniu wychowywali zarówno w złym tego słowa znaczeniu, jak i tym dobrym. (śmiech)

Czy poza siatkówką są jeszcze jakieś dyscypliny sportu, które cię interesują i które uprawiałeś w przeszłości albo starasz się uprawiać w czasie wolnym?

– Bardzo lubię oglądać tenis ziemny. W wieku 7-8 lat trenowałem trochę tę dyscyplinę, ale musiałem po pewnym czasie wybrać pomiędzy siatkówką a tenisem ze względu na brak czasu. Jak widać wiadomo, co wybrałem. (śmiech)

Czy jest jakieś motto, jakaś zasada, jaką kierujesz się przy swoim podejściu do sportu?

– Nie mam raczej takiego konkretnego motto. Zawsze jednak śmiejąc się z chłopakami, którzy ze mną trenowali, wspominam kierowane do mnie jako do rozgrywającego przez mojego dziadka zdanie – wyżej i dalej od siatki.

Czy trenerzy od samego początku mówili: „Łukasz, ja ciebie widzę na rozegraniu”, czy jednak próbowałeś swoich sił także np. na przyjęciu?

– Na pozycji przyjmującego zdobyłem brązowy medal mistrzostw Polski młodzików oraz mistrzostwo Polski w minisiatkówce. Jednak od samego początku dziadek, który kierował mną od małego, wiedział, że mimo swojego wczesnego wysokiego wzrostu nie będę ostatecznie zbyt wysoki i szkolił mnie na pozycję rozgrywającego.

Czy jesteś w stanie wybrać taki mecz, w którym brałeś udział, o którym już teraz na początku kariery możesz powiedzieć, że długo go nie zapomnisz? Dlaczego akurat ten?

– Jest kilka takich spotkań, które mógłbym wymienić. Na pewno są to pierwsze mecze z flagą naszego kraju na piersi podczas mistrzostw EEVZA w Kętrzynie w 2015 roku. Wymieniłbym także pierwszy mecz na mistrzostwach Europy ze starszym ode mnie o dwa lata rocznikiem, gdzie mimo tego, że nie byłem tam czołowym zawodnikiem, robiło to na mnie duże wrażenie. Także nie zapomnę spotkania w barwach swojego klubu z Jastrzębskim Węglem na mistrzostwach Polski juniorów w 2015 roku, gdzie grałem z rocznikiem starszym ode mnie aż o trzy lata jako główny rozgrywający. Był to mecz o wejście do ścisłego finału, niestety przegrany 2:3.

Długo zastanawiałeś się, zanim zdecydowałeś się na pójście do szkoły w Spale? Czy wszyscy od początku wspierali cię w tym, doradzali ci, abyś został uczniem SMS-u?

– Nie musiałem się długo zastanawiać. Od początku mojej kariery wszyscy wspierali mnie w tym, co robię właśnie z myślą o mojej przyszłej nauce w murach SMS-u Spała. Był to mój pierwszy taki duży cel, jaki chciałem osiągnąć. Udało się.

Niektórym na początku nie jest łatwo się odnaleźć w specyficznych warunkach SMS-u Spała, w skoszarowaniu, z daleka od domu. Jak to było w twoim przypadku?

– Ja na szczęście nie mam jeszcze tak daleko do domu, ponieważ jestem z Łodzi, a co do skoszarowania to życie na walizkach nie jest mi obce już od najmłodszych lat.

Do Bułgarii na mistrzostwa Europy juniorów pojechałeś jako zawodnik o dwa lata młodszy od kolegów, pełniłeś rolę zmiennika Łukasza Kozuba. Co ci zarówno pod względem sportowym, jak i mentalnym dał udział w tej imprezie?

– Na pewno udział w tych mistrzostwach dał mi dużo doświadczenia i obycia z tego typu imprezami. Myślę, że sporo się nauczyłem, trenując z chłopakami o tak dużym talencie, jaki pokazali, zdobywając ze mną w składzie mistrzostwo Europy.

Z reprezentacją kadetów wygrałeś już turniej EEVZA, pokonując Rosjan, a także pewnie zakwalifikowałeś się na mistrzostwa Europy. W kwietniu czeka was rywalizacja w bardzo trudnej grupie, zaczniecie od meczu z Rosją, a potem będą chociażby Włosi i Bułgarzy. Czy mimo takiego losowania jesteś pozytywnie nastawiony przed tym turniejem?

– Oczywiście, że tak! My myślimy o powtórzenia wyniku chłopaków sprzed dwóch lat, więc nie powinien nam być straszny żaden przeciwnik, jeżeli chcemy to osiągnąć.

Czy na dzień dzisiejszy jesteś zadowolony z tego, jak przebiega twój sportowy rozwój?

– Na pewno są rzeczy, które mógłbym zrobić kiedyś inaczej, ale mimo tych paru rzeczy nie żałuje tego, jak toczy się do tej pory moja kariera.

Czy jest jakiś zawodnik, którego w szczególności podziwiasz, o którym możesz powiedzieć, że jest twoim idolem? Co ci w nim szczególnie imponuje?

– Nie mam takiego jednego konkretnego zawodnika, ponieważ staram się patrzeć na wszystkich, którzy grają na tej pozycji co ja. Staram się ich wszystkich naśladować w tym, co robią najlepiej, w każdym możliwym elemencie.

Jakie jest twoje największe sportowe marzenie?

– Moim największym marzeniem jest reprezentowanie swojego kraju na igrzyskach olimpijskich.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacje młodzieżowe, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved