Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Skazani na sukces – Bartłomiej Zawalski

Skazani na sukces – Bartłomiej Zawalski

fot. Natalia Grabarczyk - plusliga.pl

Kolejnym bohaterem naszego stałego cyklu jest 19-letni środkowy Cuprum Lubin Bartłomiej Zawalski, który w ostatnim meczu z Chemikiem Bydgoszcz zadebiutował w rozgrywkach PlusLigi. – To było mocne uczucie od samego początku, a czas, który przemija, tylko cementuje tę więź z siatkówką. To jest coś, od czego nie da się uciec i śmiało mogę powiedzieć, ta dyscyplina sportu spodobała mi się od pierwszego treningu – mówi młody zawodnik.

W rozmowie z oficjalnym serwisem PlusLigi powiedziałeś, że siatkówkę zacząłeś uprawiać dzięki mamie, która chciała odciągnąć cię od gier komputerowych. Od razu spodobało ci się trenowanie tej dyscypliny sportu, czy jednak potrzeba było trochę czasu?



Bartłomiej Zawalski: – To było mocne uczucie od samego początku, a czas, który przemija, tylko cementuje tę więź z siatkówką. To jest coś, od czego nie da się uciec i śmiało mogę powiedzieć, ta dyscyplina sportu spodobała mi się od pierwszego treningu u trenerów Wojciecha Pudo i Piotra Stachury.

Nadal lubisz w wolnym czasie pograć na komputerze?

– Oczywiście. Jeżeli mam tylko chwilę wolnego i rzeczy związane z uczelnią są już pozamykane, to chętnie spędzam ten czas przy komputerze, grając ze znajomymi.

Czy poza siatkówką jest jakaś inna dyscyplina sportu, która cię interesuje?

– Lubię oglądać różne dyscypliny sportu i podpatrywać zachowania najlepszych sportowców, ale moim ulubionym sportem poza siatkówką niewątpliwie jest piłka nożna. Cały czas śledzę wyniki topowych lig na świecie i zawsze mocno trzymam kciuki za Barcelonę.

Czy masz jakieś motto, jakim kierujesz się w swoim podejściu do sportu i ogólnie do życia?

– Nie mam jednej ulubionej sentencji. Często nastrajam się ciekawymi i motywującymi wypowiedziami znanych ludzi, a sam w myślach mówię do siebie: najważniejsze jest to, żeby zejść z boiska z czystym sumieniem, zostawiając zawsze 100% siebie na treningach i meczach. Tylko tak można przekraczać kolejne etapy w rozwoju sportowo-mentalnym.

Siatkarzem jest także twój starszy brat, Mateusz. To dla ciebie duży wzór do naśladowania?

– O Mateuszu mógłbym powiedzieć bardzo dużo. To w dużej mierze dzięki niemu zacząłem uprawiać sport, to dzięki niemu nauczyłem się wielu rzeczy i czuję potrzebę rywalizacji i właściwie też dzięki niemu gram w siatkówkę! Jak tylko mogę, to oglądam jego mecze w I lidze (Mateusz gra w Krispolu Września – przyp. red.) i z meczu na mecz coraz bardziej mnie zaskakuje.

Czy od początku swojej przygody z siatkówką byłeś ustawiany na środku siatki, czy jednak miałeś okazję grywać także na innych pozycjach?

– Mogę powiedzieć, że jestem okazem klasycznego podziału pozycji w młodym wieku. Od zawsze byłem wyższy od rówieśników i od zawsze gram na środku.

Czego nauczył cię zarówno jako siatkarza, jak i młodego człowieka okres spędzony w Norwidzie Częstochowa?

– Był to bardzo intensywny i specyficzny czas w moim życiu. Dorastanie, pierwsze kroki w młodzieżowej siatkówce, doświadczenie zdobyte na boisku, jak i poza nim, a przede wszystkim poznawanie większego świata poza Szczekocinami, w których się urodziłem. Jako siatkarz na pewno dreptałem do przodu. Jako człowiek musiałem dorosnąć, a życie nauczyło mnie wtedy, że nie każdy człowiek w moim otoczeniu chce mi pomóc i trzeba ostrożnie dobierać przyjaciół i ludzi, którym się ufa.

Przez ostatnie lata występowałeś w Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. Co najbardziej zapamiętałeś z tego okresu i jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o dołączeniu do Akademii?

– W Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla spędziłem ostatni rok liceum i był to okres wytężonej pracy zarówno w szkole przed maturami, jak i na treningach przed ostatnimi rozgrywkami młodzieżowymi. Było to dla mnie nowe wyzwanie i okres naprawdę ciężkiej pracy na różnych frontach, ale znalazło się tam też miejsce na nawiązanie wspaniałych znajomości, które mam nadzieję zostaną na zawsze.

Teraz przed tobą nowe wyzwanie, jakim jest gra w PlusLidze i Cuprum Lubin. Długo rozważałeś decyzję o dołączeniu do Miedziowych i jakie są twoje oczekiwania względem tego sezonu?

– Dużo rozmawiałem z trenerem Norbertem Śroniem, który dał mi szansę gry w Cuprum Lubin, ale tak naprawdę już po pierwszym telefonie podjąłem decyzję, była ona natychmiastowa. Co do sezonu, walczymy o każde punkty, mamy młody zespół i potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby dograć pewne rzeczy, ale już widać pierwsze efekty. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej.

Pierwsze spotkania już za tobą, jakie emocje towarzyszyły ci podczas meczów w Warszawie i u siebie z Chemikiem Bydgoszcz?

– Emocje były ogromne! Nie jestem w stanie tego opisać, ale właśnie to te ciarki na plecach przy tylu kibicach na trybunach dają mi kopa do dalszej pracy.

Co uznałbyś za twój największy atut, jeżeli chodzi o aspekt zarówno czysto sportowy, jak i mentalny?

–  Moim największym atutem jest to, że chcę się uczyć i słuchać mądrzejszych oraz bardziej doświadczonych ludzi ode mnie. Mentalnie z treningu na trening, z meczu na mecz mam coraz większy luz, co daje mi dużo komfortu w sportowej rywalizacji o pierwszą szóstkę.

Czy jest jakiś zawodnik, którego podziwiasz i możesz o nim powiedzieć, że jest twoim idolem?

– Jest to mój brat, Mateusz Zawalski.

Jakie jest twoje największe sportowe marzenie?

– Jest to gra z orzełkiem na piersi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Cykle, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved