Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Skazani na sukces – Konrad Formela

Skazani na sukces – Konrad Formela

fot. Katarzyna Antczak

Jak co piątek na łamach Strefy Siatkówki prezentujemy kolejny odcinek cyklu poświęconego młodym, zdolnym zawodniczkom i zawodnikom. Naszym kolejnym bohaterem jest przyjmujący Jastrzębskiego Węgla, Konrad Formela. 21-letni zawodnik jest członkiem pierwszej drużyny klubu z Jastrzębia-Zdroju, występował także na parkietach Młodej Ligi, zdobywając w tym sezonie złoty medal tych rozgrywek. 

Swoją przygodę ze sportem rozpocząłeś nie od siatkówki, a od wschodnich sztuk walki, w których z tego co czytałam, odnosiłeś sukcesy. Skąd decyzja o zmianie dyscypliny?

Konrad Formela: – Siatkówką interesowałem się od pierwszej klasy szkoły podstawowej, ale do zespołu w Jastrzębiu-Zdroju przyjmowali dopiero od czwartej klasy, więc trenowałem u taty na SKS-ach i podjąłem treningi sztuk walki w Pszczyńskiej Akademii Sztuk Walki. Tam zdobyłem tytuł v-ce mistrza Polski na międzynarodowym turnieju w Chorzowie. Od czwartej klasy podjąłem także treningi w KS-ie Jastrzębie Borynia, więc trenowałem równolegle w dwóch klubach. Ze względu na brak czasu musiałem jednak wybrać jedną z tych dyscyplin. Wybrałem siatkówkę, czego nie żałuję, choć miło wspominam treningi kung-fu. Szczerze mówiąc, sprawność, którą uzyskałem na macie, pomogła mi bardzo na parkiecie.



Czy brałeś w ogóle pod uwagę, że mógłbyś robić coś innego niż sport, miałeś jakieś inne pomysły niezwiązane ze sportem?

– Byłem bardzo ruchliwym dzieckiem, takim „żywym sreberkiem”, dlatego rodzice szukali pomysłów na moje „rozładowanie”. Tak zaczęła się moja przygoda ze sportem, a po kilku latach już wiedziałem, że bez sportu nie mogę żyć.

Zanim dołączyłeś do pierwszego składu Jastrzębskiego Węgla, siatkarskie umiejętności szlifowałeś w Akademii Talentów. Jak wspominasz tamten okres?

– To była nie tylko Akademia Talentów. Najpierw były drużyny młodzików, kadetów, juniorów. Przeszedłem cały cykl szkoleniowy pod okiem kilku trenerów. Akademia Talentów była uwieńczeniem tego okresu rozwoju zawodniczego. Na pewno był to dobry okres, nowe spojrzenie trenera, nowe wymagania, nowe środowisko kolegów, którzy przecież przybyli do Akademii prawie z całej Polski. Opracowane przez kierownictwo klubu plany szkoleniowe i nasza wspólna ciężka praca dała oczekiwany przeze mnie efekt. Zostałem zauważony (nie tylko ja) i zaproszony do drużyny seniorskiej.

Czy jest jakieś spotkanie spośród tych, które rozegrałeś do tej pory, które szczególnie zapadło ci w pamięci i dlaczego akurat to?

– Pamięć jest ulotna i z czasem wspomnienia się zacierają, dlatego najnowsze przeżycia najbardziej stymulują moje zachowania. Mam tu na myśli zwycięstwo w Młodej Lidze. Jednak takich szczególnych momentów było kilka. Zawsze pamięta się ten pierwszy raz, a to było w Szczyrku, gdzie zagrałem pierwszy oficjalny mecz jako 4-klasista. Ogromnym przeżyciem było zdobycie mistrzostwa Polski w 2-osobowej minisiatkówce w Zabrzu w 2006 roku. Zagrałem wtedy z Bartkiem Bućko. Po roku powtórzyliśmy sukces, zdobywając mistrzostwo Polski w trójkach siatkarskich również w Zabrzu. Pierwszy mecz w drużynie seniorskiej w turnieju CEV z Bułgarią także był wielkim przeżyciem dla mnie. Dlatego trudno jest wybrać ten jeden najważniejszy mecz, który pamięta się w sposób szczególny. Można powiedzieć, że każdy mecz jest na swój sposób najważniejszy i wpływa na postawę siatkarza.

Występujesz nie tylko w pierwszej drużynie Jastrzębskiego Węgla, ale także byłeś jednym z filarów zespołu występującego w Młodej Lidze, który niedawno w Krapkowicach stanął na najwyższym stopniu podium. Wygrana zwłaszcza po takim meczu musi smakować wyjątkowo. Można chyba powiedzieć, że takie zwycięstwa, jak to z Cerradem Czarnymi Radom, dają takiego pozytywnego „kopa” do dalszej pracy?

– Obowiązki wynikające z pracy w zespole seniorskim nie pozwalały mi na częste występy w Młodej Lidze oraz II lidze, w której również się pokazywałem. Bardzo chętnie grałem z młodszymi kolegami, super wyszkolonymi i chętnymi do walki o każdy punkt. Ostatni sukces w Młodej Lidze dał „kopa” nie tylko mnie, ale wszystkim zawodnikom i trenerom. Jest to sygnał, że obrany kierunek jest dobry, daje efekty i trzeba go kontynuować.

W ekipie plusligowej na razie ciężko jest ci o regularną grę. Co ci jako młodemu zawodnikowi daje możliwość pracy z takimi trenerami jak np. obecnie Mark Lebedew czy obecność w zespole takich graczy jak Michal Masny?

– Tutaj pani dotknęła największego mojego problemu. Mając ogromną chęć do gry, zapał i dobre przygotowanie, nie zostaję zbyt często wprowadzany do gry. Na pewno możliwość trenowania z takimi trenerami, którzy byli i są w Jastrzębskim Węglu oraz z doświadczonymi zawodnikami jak chociażby wspomniany kapitan Michal Masny, ogromnie mnie wzbogaca, wiem, że dzięki nim moje walory siatkarskie się rozwijają. Jednak stara prawda mówi, że dziesięć najlepszych treningów nie zastąpi jednego rozegranego meczu, dlatego cierpliwie czekam i wierzę, że dostanę od trenera szansę rozwijania umiejętności i zdobywania doświadczenia również na meczach.

– Pracuś, niezwykle sumienny na treningach. Zrobił duży postęp przez ostatni rok, przy okazji treningów z pierwszym zespołem Jastrzębskiego Węgla – tak o tobie powiedział trener Jarosław Kubiak. Czy jest jakaś zasada, jakieś motto, którym się kierujesz przy swoim podejściu do sportu?

– Oczywiście całą swoją energię przeznaczam na dobrą pracę na treningach. Staram się nie zwalniać tempa i zawsze trenować na maksimum możliwości, tylko tak można się rozwijać. W żadnej dziedzinie praca po „łebkach” nie może dać pozytywnych efektów.

Czy jest jakiś konkretny element, który w szczególności chciałbyś udoskonalić, poprawić w swoim warsztacie siatkarskim?

– Nikt nie jest doskonały, ta świadomość pozwala się rozwijać, szczególnie mnie jako młodemu zawodnikowi. Muszę doskonalić wszystkie elementy, które są niezbędne dla zawodnika grającego na przyjęciu.

Czy jest jakiś zawodnik, którego w sposób szczególny podziwiasz i za co?

– Staram się wzorować na różnych siatkarzach.

Życie siatkarza to ciągłe treningi, wyjazdy, mecze. Czasu jest mało, ale gdy już się znajdzie chwila wytchnienia, to jak najchętniej spędzasz ten czas?

– W moim przypadku to nie są tylko treningi i mecze, ale również studia, na które naprawdę pozostaje mało czasu, dlatego studiuję w systemie indywidualnym, za co przy okazji dziękuję władzom uczelni. Przy moich obowiązkach i braku dobrej woli ze strony wykładowców miałbym problemy z pogodzeniem wysiłków na parkiecie i w ławce. Wolnego czasu w sezonie jest niewiele, ale każdą możliwą chwilę spędzam z bliskimi. W czasie przerw między sezonami lubię zwiedzać ciekawe miejsca na Ziemi, zaokrętować się na jachcie.

Jakie jest twoje największe sportowe marzenie?

– Chyba takie jak każdego sportowca, aby mieć możliwość założenia koszulki z orzełkiem na piersiach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Cykle, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved