Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Skazane na sukces: Wiktoria Kowalska

Skazane na sukces: Wiktoria Kowalska

fot. Krzysztof Klepacz

Siatkarki BlueSoft Mazovii Warszawa rozpoczęły swój debiutancki sezon na zapleczu ekstraklasy. Tym razem w naszym cyklu zwracamy waszą uwagę na 19-letnią bombardierkę stołecznej drużyny – Wiktorię Kowalską. – Będąc małym dzieckiem, oglądałam z mamą mecze męskiej siatkówki. Imponowali mi tacy siatkarze jak Wlazły czy inni zawodnicy z górnej półki. Spodobało mi się to, mówiłam, że chcę tak grać, skakać tak wysoko jak oni, zagrywać z wyskoku i tak mocno uderzać piłkę. Nie mogłam przestać, dopóki nie osiągnęłam tego, co sobie założyłam i tak jest nadal – mówi atakująca Mazovii Warszawa.

Historia zatoczyła koło, bo twoim pierwszym klubem był UKS Atena Warszawa. Jak potoczyła się dalej twoja siatkarska kariera?



Wiktoria Kowalska: – Zaczęło się od tego, że występując na zawodach w podstawówce, podszedł do mnie trener Andrzej Wrotek i dał mi karteczkę z informacją o klubie. Przekazałam ją mamie i tak trafiłam do pierwszego klubu. Zostałam zawodniczką Ateny Warszawa, tam zaczęłam swoją przygodę z siatkówką klubową. Później na rok trafiłam do Legionowa, grając w kategorii wiekowej młodszej juniorki. Wtedy też zdobyłyśmy z drużyną mistrzostwo Polski juniorek. Mój los tak się potoczył, że wyjechałam do Płocka, tam występowałam jako starsza juniorka, ale równolegle rywalizowałyśmy także w III lidze seniorek. Był to dla mnie taki wstęp do gry w seniorkach, na wyższym poziomie. Co prawda mam świadomość tego, że w III lidze gra części drużyn nie wyglądała jeszcze tak obiecująco czy ciekawie, ale dość szybko po sezonie wróciłam do Warszawy i podpisałam kontrakt w Mazovii.

Jak to się stało, że udało ci się po zwycięstwie III ligi mazowieckiej od razu trafić na parkiety zaplecza ekstraklasy?

– Po zakończeniu gry w juniorkach w Legionovii miałam kilka propozycji z różnych klubów, ale mój wybór padł na MUKS Volley PWSZ Płock także ze względu na prywatne powody. Wiedziałam też, że tam będę miała możliwość, aby przez rok kontynuować młodzieżową karierę. Wydaje mi się, że trafiłam do zespołu, w którym mogłam się trochę pokazać, czasami wyróżniać. Każdy mecz był nagrywany, więc inne zespoły też obserwowały nasze poczynania. Po tym sezonie odezwał się do mnie trener drugoligowego zespołu z Jarosławia, również inni szkoleniowcy. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, w której lidze zagrają poszczególne zespoły, bo rozgrywki o awans do I ligi jeszcze się nie zakończyły. Wysłałam swoją kandydaturę do Mazovii i otrzymałam propozycję, na którą się zgodziłam.

W Płocku byłaś podstawową przyjmującą drużyny, obecnie w Mazovii widzimy cię na ataku. Zdobyte 22 punkty w meczu z tarnowiankami pokazują, że i tutaj odnajdujesz się świetnie…

– Od początku swojej kariery, od młodziczki, byłam atakującą. Trwało to jakieś dobre 4 lata. W Legionowie trener Lalek, którego uważam za świetnego fachowca, powiedział, że widzi mnie na przyjęciu. Grając w Legionovii, przez rok szlifowałam przyjęcie i wyglądało to pozytywnie. W Płocku kontynuowałam obraną wcześniej ścieżkę, grając właśnie na tej pozycji. Fakt, że brakowało też przyjmującej, teraz natomiast w Mazovii potrzeba było kogoś, kto zagra na ataku. Ja już na tej pozycji grałam i czuję się z tym dobrze, więc nie było to dla mnie problemem, żeby wrócić na prawe skrzydło. Mamy w drużynie też inną atakującą, ona aktualnie nie gra ze względu na problemy zdrowotne, więc zobaczymy, jak to potoczy się w dalszej części sezonu.

W Legionowie spędziłaś zaledwie rok, ale był to chyba dość kluczowy okres dla twojego dalszego rozwoju.

– To był dla mnie bardzo ważny moment, dlatego że po raz pierwszy miałam styczność z poważną siatkówką o dużą stawkę. Przygotowanie do każdego meczu, zawodów i podejście w klubie jest tam bardzo profesjonalne. W młodzieżówce są tam aż trzy grupy treningowe, ja akurat miałam przyjemność mieć zajęcia z trenerem Wojciechem Lalkiem i to one dały mi chyba najwięcej w całej mojej dotychczasowej karierze. Przez ten rok udało mi się zrobić duże postępy, zwłaszcza jeśli chodzi o niedoskonałości w mojej technice, bo po grze w młodzieżówce pozostało mi kilka złych nawyków. Udało się je trochę wyeliminować, głównie dzięki temu pobytowi w Legionowie.

Od początku sezonu wielu stawia zespół Mazovii w gronie tych, których celem ma być utrzymanie w lidze. Jak jest naprawdę?

– Dopiero weszłyśmy do zaplecza ekstraklasy i celem na pewno jest utrzymanie. Nie chodzi jednak tylko o to, chcemy z każdym meczem grać coraz lepiej. Z samego utrzymania do końca nie byłabym zadowolona, nie chciałybyśmy znaleźć się „w ostatkach” tej ligi. Może początki nie wyglądają zbyt dobrze, ale mamy dobre zawodniczki z całej Polski, ta drużyna dopiero się buduje.

Po rozegraniu kilku kolejek zarysowuje się powoli grupa drużyn, które mogą powalczyć o czołówkę tabeli. Czy nie obawiasz się, że „podział” ligi i dysproporcja w liczbie zdobytych punktów może okazać się dla was demotywująca?

– Oczywiście, że nie. Dopiero po raz pierwszy mam styczność z taką poważną siatkówką, pewnie każda z dziewczyn odbiera to inaczej. To jest dopiero początek sezonu, nie będziemy się zbyt szybko demotywować. Każda z nas pracuje, staramy się powoli dokładać kolejne cegiełki, aby stworzyć coś fajnego. Oby to w pewnym momencie zaowocowało.

Jakie są twoje osobiste cele na ten sezon?

– Na pewno chciałabym zebrać jak najwięcej doświadczenia. Mam to szczęście, że mogę często przebywać na boisku, dużo grać, z dziewczynami, które są ode mnie dużo starsze i mają długą styczność z dorosłą siatkówką. Taka zawodniczka jak ja, która dopiero wchodzi w poważną siatkówkę, może się od nich wiele nauczyć. Wiadomo, że zależy mi na tym, by pokazać się z jak najlepszej strony i cały czas się kształcić.

Czy jako studentka znajdujesz czas na jakieś inne hobby czy zajęcia niż siatkówka?

– Studiuję na AWF-ie. Od dziecka staram się brać udział we wszelkiego rodzaju zawodach sportowych. Od piłki ręcznej, koszykówki czy nawet piłki nożnej, każdy sport mnie interesuje. Chodzę też na pływalnię czy na siłownię. Można więc nazwać każdy ze sportów moim hobby. (uśmiech) Tym głównym, któremu poświęcam najwięcej uwagi, jest oczywiście siatkówka, ale nie zamykam się na inne dyscypliny.

Skoro interesowałaś się każdym z tych sportów, to dlaczego twój wybór padł właśnie na piłkę siatkową?

– Będąc małym dzieckiem, oglądałam z mamą mecze męskiej siatkówki. Imponowali mi tacy siatkarze jak Wlazły czy inni zawodnicy z górnej półki. Spodobało mi się to, mówiłam, że chcę tak grać, skakać tak wysoko jak oni, zagrywać z wyskoku i tak mocno uderzać piłkę. Nie mogłam przestać, dopóki nie osiągnęłam tego, co sobie założyłam i tak jest nadal. (uśmiech) Zaczęłam to realizować, przy okazji też ciągle towarzyszyły mi gdzieś po drodze te inne sporty. Sprawia mi to również dużą frajdę.

Gdybyś miała wymienić najbardziej ambitny cel i największe marzenie jako sportowca, czym by ono było?

– Mój najwyższy cel? Występ na mistrzostwach świata albo igrzyskach olimpijskich w decydujących meczach. Chciałabym, aby damska siatkówka osiągnęła taki poziom, chciałabym go dożyć i wziąć w tym udział.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Cykle, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved