Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Skazane na sukces: Agata Nowak

Skazane na sukces: Agata Nowak

fot. facebook.com/VolleyTorun/

Dla 22-letniej Agaty Nowak aktualny sezon jest pierwszym, w którym pełni ona rolę pierwszej libero w swoim zespole, a liczba 454 przyjętych zagrywek czyni gdańszczankę najbardziej zapracowaną zawodniczką Ligi Siatkówki Kobiet. – Moja przygoda z siatkówką rozpoczęła się w Gedanii Gdańsk, trenerzy klubu byli obecni na zawodach międzyszkolnych i zaprosili mnie na trening. Dość szybko zorientowano się, że nie jestem zbyt skoczna, stąd decyzja o tym, bym grała na pozycji libero – opowiadała o początkach swojej siatkarskiej przygody libero Budowlanych Toruń.

 



Pochodzisz z Gdańska, a swoje pierwsze siatkarskie szlify zdobywałaś w klubie, który wychował niejedno pokolenie utalentowanych siatkarek. Jak zaczęła się twoja przygoda z siatkówką?

Agata Nowak: Moja przygoda z siatkówką rozpoczęła się w Gedanii Gdańsk, trenerzy klubu byli obecni na zawodach międzyszkolnych i zaprosili mnie na trening. Dość szybko zorientowano się, że nie jestem zbyt skoczna stąd decyzja o tym, bym grała na pozycji libero. Moja kariera na pozycji przyjmującej trwała bardzo krótko, był to raczej epizod. (uśmiech) Mój zasięg nie predysponował mnie do gry na przyjęciu, choć pierwotnie miałam grać na tej pozycji. Moim trenerem był Witold Jagła i to właśnie on stwierdził, że najlepiej odnajdę się na pozycji libero.

Jak długo byłaś zawodniczką Gedanii, kiedy zdecydowałaś się pójść o krok dalej?

– W Gedanii pozostałam do zakończenia wieku juniorki. Wspominam te czasy bardzo dobrze, bo stworzyłyśmy bardzo zgraną paczkę, do dziś utrzymuję kontakt z dziewczynami, które tam poznałam. Czasami spotykamy się w Gdańsku, kiedy mamy akurat trochę wolnego, na święta czy też w wakacje. Właśnie w Gedanii zdobywałyśmy swoje pierwsze sukcesy, osiągnięcia.

Największe młodzieżowe laury zdobyłaś jednak, grając w barwach dwukrotnych złodych medalistek Młodej Ligi. Jak potoczyły się twoje losy po zmianie klubu na Atom Trefl Sopot?

– To był pierwszy rok funkcjonowania Młodej Ligi Kobiet. Zorganizowano pierwszy trening w Ergo Arenie w Sopocie, a zespół występujący w Młodej Lidze był połączeniem właśnie drużyn z Gdańska oraz Malborka. Tam zaczął się już dla mnie etap wchodzenia w dorosłą, profesjonalną siatkówkę, którą pokazał nam trener Piotr Matela. Tak naprawdę wcześniej w Gedanii siatkówkę traktowałam trochę jako odskocznię i hobby.

W zeszłym sezonie zadebiutowałaś w ekstraklasie. Przeprowadziłaś się do Torunia, ale pierwsze miesiące gry w Orlen Lidze nie były dla ciebie łatwe, bo miejsce w podstawowej szóstce miała Argentynka Morena Martinez…

– Po sukcesach w Młodej Lidze stwierdziłam, że chciałam trochę zmienić otoczenie, środowisko. Tak naprawdę po drugim sezonie Młodej Ligi długo szukałam klubu, dopiero w lipcu dowiedziałam się, że będę miała szansę grać w Toruniu. Nie zastanawiałam się długo i zgodziłam się prawie od razu na tę ofertę. Wiedziałam jednak, że będę tą drugą libero, głównie rezerwową. Mimo to stwierdziłam, że to bardzo dobra okazja do tego, by zmierzyć się z tą prawdziwą dorosłą siatkówką. Pierwszy rok był dla mnie w sumie takim przedsmakiem gry w ekstraklasie. Wchodziłam głównie jako zmienniczka, by wzmocnić linię przyjęcia, na zmiany zadaniowe. Wiadomo, że nie ma lepszego treningu niż gra w meczu. Miałam okazję rozegrać w pełnym wymiarze czasu dopiero dwa ostatnie mecze sezonu, w których walczyłyśmy z bielszczankami o 7. miejsce.

Czy przejście do seniorskiej siatkówki było dla ciebie wymagające?

– To był niesamowity przeskok. Wiele dała mi Młoda Liga, bo tam wprowadzono podobny system treningowy do tego, jaki funkcjonuje w dorosłej siatkówce. Dlatego przychodząc do Torunia, nie miałam aż tak dużych problemów z zaadaptowaniem się do panujących tutaj reguł. Oczywiście specyfika treningów była troszkę inna, bo też każdy trener inaczej prowadzi zespół, ale na pewno dzięki Młodej Lidze łatwiej było mi przejść z etapu juniorki do zawodniczki grającej w seniorkach.

Teraz to ty jesteś tym pierwszym wyborem, dodatkowo często też rywalki w pierwszej kolejności sprawdzają twoją dyspozycję. Czy jest to dla ciebie sezon przełomowy?

– Na pewno pod tym względem jest to dla mnie pierwszy taki sezon. Wiadomo, są drobne wpadki, tego się nie uniknie. Raczej staram się nie myśleć o tym sezonie w ten sposób, czy będzie dla mnie przełomowy czy nie, skupiam się na bieżących spotkaniach. Na tym, w jaki sposób mogę najlepiej pomóc drużynie, żeby zdobyć kolejne ważne dla nas punkty. Gram z bardzo doświadczonymi przyjmującymi, dlatego nie dziwię się, że rywalki w pierwszej kolejności sprawdzają właśnie moją dyspozycję.

Cztery wygrane spotkania i 13. miejsce w tabeli to wasz dorobek mniej więcej na półmetku rozgrywek. Jak podsumowałabyś wasze występy w 2017 roku?

– Miałyśmy bardzo trudny początek sezonu, pierwsza runda nie była dla nas szczególnie udana, pomijając ostatnie spotkania, i raczej chcemy o niej zapomnieć. Teraz jesteśmy w takim momencie sezonu, gdzie czekają nas kolejne pojedynki, w których nie jesteśmy faworytem. Grałyśmy z Chemikiem Police i ŁKS-em, a czeka nas jeszcze starcie z Budowlanymi Łódź. Będziemy walczyć, bo zespoły z dołu tabeli pokazały, że każdej drużynie można urwać punkty czy nawet wygrać.

Kiedyś studiowałaś sport na AWF-ie, czy obecnie też udaje ci się równolegle do profesjonalnego uprawiania sportu znajdować czas na wizyty na uczelni?

– Przyznam szczerze, że jestem taką trochę studentką incognito. (uśmiech) Studiuję turystykę i rekreację. Częściej bywam chyba w dziekanacie niż na zajęciach. Tego czasu poza treningami nie jest wiele, na moje nieszczęście spędzam go też dużo z Netflixem, często też wychodzimy z dziewczynami na wspólny obiad, kolację.

Niektórzy przywiązują wagę do numerów koszulek, z którymi grają. Dlaczego w twoim przypadku jest to akurat „13”?

– Szczerze mówiąc, kiedy dołączyłam do zespołu, miałam nadzieję, że może dostanę „8”, bo z tym numerem grałam w poprzednim zespołem. Miała go jednak już nasza kapitan, Marta Wójcik, a ja stwierdziłam, że nie będę się kłócić o numer. Trzynastka akurat była wolna. Stwierdziłam, że mi ona pasuje. Może będzie to szczęśliwa trzynastka. (uśmiech)

Czy poza siatkówką masz jeszcze jakieś jakieś inne aktywności, którym oddajesz się w wolnym czasie?

– Oddaję się w 100% siatkówce. Ma to na pewno jakieś minusy, ale w tym roku powiedziałam sobie, że wrócę na studia i zaliczę ten rok.

Na pozycji libero w ekipie Budowlanych Toruń gra także 19-letnia Aleksandra Szczygłowska. Czy nie masz wrażenia, że jest ona w podobnej sytuacji, w jakiej zostałaś postawiona przed rokiem?

– Jest między nami zdrowa, sportowa rywalizacja. Tak naprawdę nikt nie ma pewnego miejsca w pierwszej szóstce, więc nie ma jakiegoś szczególnego podziału na pierwszą i drugą libero. Mieszkamy razem, bardzo dobrze się dogadujemy.

Największe marzenie sportowe Agaty Nowak to…

– Trudno mi mówić o jednym takim dużym marzeniu sportowym. Staram się stawiać sobie małe cele, które są w moim zasięgu. Chciałabym, abyśmy zakończyły ten sezon usatysfakcjonowane naszą grą, na bezpiecznym miejscu w tabeli.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Cykle, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved